Ludzie honoru i słudzy prawa

Mówiłem panu zawsze: procesów zaniechać;
Mówiłem panu zawsze: najechać, zajechać!
Tak było po dawnemu: kto raz grunt posiądzie,
Ten dziedzic; wygraj w polu, a wygrasz i w sądzie.

 

Adam Mickiewicz

 

  1. A Fast-Fish belongs to the party fast to it.
  2. A Loose-Fish is fair game for anybody who can soonest catch it.
Herman Melville

Świat i wszystkie znajdujące się w nim zasoby nie są nieskończone. O zasoby owe musi się zatem rozgrywać konkurencja. W świecie przyrody jej rezultatem jest darwinowska ewolucja gatunków. W krótszych, niż ewolucyjne, skalach czasowych, konkurencja o zasoby również odgrywa decydującą rolę i w decydującej mierze kształtuje ludzki behawior. Przebieg takiego konfliktu opisuje teoria gier, a dokładnie tzw. macierz Hammersteina.

Model ten zakłada, że strony konfliktu mogą przyjąć dwie możliwe strategie. Albo dążyć do zawłaszczenia danego dobra, bez względu na roszczenia strony przeciwnej, czyli przyjąć tzw. strategię agresora (A), albo rywalizację, z różnych powodów, odpuścić – jest to strategia ustępująca (U). O przyjęciu danej strategii decydują zaś parametry gry.

Są to stosunek potencjalnych strat (W) do potencjalnych zysków (V), który oznaczymy literą S = W/V, oraz różnica w sile obu stron oznaczona jako X. Jeżeli strategia agresywna spotka się z ustępującą, agresor zgarnia całą pulę, a ustępujący musi obyć się smakiem. Przy spotkaniu dwóch strategii ustępujących, dobro dzieli się po połowie. Natomiast zderzenie dwóch strategii agresywnych prowadzi do walki. Jej zwycięzca zgarnia nagrodę V, natomiast przegrany ponosi straty o wysokości W. Oczywiście większe szanse na zwycięstwo ma silniejszy z przeciwników. Prawdopodobieństwo jego zwycięstwa to X, a porażki (1-X)

Tabela wypłat w zależności od tego, czy dany osobnik przyjmę strategię agresywną (A), czy ustępującą, (U) wygląda zatem następująco:

Strategia Agresor A Ustępujący U
Agresor A X-S*(1-X) 1
Ustępujący U 0 0,5

Z tabeli tej możemy odczytać, że, kiedy średni zysk z agresji, zarówno silniejszej, jak i słabszej strony jest większy od zera, obie strony przyjmą postawę agresywną. Stanie się tak wtedy, kiedy (1-X)-S*X>0, czyli X<1/(1+S). Krzywa o tym równaniu oddziela strefę (I), na poniższym wykresie zaznaczoną na niebiesko, w której trwa stała wojna wszystkich ze wszystkimi, gdzie, idąc za przytoczoną w pierwszym motcie radą Gerwazego, niecha się wszelkich procesów, a preferuje najechanie i zaniechanie, od strefy (II) – zielonej, w której konflikty kończą się poprzez ustępowanie silniejszemu, jeżeli się jest słabszym, a wymuszanie takiego ustępstwa, jeżeli jest się silniejszym, czyli przez przyjęcie strategii Pragmatyka (P). Jest jednak jeszcze jedna, III, czerwona strefa, w której zastosowanie przemocy nie opłaca się nie tylko słabszemu z rywali, ale także silniejszemu, czyli wtedy, kiedy X-S*(1-X)<0, zatem X<S/(1+S). W tej strefie obie strony unikają bezpośredniej walki, a rywalizacja jest rozstrzygana przez czynniki obiektywne, które w ludzkich społeczeństwach przyjmują postać regulacji prawnych, czy to zwyczajowych, jak te przytoczone w drugim motcie niniejszego eseju, czy to spisanych. Oparta na takich kryteriach strategia nosi więc nazwę strategii legalisty (L). Podobnie jak w strefie II spotykają się zawsze strategie agresywne z ustępującymi, ale decydujący jest nie stosunek sił, ale obiektywne reguły prawne, zwłaszcza prawo własności. Legalista z legalistą dzielą się zatem, podobnie jak dwaj ustępujący, średnio dobrem po połowie. Raz bowiem „w prawie” będzie jeden, raz drugi.

 Przestrzeń rozwiązań macierzy Hammersteina w postaci graficznej przedstawiono na wykresie nr 1

Broń 01

Większość współczesnych najbogatszych i najbardziej rozwiniętych społeczeństw znajduje się już w strefie III i dlatego są one też bardzo praworządne, a współczynnik przestępczości jest w nich bardzo niski. To samo dotyczy stosunków międzynarodowych, które nigdy w historii nie były tak pokojowe jak obecnie.

