Tylko o psychohistorii (13) O państwie i mizerii akapu. – Jest inaczej
Jest inaczej

Tylko o psychohistorii (13) O państwie i mizerii akapu.

Reklamy

W poprzednich trzech rozdziałach za pomocą działu matematyki zwanego teorią gier, omówiliśmy strategię konfliktów zarówno na poziomie międzyosobniczym, indywidualnym, jak i zbiorowym, narodowym i państwowym. Jednak, chociaż rola konfliktów w dziejach ludzkiej cywilizacji jest nie do przecenienia, to jednak cywilizacja nie na konflikcie się wspiera, tylko przeciwnie, na współpracy. Podobnie jak w przypadku konfliktu, również współpraca jest opisywane przez teorię gier. I podobnie jak do konfliktu, do współpracy dochodzi wtedy, kiedy współpracującym osobnikom się to opłaca. To znaczy, kiedy dokładnie? Powiedzmy, że dwa współpracujące ze sobą podmioty mogą wspólnie uzyskać jakąś wartość o wartości b dla każdego z nich. Aby jednak ją uzyskać, muszą ponieść koszty o wysokości c każdy. Łączna ich wypłata wynosi zatem b-c. Dopóki b>c powinni więc współpracować dla obopólnej korzyści.

Jednak …nie zawsze. Pojawia się tu bowiem pokusa powiększenia swojej wypłaty kosztem wspólnika. Każdy z czytelników może zapewne z własnego doświadczenia przytoczyć wiele przykładów, jak to w jakiejś grupie, która zebrała się do osiągnięcia wspólnego celu, np. wspólnego odśnieżenia drogi dojazdowej do posesji, znajdzie się jeden lub kilku cwaniaków, którzy jedynie symulują współpracę, licząc na to, że pozostali uczestnicy przedsięwzięcia wykonają całą robotę za nich. Minimalizując swój wysiłek usiłują tym samym zmaksymalizować swoje zyski. W konsekwencji wynik współpracy nie jest tak dobry, jak mógłby być. Dla najprostszej, obejmującej tylko dwie osoby sytuacji współpracy, odpowiednia macierz gry wygląda następująco. W oznacza lojalnego współpracującego. Z natomiast cwaniaka – zdrajcę.

Współpraca W Zdrada Z
W b-c b/2-c
Z b/2 0

Proste obliczenia wykazują, że do współpracy dojdzie, kiedy b/c>2. Rozszerzając grę na większą liczbę n uczestników otrzymamy warunek b/c>n. Ten typ współpracy, w którym ewentualne oszustwo jednego ze wspólników zmniejsza wypłatę pozostałych, jest możliwy w warunkach, kiedy współpracująca grupa nie jest zbyt liczna, a korzyści ze współpracy w stosunku do kosztów wysokie. Jednak nie jest to jedyny możliwy podział kosztów i zysków. Często spotykaną sytuacją, jest bowiem tak zwany „dylemat więźnia”, w którym zdrada wspólnika pozwala mu zgarnąć cały zysk, partnerom pozostawiając wyłącznie koszty.

Współpraca W Zdrada Z
W b-c -c
Z b 0

Jedyną racjonalną strategią, czyli tzw. równowagą Nasha, w dylemacie więźnia, jest zdrada, ponieważ zdrajca, zawsze, niezależnie od decyzji pozostałych graczy, otrzymuje wyższą nagrodę niż współpracujący. Wszyscy uczestnicy gry zatem zdradzają, otrzymując w finale zero, mimo, że gdyby współpracowali do końca, wszyscy zarobiliby o wiele więcej.

Wynikałoby z tego, że współpracy na tych warunkach nie powinno się spotykać ani w przyrodzie, ani w społeczeństwie. Jednak realnie pojawia się ona wcale często. Na rafach koralowych spotyka się np. ryby czyściciele, oczyszczające inne, znacznie większe ryby, z pasożytów. Zarówno czyszczący, jak i oczyszczany działają w warunkach dylematu więźnia. Czyszczący mógłby na zakończenie zabiegów pielęgnacyjnych wyrwać czyszczonemu kawał żywego mięsa, a ten zrewanżować się mu zwyczajnie go zjadając. W obu przypadkach zwiększyliby oni swoją wypłatę kosztem wspólnika. Z jakiegoś jednak powodu do tego nie dochodzi.