W III strefie zatem, strategia legalisty, daje najwyższe wypłaty wszystkim graczom, czyli w języku teorii gier, jest optymalna w sensie Pareto. Jednak wcale nie musi to oznaczać, że gracze będą ją stosować. Często bowiem zdarza się, jak w słynnym „dylemacie więźnia”, że strategia optymalna nie jest zarazem strategią ewolucyjne stabilną, to znaczy nie jest odporna na inwazję innych, alternatywnych strategii. W dylemacie więźnia wszyscy odnieśliby korzyści ze zmiany strategii, ale pierwszy gracz, który to uczyni, przegra z tymi, którzy strategii nie zmienią.

Aby zbadać to zagadnienie, autor przeprowadził odpowiednią symulację komputerową. Założymy, że populacja ma parametry X = 0,7, S = 20, czyli znajduje się głęboko w strefie III. Początkowo składa się ona w połowie z agresorów (A), w połowie z ustępujących (U). Prawdopodobieństwo „mutacji”, czyli losowej zmiany strategii używanej poprzednio na jakąś inną, także legalistyczną (L), wynosi 0,2%.  Przyjmujemy, że populacja jest nieskończona, czyli ignorujemy losowy dryf strategii. W każdej turze strategie grają przeciwko sobie, a strategia częściej wygrywająca zwiększa swój udział w populacji kosztem strategii częściej przegrywających. Rezultat symulacji wygląda następująco:

Strat 02

Przy tak wysokim współczynniku S, czyli dużych kosztach porażki w stosunku do potencjalnej nagrody, strategia (A) nie opłaca się wcale i jej udział szybko spada do zera. Równie gwałtownie wzrasta za to udział strategii (U). Wkrótce jednak w populacji pojawia się, wcześniej tam nieobecna, strategia legalistyczna i błyskawicznie, w ciągu zaledwie 50 rund zdobywa zdecydowaną przewagę, wypierając obie pozostałe strategie na stałe. Zapewniająca pokój społeczny i międzynarodowy strategia legalisty jest w III strefie zatem, nie tylko optymalna, ale i stabilna.

Na tym można by rozważania na ten temat zakończyć, gdyby nie poczucie pewnego niedosytu. Czy opisane wyżej trzy strategie (A), (U) i (L), wraz z pominiętą, dla jasności wywodu, strategią (P), są na pewno jedyne możliwe? Przecież, skoro jedynie konsekwencje ewentualnej porażki, powstrzymują agresora, to czy można zostać agresorem bez tych konsekwencji? Zacząć od strategii agresywnej. Kiedy przeciwnik ustąpi, można wtedy zgarnąć całą pulę, bez dzielenia się nią, co średnio musi robić legalista. Natomiast, jeżeli przeciwnik w odpowiedzi będzie agresywny, wtedy ustąpić i uniknąć kosztów ewentualnej przegranej. Każdy, kto choćby z grubsza zna stosunki panujące wśród dzieci szkolnych, doskonale taką postawę zna. To strategia chojraka (C). Przy spotkaniu z agresorem chojrak zawsze ustąpi, przy spotkaniu z ustępującym zawsze będzie agresywny. W rywalizacji z legalistą będzie się zachowywał jak legalista, zaś w konfrontacji dwóch chojraków, któryś w końcu „pęknie” pierwszy, zatem, nagroda również będzie podzielona po połowie. Symulacje wykazują, że chojractwo nie popłaca ani w strefie I, ani II. Co się jednak stanie, jeżeli chojracy pojawią się w strefie III, w społeczeństwie legalistów? Odpowiedź znajdziemy na następnym wykresie. Parametry modelu są te same co przedtem.

Strat 03

Wbrew temu, czego można by intuicyjnie oczekiwać, udział chojraków powoli, ale systematycznie wzrasta. Chociaż bowiem w społeczeństwie legalistów chojracy są niewykrywalni, to jednak lepiej od legalistów są odporni na stale zachodzącą „pełzającą” inwazję pozostałych strategii. W starciu z, pojawiającymi się od czasu do czasu, ustępującymi, chojracy będą mieli średnio większy od legalistów profit, tak samo unikając konfliktu z agresorami, poniosą mniejsze od legalistów straty. Per saldo zatem poradzą sobie od legalistów trochę lepiej. W końcu legalizm znika zupełnie. Wtedy pojawiają się agresorzy. Będą oni owocnie żerować na zawsze ustępujących przed nimi chojrakach, ale ich udział będą limitować wzajemne kosztowne walki. Ewolucyjnie stabilna okazuje się strategia mieszana złożona w ok 90% z chojraków i 10% agresorów. Co gorsza, owa stabilna strategia, w przeciwieństwie do legalistycznej, już nie jest optymalna. Na szczęście jednak i chojrak ma swego pogromcę. W celu jego znalezienia powtórnie musimy sięgnąć do doświadczeń ze szkoły podstawowej. Receptą na chojraka jest tam swoista chojraka odwrotność – mściciel (M). W spotkaniu ze strategią agresywną jest agresywny, w spotkaniu ze strategią ustępującą sam jest ustępujący. Powtórzmy zatem poprzednią symulację dodając możliwość pojawienia się mścicieli. Ponownie wszystkie parametry modelu pozostają bez zmian.

Strat 04

Początkowo wszystko przebiega tak jak w poprzedniej symulacji. Chojracy stopniowo wypierają legalistów. Jednak kiedy osiągają oni dominację liczebną, z popiołów i gruzów praworządności powstaje Mroczny Mściciel… No dobrze, bez poetyckich metafor, po prostu mściciel (M). Strategia (M) błyskawicznie wymiata z populacji chojraków. Społeczeństwo samych mścicieli nie jest jednak stabilne i stopniowo nasyca się także ustępującymi, którzy ponoszą mniejsze od mścicieli straty w wyniku inwazji strategii agresywnych, ale gorzej od nich radzą sobie z chojrakami. Ostatecznie stabilna ewolucyjnie okazuje się strategia mieszana złożona w ¾ (M) i ¼ (U). Ta strategia, podobnie jak strategia 90% (C) i 10% (A) z poprzedniego wykresu, również nie jest paretooptymalna, ale różnica, w stosunku do legalistów, jest niewielka.

Strategia (M) jest zresztą tak skuteczna, że ostatecznie wygrywa nie tylko w strefie III, „legalistycznej”, ale i w obu pozostałych, co wydaje się być sprzeczne z intuicją. W końcu mściciel musi walczyć z agresorami narażając się na straty, a w spotkaniu z ustępującymi zadowala się tylko połową możliwego zysku. A jednak w dłuższej perspektywie szkolna strategia „sam nikogo nie zaczepiaj, ale jak cię ktoś zaczepi to natychmiast mu oddaj” pokonuje wszystkich rywali.

Pozostaje pytanie, dlaczego w ogóle się przejmować, że społeczeństwo (M)/(U), czyli, z grubsza rzecz biorąc, oparte na honorze, jest bardziej stabilne niż społeczeństwo (L) oparte na prawie i praworządności, skoro różnica w całkowitej sumie wypłat jest bardzo niewielka?

No cóż, nieprzypadkowo, aby zademonstrować strategie (C) i (M), musieliśmy się odwołać do przykładu szkoły podstawowej. W przeciwieństwie bowiem do naszego teoretycznego, wyidealizowanego modelu, w realnym życiu, społeczeństwa honorowe, zdominowane przez mścicieli, występują tylko, albo wśród dzieci, albo wśród najbiedniejszych, najbardziej prymitywnych warstw społecznych, jak przykładowo więźniowie. Historycznie zaś, rozwój cywilizacji, wiązał się z ugruntowaniem postaw legalistycznych i rugowaniem wszelkich typowych dla mścicieli zachowań honorowych, jak np. pojedynków. Ta rozbieżność z modelem świadczy o tym, że czegoś istotnego w tym ostatnim nie uwzględniliśmy. Czego konkretnie?

Parametr S, czyli stosunek kosztów porażki do zysków ze zwycięstwa, jak wyżej autor uzasadniał, określa które strategie w której strefie są optymalne, a które dominujące. Ale ów parametr, co do tej pory ignorowaliśmy, sam również od tych strategii w swoistym sprzężeniu zwrotnym zależy. Wysokie S odpowiada społecznościom zamożnym, w wysokim stopniu złożonym i rozwiniętym cywilizacyjnie. Ale tak wysoki poziom ekonomiczny i cywilizacyjny jest w stanie zbudować wyłącznie społeczeństwo praworządne, z ugruntowanym prawem własności, społeczeństwo legalistów, podczas gdy społeczeństwo mścicieli, wyższego, niż plemienny, poziomu rozwoju nigdy samodzielnie nie osiągnie. Jednak takie rozwinięte i skomplikowane społeczności legalistów, jak się okazuje, są wysoce podatne na inwazję chojraków i w konsekwencji na zdominowanie przez mścicieli, a zatem i upadek.

Aby uniknąć tej groźby, społeczeństwo musi się przed chojrakami bronić, w inny, niż liczenie na interwencję mścicieli, sposób. Jak już to opisano, w spotkaniu z legalistą, chojrak zawsze będzie zachowywał się jak legalista. Jednak spotkanie dwóch chojraków, chociaż wycenione zostało w pierwszym przybliżeniu tak samo, jak spotkanie dwóch legalistów, w pewien subtelny sposób jednak się od niego różni. Tak samo jak legaliści muszą ustalić który z nich jest „w prawie”, co wszakże nie zawsze jest bezproblemowe i może nawet skończyć się w sądzie, tak samo chojracy muszą ustalić który z nich jest akurat tym większym chojrakiem. W jeszcze gorszej sytuacji są, potraktowani w niniejszym eseju nieco po macoszemu, pragmatycy, bo oni z kolei muszą ustalić, który z nich jest silniejszy, co jest procesem znacznie bardziej złożonym i podatnym na błędy, niż wszelkie, nawet docierające na poziom sądowy, spory legalistów, czy teatralne miny i gesty chojraków. Dlatego też realnie strategia (P) osiąga gorsze wyniki, niżby to wynikało z teorii, a, co za tym idzie, strefa II ma mniejszy zasięg niż to widać na wykresie nr1.