Ten powód to tzw. iteracja. Ryby czyściciele znajdują się cały czas w tym samym miejscu rafy, zatem gdyby traktowały swoich „klientów” w sposób wyżej wspomniany, „klienci” owi przestaliby w to miejsce napływać. Z kolei gdyby „klienci” zjadali czyścicieli, nie miałby kto ich wyczyścić następnym razem. Gra w dylemat więźnia nie jest więc praktycznie nigdy grą pojedynczą, ale jest iterowana, czyli jest częścią dłuższej serii. Uczestnicy gry, wiedząc, że dotrzymanie umowy teraz, pozwoli na zwiększenie wypłaty w przyszłości, a zdrada spowoduje, że wspólnik w następnej grze zrewanżuje się tym samym, powstrzymują się od zdrady. Strategia w grze iterowanej zakładająca współpracę ze współpracującym i zerwanie tejże współpracy ze zdrajcą, nazywa się strategią „Wet Za Wet” (WZW)

Zakładając, że prawdopodobieństwo ponownego zagrania w tą samą grę, np. ponownego czyszczenia ryby z pasożytów wynosi q, to wypłata za strategię WZW rośnie z wartość b-c, do sumy szeregu

(b-c)+(b-c)*q+(b-c)*q^2+…(b-c)*q^n

Jest to szereg geometryczny, którego suma, przy n dążącym do nieskończoności, wynosi (b-c)/(1-q). Gra w iterowany dylemat więźnia wygląda zatem następująco:

WZW Zdrada Z
WZW (b-c)/(1-q) -c
Z b 0

Strategia WZW będzie ewolucyjnie stabilna, wtedy, kiedy (b-c)/(1-q)>b, czyli q>1/s, gdzie s = b/c, stosunek dochodów do kosztów współpracy, czyli jej rentowność.

Przechodząc od ryb rafowych do społeczeństw ludzkich, należy zauważyć, że w przeciwieństwie do jakichkolwiek innych zamieszkujących Ziemię organizmów, ludzie używają języka i komunikują się ze sobą dzięki temu w sposób znacznie bardziej od innych gatunków efektywny. W ich przypadku, prawdopodobieństwo q, które w przypadku ludzi nazwiemy współczynnikiem zaufania, nie sprowadza się tylko do ponownego bezpośredniego spotkania z danym osobnikiem, ale także do spotkania się ze swoją stworzoną przez opowieści dotychczasowych wspólników, reputacją. Dlatego, inaczej niż to było w pierwszej, mniej ryzykownej, formie współpracy, q będzie, co prawda, również maleć wraz ze wzrostem populacji, ale będzie maleć nieproporcjonalnie wolno. W małych, rzędu kilkuset osób, społeczeństwach, gdzie wszyscy się znają osobiście, współczynnik zaufania będzie zbliżony do jedności. Dlatego też członkowie takiej społeczności współpracują zwykle ze sobą bardzo chętnie i efektywnie, natomiast w stosunku do obcych przejawiają daleko posuniętą nieufność. Takie małe społeczności – plemiona, są zatem bardzo stabilne i efektywne w budowaniu gospodarki na swoją skalę. Przez 98% swojej historii, tak właśnie ludzkość funkcjonowała.

 Jednak poziom cywilizacyjny, jaki mogą osiągnąć takie plemiona, jest ściśle ograniczony i odpowiada mniej więcej wczesnemu neolitowi. Aby zbudować coś bardziej złożonego, należałoby rozszerzyć liczbę współpracujących osobników ponad poziom plemienny. Jednak w momencie, kiedy liczebność współpracującej populacji przekracza tę plemienną granicę, współczynnik zaufania dramatycznie spada i tym samym spada też wydajność współpracy. Stworzenie bardziej złożonych organizacyjnie, technologicznie i gospodarczo społeczeństw w warunkach dylematu więźnia, nawet iterowanego, nie jest możliwe. Rozwiązaniem tego problemu może być tylko zmiana parametrów gry i tym samym, jej równowagi Nasha.