 Jeżeli zatem sam proces wyłonienia zwycięzcy rywalizacji pochłonie chojrakom więcej czasu i zasobów, niż ma to miejsce w przypadku legalistów, chojracy znajdą się na przegranej pozycji i legalistom nie zagrożą. Im bardziej zatem zasady prawne są proste, zrozumiałe i stabilne, a system prawny sprawny, obiektywny i nieskorumpowany, tym większa jest przewaga legalistów nad chojrakami, mniejszy jest udział tych ostatnich w społeczeństwie i tym samym na wyższy poziom rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego może ono się wspiąć. Na ostatnim wykresie pokazano taki zmodyfikowany model, który zakłada, że rozstrzygnięcie sporu miedzy chojrakami jest o 4% kosztowniejsze niż sporu pomiędzy legalistami.

Strat 05

Nawet tak niewielka różnica, wystarczy do tego, żeby zahamować ekspansję chojraków i uzyskać strategię ewolucyjnie stabilną 80% (L) i 20% (C). Oczywiście im ta różnica będzie większa, tym udział strategii chojrackich w takim społeczeństwie będzie niższy, i tym samym to społeczeństwo będzie zamożniejsze i bardziej rozwinięte.

Widać zatem, dlaczego, co autor opisywał w esejach o psychohistorii, jakość instytucji, prawa i sposób sprawowania władzy ma tym większe znaczenie, im bardziej rozwiniętego, tzn. posiadającego wyższy S, społeczeństwa dotyczy. Szeregowi członkowie społeczeństw predindustrialnych, bytujących, z punktu widzenia macierzy Hammersteina, w strefie I, lub, co najwyżej, II, nie odnoszą z lepszej jakości władzy i sądów żadnych wymiernych korzyści ekonomicznych. Dlatego też rządy w takich społeczeństwach są domeną warstw nie szeregowych. Arystokracji bądź oligarchii, które mają dostatecznie wiele do stracenia, aby procesem politycznym się interesować i weń ingerować, oraz aby budować sprawiedliwy system prawny …dla siebie.

Jednak populacja, która przeszła już rewolucję industrialną i dotarła do strefy III, zachowuje się już zupełnie inaczej i wszelkie analogie historyczne z czasów maltuzjańskich nijak do niej nie pasują. Im głębiej w strefę III społeczeństwo się zanurzy, tym bardziej będzie czułe na jakość stanowionego prawa i jego egzekucji. Wbrew niektórym popularnym poglądom, państwo zatem nie znika, ale musi ewoluować w stronę coraz większej wydajności. Różnice pomiędzy krajami rządzonymi dobrze, a tymi rządzonymi źle, stają się coraz większe i narastają coraz szybciej, w końcu nawet bardzo drobne różnice w jakości rządzenia mogą skutkować bardzo dużymi różnicami cywilizacyjnymi. Dlatego socjalizm radziecki w XX wieku przetrwał pół stulecia, a socjalizm boliwariański, mimo że nieporównywalnie od radzieckiego lepszy, w wieku XXI nie utrzymał się nawet dekady. Narodowy socjalizm pisowski w Polsce również nie ma przed sobą na szczęście żadnej przyszłości. Upaść musi. Pytanie tylko, czy razem z okupowaną przez siebie Polską.

Na zakończenie autor przedstawi jeszcze pełny model Hammerteina wraz ze wszystkimi omawianymi strategiami. Przyjęto dodatkowo parametr Q = X+(1-X)*S, jako wynik bezpośredniego konfliktu.

Strat 06a

Aby urealnić powyższą tabelę, należałoby dodatkowo, jak o tym wyżej napisano, zmniejszyć wypłatę dla kombinacji dwóch chojraków (C) – (C), oraz dla wszystkich wypłat Pragmatyka (P)

Ciąg dalszy eseju pod tytułem „Mściciel, Legalista, Jezus

Ciąg jeszcze dalszy „Wojna Asurów 1984

Reklamy

46 myśli na temat “Ludzie honoru i słudzy prawa

  1. Hmm, teraz pozostało sklasyfikować dawne i współczesne kraje pod względem strategii, oczywiście nie wszystkie. Mongołowie – agresor, chojrak? Albo USA. Niby bogaci legaliści, a jednak wypowiadają wojny nie najgorszym agresorom – Syria zamiast Korei.

    Polubienie

    1. Mongołowie – zdecydowanie agresor. I ich nieumiejętność modyfikacji tej strategii przyczyniła się w znacznej mierze do ich upadku. ZSRR – tak samo

      USA – strategia mieszana jakieś 80% L i 20% M

      Polubienie

        1. Istnieją jednak pewne różnice. Wenezuela i zwłaszcza Argentyna leżą w miejscach nieprzechodnich. Nikomu się nie opłaca interwencja i mogą sobie gnić we względnym bezpieczeństwie zewnętrznym. Położona w środku Europy, na przecięciu szlaków komunikacyjnych, Polska nie ma tego luksusu

          Polubienie

          1. Pilaster przepowiadał upadek Rosji do końca 2020 roku. I niekoniecznie Rosja musiałaby przez Polskę przechodzić

            Polubienie

          2. Okej, kraj przechodni – Ukraina. Utraciła raptem i tak luźno związany z resztą Krym i utraciła kontrolę nad częścią dwóch obwodów na wschodzie. Jedno i drugie (zwłaszcza drugie) raczej tymczasowo. Po prawie 30-stu latach dziadostwa, mając naprawdę agresywnego sąsiada. Do rozpadu to tu jednak trochę daleko.

            Polubienie

          3. Ukraina jeszcze nie zawróciła znad krawędzi. Zgodnie z indeksem IEF reformy nie są tam wprowadzane energicznie, oględnie pisząc. Poza tym Ukraina jest mniej przechodnia niż Polska, która pod tym względem nie ma dla siebie na świecie konkurentów, poza jednym – Bliskim Wschodem.

            Polubienie

  2. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna strategia -” CP”. Zaczyna jak C, w przypadku napotkania kontragresji postępuje jak P. Strategia R jak rozbójnik? 🙂 W strefie II powinno być to bardziej efektywne niż klasyczne P.
    Brakuje mi jeszcze jednego czynnika – powtarzalności interakcji i dostępu do informacji o innych interakcjach obiektu. Dlatego powyższe dobrze opisuje jednorazowe interakcje pomiędzy przypadkowymi osobami, ale przy stabilnej sieci kontaktów międzyludzkich to się skomplikuje, bo pozwala na istnienie nowych strategii, zależnych od posiadanej wiedzy – np. względem M zachowuj się jak M, względem A jak P, względem U i C jak A (tak to z grubsza wygląda w więzieniach). Co to zmienia – pomijając U, które ma naprawdę nieciekawie w takim układzie, to i niemodyfikowane C właściwie zawsze będzie w plecy.

    Polubienie

    1. ” powtarzalności interakcji i dostępu do informacji o innych interakcjach obiektu.”

      To miałoby decydujące znaczenie gdyby założyć, że jeden osobnik może realizować tylko jedną strategię. Tak jednak nie jest. Cały ten model przewiduje zmiany w częstości strategii, a nie w częstości stosujących ich osobników. Osobnicy jak najbardziej mogą zmieniać strategie, stosować strategie mieszane, etc.

      Polubienie

      1. Drugorzędne. Przy powtarzalności kontaktów idzie wychwycić jaka strategia jest najczęstsza, w jakich okolicznościach jest modyfikowana czy zmieniana na inną. Oczywiście to cholernie komplikuje model 🙂
        Niemniej coś tam chyba można domniemywać – promowane będą strategie M, L i P, tudzież ich kombinacje, różnie w zależności od strefy, ścinane U i C.
        Jeszcze takie pytanie – jak sprawdzałyby się strategie mieszane CP i CL (zaczynamy jako chojrak, w przypadku oporu działamy jak pragmatyk lub legalista)? Bo mam wrażenie, że w strefie drugiej taki CP lepiej by sobie radził niż zwykły P, z kolei CL mógłby być odporniejszy na M niż zwykłe C.

        Polubienie

        1. „Przy powtarzalności kontaktów idzie wychwycić jaka strategia jest najczęstsza, w jakich okolicznościach jest modyfikowana czy zmieniana na inną.”

          Ale przecież każdy gracz modyfikuje swoje strategie w zależności od strategii pozostałych graczy. Taka analiza niewiele daje. Prościej założyć, że gracz zawsze zagra strategię optymalną ze swojego punktu widzenia (w zależności od S i X)

          ” jak sprawdzałyby się strategie mieszane CP i CL”

          A samemu sprawdzić nie łaska? 🙂 Owszem, pilaster może to zrobić, ale nie obiecuje że zrobi to szybko. Trzeba dołożyć do macierzy wypłat po wierszu i kolumnie dla każdego wariantu.

          Polubienie

          1. „A samemu sprawdzić nie łaska? ”
            Na logikę w tabeli wypłat powinno to wyglądać jak zwykłe L i P, tylko w interakcji z U powinno być 1. Pytanie co w interakcji ze zwykłym C, bo tu chyba istotne jest kto pierwszy zacznie interakcję.
            Symulacji się nie podejmę 🙂
            Aha w tabeli wypłat czwarty wiersz trzecia kolumna P/U. Nie powinno być X+(1-X)*0,5?

            Polubienie

          2. „Symulacji się nie podejmę”

            Pilaster się podejmie. Ale jak napisał – nie w tej chwili

            „w tabeli wypłat czwarty wiersz trzecia kolumna P/U. Nie powinno być X+(1-X)*0,5?’