Teoretycy anarchokapitalizmu, zwanego też akapem, na przykład Hans Hermann Hoppe w swojej książce „Krótka historia człowieka”, dowodzą, że państwo, definiowane, jako zorganizowany terytorialnie monopol sądowniczy i przymus podatkowy, jest największym wrogiem cywilizacji i dobrobytu. Że władza prowadzi jedynie do zmniejszenia zamożności, wzrostu przestępczości i spętania sił wytwórczych ludzkiej cywilizacji. Że najbardziej wydajnym i sprawiedliwym ustrojem jest federacja wolnych właścicieli, zwana przez nich „wolnymi terytoriami”. Ich argumentacja ma jednak wiele luk. W przypadku Hoppego, trzeba przyznać, że docenia on, a nawet przecenia, rolę geografii, w szczególności warunków klimatyczno-glebowych w kształtowaniu ludzkich społeczeństw. Jednak już nad przyczynami zarówno rewolucji neolitycznej, jak i przemysłowej, nie zastanawia się zbytnio, zakładając, bez żadnych merytorycznych przesłanek, że po prostu ludzka inteligencja musiała osiągnąć odpowiedni poziom. Gorzej, że już nawet nie gołosłownie, ale zupełnie wbrew faktom, twierdzi Hoppe, że po powstaniu rządów demokratycznych, najgorszej według niego formy rządu, poziom wyzysku, a zwłaszcza przemocy, zarówno w stosunkach międzyludzkich, jak i międzypaństwowych osiągnął najwyższy, niespotykany wcześniej w dziejach, poziom, podczas gdy czytelnicy Pinkera, jak i niżej podpisanego wiedzą już, że w rzeczywistości było dokładnie na odwrót. Wszystkie te Hoppego błędy i przekłamania, chociaż same w sobie już unieważniające jego wywody, są jednak i tak w sumie mało istotne w porównaniu z jedną zasadniczą kwestią.

Nie potrafi bowiem, zarówno Hoppe, jak i żaden inny zwolennik akapu, wyjaśnić, dlaczego, skoro postulowane przez nich „wolne terytoria” mają być znacznie lepsze i skuteczniejsze niż państwa, na Ziemi istnieje wiele państw, a akapowych wolnych terytoriów nie ma wcale. Nawet tam, gdzie opresyjne państwo z jakichś powodów zniknęło, jak w Afganistanie, Somalii, czy Libii, żadne takie kwitnące federacje wolnych właścicieli nie powstały. Przeciwnie, kraje te stoczyły się społecznie, cywilizacyjnie i gospodarczo do poziomu prymitywnego neolitu, i permanentnych wojen międzyplemiennych, odtwarzając w każdym szczególe stan przedpaństwowy.

Widać więc, że przejście do wyższych, niż dolny neolit, form cywilizacyjnych jest ściśle skorelowane z powstaniem państw i wraz z zanikiem państwa zanikają też bardziej złożone formy społeczne. Państwa z ich pasożytniczym aparatem władzy mogą, co oczywiste, istnieć dopiero po przekroczeniu pewnego progu rozwoju cywilizacyjnego, ale i cywilizacja z jakiegoś powodu, co już bynajmniej oczywiste nie jest, nie może obyć się bez państwa.