            Powinno być, Już poprawiłem, dzięki, 🙂

            Polubienie

  3. pis ani nie okupuje Polski, ani nie jest nardowosocalistyczny czy bolszewicki. pis jest raczej narodowy. czytam Pana bloga, ale w nie podoba mi się to stwierdzenie. nie zauważył Pan, że były demokratyczne wybory, niesfałszowane jak to było za po i psl w wyborach lokalnych. dobrze że pozbyliśmy się po jako pro niemieckiej, antypolskiej mafii i targowicy w rządzie, która doiła Polskę i Polaków na każdym kroku. jasne, że pis się rozpadnie (zniknie) tak jak sld, unia wolności, unia pracy itd. itp. pytanie jest nie czy tylko kiedy. ale na obecną chwilę to, że rządzi pis jest najlepsze dla Polski i Polaków co mogło się przytrafić. nie wiem co będzie za 5, 10 czy 20 lat, ale dobrze że nie ma u władzy po, że nie ma u władzy targowicy, która interes Polski miała gdzieś. mam nadzieję, że ktoś rozliczy tych zdrajców. bardzo na to liczę, bo prawie nigdy jako naród nie umieliśmy ze zdrajcami się rozprawiać.

    Polubienie

    1. „pis ani nie okupuje Polski”

      Wręcz przeciwnie. Kiedy ostatni raz pilaster sprawdzał, w Polsce był rząd PIS. Chyba że coś się zmieniło 🙂

      „nie jest nardowosocalistyczny”

      Wręcz przeciwnie, jest. Realizuje program zarówno socjalistyczny (głównie), jak i nacjonalistyczny (przynajmniej werbalnie)

      „były demokratyczne wybory,”

      W Rosji też były. I w Wenezueli, I w Turcji. I nawet w Niemczech w 1933 też były. Dyktatura nie zawsze musi być ustanowiona w drodze przemocy. Niemniej nadal pozostaje dyktaturą i rezultat jest zawsze taki sam.

      „dobrze że pozbyliśmy się po jako pro niemieckiej, antypolskiej mafii i targowicy w rządzie, która doiła Polskę i Polaków na każdym kroku.”

      Proszę sobie oszczędzić tych waszych propagandowych frazesów. Działają one na waszych wyznawców, ale obaj dobrze wiemy, że są całkowicie nieprawdziwe.

      Okres rządów PO (lata 2007-2015) to najlepszy okres w historii Polski w całej historii pomiarów (czyli przynajmniej od 1950 roku). Polska rozwijała się najszybciej w Europie (PKB), najszybciej malała też korupcja (CPI), najszybciej rosła wolność gospodarcza (IEF)

      „na obecną chwilę to, że rządzi pis jest najlepsze dla Polski i Polaków”

      Jw Korupcja znów rośnie, wolność gospodarcza maleje, a gospodarka zbliża się do granicy stagnacji – już teraz rozwija się wolniej od średniej europejskiej. Poziom inwestycji spadł do najniższego poziomu od lat 80, etc, etc..

      Ale oczywiście Dla PIS to jest najlepsze co może się dziać, bo zniszczenie Polski i doprowadzenie Polaków do skrajnej nędzy jest podstawowym celem polityki PIS.

      Polubienie

      1. A co komu bylo z poziomu inwestycji czy wzrostu PKB za rzadow PO?To sa istotne ale w gruncie rzeczy drugorzedne wskazniki(ze nie wspomne ile rozkradli-i juz co niektorzy zaczynaja zwracac-pierwszy ale nie ostatni przypadek to „bufetowa” Waltz).
        Dla przecietnego obywatela i jego dobrostanu liczy sie wysokosc(dominanta i mediana)pensji czy ilosc ludzi zyjacych w biedzie oraz wskaznik bezrobocia-i te wskazniki za rzadow PISu spektakularnie sie poprawily.Patrzac tylko na inwestycje czy PKB to mozna stwierdzic ze spoleczenstow niewolnikow z rzadzaca warstwa plutokratow jest zamozne-nie jest i dokladnie tak bylo za rzadow PO.
        Polska nie jest jakos specjalnie biednym krajem-tylko ze poprzednie rzady tak dzieliy owoce naszej pracy ze POlak robil za Murzyna Europy bo wlasnym kraju znaczna czesc spoelczenstwa nie mogla na utrzymanie zarobic.Oczywiscie „wytlumaczniem” bylo „lenistwo i niemobilnosc”-teraz jakos okazalo sie na Zachodzie ci sami Polacy sa jak najbardziej pracowici i mobilni-okazalo sie takze ze mozna dac ludziom zarobic czy wspomagac rodziny z dziecmi(co robi kazdy cywilizowanyy kraj na swiecie)i miec dziure budzetowa mniejsza niz poprzednicy.
        Jest Pan slepy na rzeczywistosc i juz nic Panu nie pomoze.A PIS z wynikow sie rozliczy za 2 lata przy urnie ale jak na razie to dla Panskich ulubiencow z PO coraz gorzej to wyglada.

        Polubienie

        1. Polska to za rzadow PO ZAWSZE stosowala strategie U i dlatego tak nas na Zachodzie „kochano”.Teraz juz nie jest zawsze U(powiedzialbym ze L)-ale tego oczywiscie Pan nie widzi(jak zwykle zreszta kiedy przychodzi do stosunkow Polska-Zachod).

          Polubienie

          1. „Polska to za rzadow PO ZAWSZE stosowala strategie U”

            Oczywiście Piotr34 posiada odpowiednie statystyki i je zaraz okaże. A także uzasadni, dlaczego ówczesna strategia (niezależnie od tego jaka była) była nieoptymalna i szkodliwa.

            „Teraz juz nie jest zawsze U”

            Nie. Teraz jest zawsze C

            Polubienie

        2. „A co komu bylo z poziomu inwestycji czy wzrostu PKB za rzadow PO?”

          Było to, że istniały stabilne fundamenty wzrostu i Polska rozwijała się dzięki nim najszybciej w Europie. Natomiast przeżeranie zapasów przez PIS już spowodowało spadek polskiego tempa wzrostu poniżej średniej europejskiej

          „nie wspomne ile rozkradli”

          Proszę wspomnieć ile rozkradli. I oczywiście ile rozkradł PIS dla porównania.

          „Dla przecietnego obywatela i jego dobrostanu liczy sie wysokosc(dominanta i mediana)pensji”

          Nie, dla przeciętnego obywatela liczy się wysokość jego pensji, a nie jakaś „średnia”. ALe pewnie u pisowców jest inaczej. Ich interesują najbardziej cudze pensje.

          „wskaznik bezrobocia-i te wskazniki za rzadow PISu spektakularnie sie poprawily”

          Ale najlepszego poziomu z czasów PRL jeszcze nie osiągnęły. Bezrobocia nie było wcale, tak samo jak ubóstwa.

          „poprzednie rzady tak dzieliy owoce naszej pracy”

          Rząd nie jest o dzielenia owoców cudzej pracy. Owoce pracy mogą dzielić, ci którzy je wypracowali, a nie okradający ich z nich pisowcy.

          „na Zachodzie ci sami Polacy sa jak najbardziej pracowici i mobilni”

          Nie. Ci którzy są pracowici i mobilni wyjeżdzają na Zachód.

          Zresztą nie wątpię, że Piotr34 posiada dokładne dane ilu było w Polsce niemobilnych i ilu po wyjeździe stało się mobilnych.

          I bez problemu odpowie, dlaczego za pisowskiej okupacji ilość Polaków wyjeżdżających na Zachód znacznie wzrosła.

          „.A PIS z wynikow sie rozliczy za 2 lata przy urnie”

          PIS nie przewiduje już żadnych wolnych wyborów w Polsce.

          Polubienie

          1. Skąd właściwie te dane o wolniejszym rozwoju niż średnia europejska? Bo tak szukam, szukam, i jednak wychodzi mi że ciągle jest nieźle.

            Polubienie

          2. Średni wzrost PKB per capita w ciągu dwóch lat 2015-2017. Lepiej w UE było w

            1. Bułgarii
            2. Chorwacji
            3. Litwie
            4. Rumunii
            5. Irlandii
            6. Malcie

            Ponadto, poza UE lepiej było też w

            7. Islandii
            8. Serbii
            9. Mołdawii

            W latach 2007-2015 lepiej było tylko w Mołdawii.

            Polubienie

  4. No to teraz czekam na tekst o strategiach gry w Pac-Mana. Bez trudu udowodnisz w nim, że jeśli stosunek prędkości duchów „PD” do prędkości Pac-Mana „PP” przekroczy pewną wartość graniczną X to wygrana Pac-Mana jest niemożliwa. Do tego piękny kolorowy wykres i kilka cytatów o duchach i gonitwie. Teks taki będzie miał tyle samo sensu co ten obecny, czyli z matematyczną precyzją opisze bajkowy świat o wyimaginowanych regułach.

    Moje zarzuty:
    1. Nadal nie sprecyzowałeś czego model zbudowałeś.
    2. Model ten nie potrafi opisać żadnych realnych sytuacji, a nawet te ekstremalnie rzadkie, które pozornie można by w ten sposób opisać, przebiegają zupełnie inaczej niż model zakłada.
    3. Pomijasz strategię współpracy, a nie potrafisz zredukować jej do opisanych strategii agresji i uległości.
    4. Nie wiadomo czym w praktyce jest współczynnik S, ani jak go zmierzyć.

    No to po kolei:

    1.
    Powtórzę pytanie, które już wielokrotnie stawiałem i od odpowiedzi na które jak zwykle uciekasz: czego model opisałeś? Niby wszelkich relacji bo wyciągasz wnioski dotyczące całego świata i historycznej zmiany w zachowaniach ludzi w różnych epokach, ale z drugiej strony niby tylko zachowań rywalizacyjnych bo tylko o nich piszesz.
    Czyżby wszelkie zachowania były formą rywalizacji? Taka myśl wynika z twojego wstępu do tekstu. Oczywiście jak mawia ostatnio Luke Skywalker „Every word in that sentence was wrong”:

    „Świat i wszystkie znajdujące się w nim zasoby nie są nieskończone.”
    Nieprawda. W większości sytuacji zasoby są subiektywnie nieskończone, a tylko subiektywna perspektywa jest istotna dla podjęcia decyzji o rywalizacji. Dla koni ilość trawy na stepie jest nieskończona tak samo jak ilość wody w rzece. Z perspektywy człowieka „pierwotnego” ilość drzew w lesie i ryb w morzu jest nieskończona.