Pierwszymi protopaństwami były zapewne zwykłe bandy rabunkowe, w polskiej tradycji zwane „drużynami”, czyli grupami „druhów”, grabiące rolników i ówczesnych działających na niewielką skalę kupców. Najbardziej wydajnej grabieży dokonywano przy tym na wczesnych „protojarmarkach”, miejscach gdzie kupcy i rolnicy spotykali się w celu dokonywania wymiany dóbr. Jednak raz, czy drugi ograbieni, w takich miejscach spotykać się przestali. Co sprytniejsi druhowie wykombinowali zatem, żeby zastąpić zwykłą jednorazową grabież, pobieranym regularnie rekietem, dającym mniejsze zyski, ale za to wpływające w sposób bardziej przewidywalny. Oczywiście dokonawszy takiej racjonalizacji grabieży, drużyna musiała teraz bronić swojego zlokalizowanego w ten sposób źródła dochodu, przed drużynami konkurencyjnymi. W końcu któryś z cwańszych hersztów drużyny, może z nudów gapiąc się na dokonujących na „jego” terenie transakcji kupców, zauważył, że niektórzy z nich oszukują swoich partnerów i że przez ten fakt on sam i jego druhowie są stratni i nie zarabiają tyle, ile by mogli. Zaczął zatem, ów pionier oszustów ścigać i karać. W ten sposób powstały podstawowe, także w sensie akapowym, funkcje państwa. Monopolizacja przemocy, pobieranie podatków i terytorialny monopol sądowniczy. Władza faktycznie wyszła, może nie wprost z lufy karabinu, ale już z ostrzy mieczy i grotów włóczni na pewno. A jak już wyszła, to zmieniła znacząco parametry gry.

Załóżmy, że państwo, działając, jako przymus podatkowy, od każdej transakcji pobiera podatek w wysokości p% zysku (b-c), natomiast oszustom, występując w roli monopolisty sądowego, wymierza karę w wysokości k% wartości oszustwa (b).

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno wysokość podatków p, jak i kar k, jest tutaj wysokością efektywną, czyli realnie średnio egzekwowaną, a także subiektywną dla każdego uczestnika gry indywidualnie. Jeżeli np. grzywna za oszustwo wynosi w kodeksie 100 talarów, ale udaje się ją wyegzekwować tylko od 10% oszustów, to efektywna wysokość grzywny wyniesie 10 talarów, ale i te 10 talarów mają inną wartość dla bogacza, a inną dla biedaka, co musi uwzględniać tabela wypłat.

Uwzględniając ponadto rentowność transakcji w wysokości s = b/c mamy teraz:

Wet Za Wet WZW Zdrada Z
WZW (1-p)*(s-1)/(1-q) -1
Z s*(1-k) 0

Równowaga zachodzi przy współczynniku zaufania q = (1-p-s*(k-p))/((1-k)*s), czyli współpraca jest pod państwowym parasolem efektywniejsza, kiedy tylko k>p. Zwróćmy uwagę na fakt, że dla uzyskania tego efektu, nie jest potrzebna nawet jakakolwiek rekompensata dla oszukanego egzekwowana od oszusta. Wystarczy sam fakt, że poniesie on jakąkolwiek karę, o ile tylko jej wysokość będzie wyższa od wysokości średniego opodatkowania transakcji.

Wydawałoby się na pozór, że im wyższa wysokość takiej kary, najlepiej przekraczająca 100% zysku oszusta, tym lepiej. Jednak żaden wymiar sprawiedliwości nie działa idealnie, a w przypadku nieproporcjonalnie, w stosunku do przewinienia, wysokiej wartości k, fałszywe oskarżenie może wyrządzić stronom transakcji większe szkody niż oszustwo i równowaga przemieszcza się do prawej kolumny, do transakcji nie dochodzi, a gospodarka zamiera. Kraj, w którym kara za oszustwa podatkowe jest wyższa niż za morderstwo z premedytacją, nie ma przed sobą zbyt świetlanych perspektyw. Ustroje totalitarne, o zbyt wysokich karach i podatkach, jak komunizm, czy nazizm upadają i znikają w pomroce dziejów. Ignorując zatem te niestabilne totalitarne efemerydy, możemy wyodrębnić cztery bardziej długowieczne typy państw:

– feudalne, mające niskie p i niskie k (p i k efektywne. Kary kodeksowe mogą być nawet w naszym rozumieniu srogie, z wbijaniem na pal i łamaniem kołem włącznie, ale w społeczeństwie nisko ceniącym życie nie są, jako specjalnie surowe odbierane, a sprawność w ich sprawiedliwym egzekwowaniu jest bardzo niska). Innych, niż feudalne, państw nie było aż do rewolucji przemysłowej. Potem jednak pojawiły się państwa:

– konserwatywno – liberalne z niskim p i wysokim k

socjalistyczne z wysokim p i niskim k

– opiekuńcze z wysokim p i wysokim k

Jak wygląda współczynnik zaufania dla poszczególnych ustrojów przedstawimy na wykresie:

 

Za miarę efektywności danego ustroju można uznać pole, nazwijmy je polem zaufania, zawarte pomiędzy ilustrującą go krzywą a linią poziomą 100%. W polu zaufania zachodzi współpraca pomiędzy podmiotami gospodarczymi i tym samym następuje produkcja dobrobytu i zwiększenie poziomu cywilizacyjnego. Gołym okiem widać, że akap jest jednak od państwa mniej wydajny. Oczywiście nie od jakiegokolwiek państwa. Najgorzej pod tym względem wypada państwo socjalistyczne, drogie i niesprawne, o p>k. W dłuższej perspektywie czasowej kraje takie, o ile nie będą finansowane z zewnątrz, skazane są na rozpad i regres do stanu anarchicznego, co widzieliśmy w Libii a teraz obserwujemy w Wenezueli. Jednak już na drugim miejscu jest anarchokapitalizm, który przegrywa nawet z feudalizmem generującym już wyższy od akapowego poziom zamożności. Od feudalizmu z kolei lepszy jest sprawniej egzekwujący prawo, ale opłacający to wysokimi podatkami, system państwa opiekuńczego. Najlepszy zaś, najbardziej efektywny ustrój, to ten, który łączy niskie podatki z wysoką sprawnością – konserwatywny liberalizm. Warto zauważyć, że, znów wbrew akapowcom, sprawność państwa (k) jest nawet ważniejsza niż poziom opodatkowania (p) i warto, jeżeli pojawia się taka alternatywa, poświęcić p na rzecz k. W rzeczywistości bowiem, inaczej niż w naszym wyidealizowanym modelu, sprawność państwa (k) w jakiejś mierze zależy jednak od wysokości zbieranych podatków, ale jest to zależność bardzo silnie nieliniowa, zatem równowaga rzeczywista leży znacznie bliżej modelu liberalnego, niż opiekuńczego i do tego pierwszego właśnie należy dążyć.

Na poniższym wykresie autor spróbował odwzorować współczesne (w roku 2017) państwa według powyższego kryterium, czyli w zależności od wysokości opodatkowania, pod czym rozumie się tu wszelkie przymusowe obciążenie na rzecz państwa, oraz efektywnej wysokości kar nakładanych na oszustów. Wysokości opodatkowania jest średnią z „Tax burden”, „Goverment spending” i „Fiscal health” – składowych wskaźnika Index of Economic Freedom fundacji Heritage na 2017 rok, natomiast sprawność w egzekwowaniu kar to średnia z „Property Rights”, „Goverment Integrity”, oraz „Judical Efectiveness” tegoż wskaźnika.

 

Chociaż skala, którą tu przyjęto jest bardzo zgrubna i relatywna, zatem nie da się na wykresie narysować wyraźnych linii oddzielających poszczególne rodzaje państw, a jedynie oszacować, który z nich jest „bardziej” socjalistyczny, czy liberalny to jednak wynik dość dobrze odzwierciedla teorię. W prawym dolnym rogu mamy samotną Koreę płn – jako modelowy kraj socjalistyczny. Lewy góry róg, skrajny liberalizm, okupują Hong Kong i Singapur. Państwami najbardziej opiekuńczymi są Japonia, Francja i Finlandia, a skrajnie feudalnymi, czyli szczerze pisząc, dziadowskimi krajami okazują się Turkmenistan i Afganistan. Czerwona połamana linia przypominająca graficzny obraz ruchów Browna, to zmiana położenia na tym diagramie Polski w XXI wieku. Już samo obecne położenie naszego kraju, w gronie państw raczej liberalnych może niektórych szokować, ale dojście do obecnej pozycji też nie było zwyczajne, co obrazują drastyczne zwroty w latach 2002, 2005, 2007 i 2016. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, polityka poszczególnych polskich rządów w tym czasie, nie tylko różniła się drastycznie między sobą, ale i zwykle różniła się od tego, co te rządy deklarowały. SLD (2001-2005) obiecywało państwo opiekuńcze a szło w kierunku socjalizmu, PIS z kolei (2005-2007, oraz od 2015) obiecywał socjalizm, a prowadził i prowadzi Polskę w stronę dziadostwa. Jedynie PO obiecując liberalizm, z grubsza tą obietnicę spełniło. W roku 2012 Polska znalazła się praktycznie w tym samym miejscu co w roku 2002, co wskazuje, że cała ta dekada, jeżeli chodzi o kwestie ustrojowe, została praktycznie zmarnowana. Pięć lat SLD i PIS nasz kraj rujnowało, a kolejne pięć zajęła PO odbudowa do stanu poprzedniego. Ponieważ, jak wskazuje strzałka pokazująca obecną, niebieską pozycję Polski w roku 2017, PIS kontynuuje swoją politykę z lat 2005-2007, niczego dobrego się w przyszłości spodziewać nie można.

Wykazaliśmy niniejszym, że akap nie jest w stanie budować złożoności i zamożności, nawet w porównaniu z ustrojami dziadowskimi i jedynie socjalizm pozostaje za nim. Czy zatem akap jest całkowicie nieperspektywiczny i musi wylądować na śmietniku historii? Tego jednak na pewno powiedzieć nie można. Wszak granice „wolnych terytoriów”, w których mogą one sprawnie funkcjonować, są określone przez wysokość wskaźnika zaufania q i zdolności ludzi do ogarnięcia informacji, na bazie których q jest ustalane. Wolne terytoria mogłyby osiągnąć teoretycznie znacznie większe, docelowo obejmując całą Ziemię, rozmiary, wtedy, kiedy q byłoby odpowiednio wysokie. Kiedy spotykając się z dowolnym, nawet uprzednio w ogóle sobie nie znanym, osobnikiem, będzie można bez trudu obiektywnie ustalić i łatwo zaktualizować jego reputację. Zbliżony do postulowanego system funkcjonuje już obecnie, w postaci np. gwiazdek na allegro, czy stron internetowych z opiniami o różnych firmach, ale jest on jeszcze bardzo niepełny, zawodny i podatny na fałszerstwa i manipulacje.

Może się to jednak zmienić w przyszłości i kiedy sztuczna inteligencja umożliwi nam bezzwłoczną, miarodajną i obiektywną ocenę, oraz możliwość bieżącej modyfikacji wiarygodności każdego człowieka na Ziemi, państwo, w sensie zorganizowanego aparatu przemocy, stanie się zbędne. Może się siłą inercji i przyzwyczajenia utrzymywać jeszcze jakiś czas, ale w końcu zniknie, a akap stanie się rzeczywistością.

Czytaj także:

0 – Wstęp

1 – Myśliwi i króliki

2 – Dzieci lasu i dzieci lodu

3 – Hii venantur monstra maris et opes aequoreas

4 – W znojnym trudzie skarby ziemi wydzierając

5 – Na skrzydłach kapitału

6 – Rozkosze dobrobytu

7 – Kształt rzeczy przyszłych

8 – 1050 lat historii pod flagą biało-czerwoną

9 – Kres wszystkich rzeczy?

10 – Koniec kryminału

11 – Miecze na lemiesze

12 – Gry wojenne 1939

13 – O państwie i mizerii akapu

Reklamy

Reklamy