    „O zasoby owe musi się zatem rozgrywać konkurencja.”
    Nieprawda. Musi się odbywać jedynie o wyjątkowe zasoby w wyjątkowych sytuacjach czyli takich gdy są one niezbędne do przeżycia. Rywalizacja o całą resztę nie jest konieczna.

    „W świecie przyrody jej rezultatem jest darwinowska ewolucja gatunków.”
    Nieprawda. Ewolucja jest wynikiem doboru naturalnego, który promuje najlepiej dostosowanych. Wielkie słoniowe uszy są niewątpliwie przystosowaniem ewolucyjnym. Wielkie uszy to twoim zdaniem strategia agresywna czy ustępująca? O jakie zasoby i z kim niby rywalizuje słoń, który ma większe uszy od innych? O chłód powietrza, które odbiera ciepłotę słoniowego ciała? Twierdzisz, że pojemność temperaturowa atmosfery jest z perspektywy słonia wielkością skończoną i musi o nią walczyć?

    „W krótszych, niż ewolucyjne, skalach czasowych, konkurencja o zasoby również odgrywa decydującą rolę i w decydującej mierze kształtuje ludzki behawior.”
    Nieprawda. W decydującej mierze ludzki behawior kształtuje współpraca w zaspokajaniu potrzeb a nie konkurencja o zasoby. Cała ludzka kultura, język którym się porozumiewamy, to wynik presji ewolucyjnej na sprawniejsza współpracę w pozyskiwaniu zasobów.

    Podsumujmy: masz błędne założenia (każde zachowanie ludzkie to element rywalizacji z innymi), które prowadza cię do błędnych wniosków (jeśli modelujemy konflikt przy pomocy macierzy Hammersteina to modelujemy wszelkie zachowania).

    „Model ten zakłada, że strony konfliktu mogą przyjąć dwie możliwe strategie.”
    No właśnie, strony konfliktu, czy strony każdej możliwej relacji bo każda jest konfliktem? Jak zwykle sparwa nie jest u ciebie jasna.

    2.
    Poczytajmy co konkretnie symulujesz
    „Albo dążyć do zawłaszczenia danego dobra, bez względu na roszczenia strony przeciwnej, czyli przyjąć tzw. strategię agresora (A), albo rywalizację, z różnych powodów, odpuścić – jest to strategia ustępująca (U).”

    Próbuje przywołać z pamięci czy kiedykolwiek w moim ponad czterdziestoletnim życiu byłem w takiej sytuacji, że zastosowałem którąś z tych strategii i po dłuższym zastanowieniu mogę znaleźć dwa takie wydarzenia:

    Pierwsze miało miejsce jeszcze w podstawówce – jakiś drab wymusił na mnie oddanie 20 zł. Zastosowałem strategię ustępującą a on agresywną. Zgodnie z twoimi założeniami agresor przejął całą pulę. Co by się jednak stało, gdyby także on przyjął strategię ustępującą? Czy przejąłby połowę nagrody (10 zł)? Oczywiście nie. Czyli twój model już tutaj pokazuje że jest do bani. Spotkanie 2 strategii ustępujących nie dzieli wypłaty na pół.

    Drugie polegało na tym, że trzech drabów powaliło mnie na ziemię i zaczęło bić żądając portfela. Powiedziałem, że nie oddam. On bili mnie dalej, więc się w pewnym momencie wystraszyłem się, że coś mi w końcu zrobią i dałem portfel. Oni zażądali komórki. Ja powiedziałem żeby spierdalali i że im jej nie dam. Bandyci najpewniej przestraszyli się, że ktoś zareaguje w końcu na moje krzyki i uciekli. Łup został więc podzielony po połowie między mnie a ich, czyli jasno widać, że według ciebie miało tu miejsce zastosowanie strategii legalisty – obustronne ustępstwa. Oczywiście można uznać też, że mieliśmy tu do czynienia z 4 różnymi wydarzeniami: pierwsze, które było obustronną agresją (oni bili ja się stawiałem), drugie wydarzenie to jednostronna agresja i jednostronna uległość – oddałem im portfel, czyli zgarnęli całą pulę. Trzecie to znów obustronna agresja (oni znów biją, ja się stawiam) i w końcu czwarte wydarzenie, moja agresja i ich uległość, nie oddałem komórki a oni zrobili co im kazałem, czyli spierdalali. Super, ale wtedy każdą sytuację którą zdefiniowałeś jako legalistyczną, można podzielić na serię aktów, jak ty to zdefiniowałeś „przemocy” i „wymuszenia”, a więc w ten sposób sam obaliłbyś swoją tezę o istnieniu strefy legalisty. „Praworządność”, byłaby wtedy jedynie „przemocą” i „wymuszeniem” ale w skondensowanej, gęsto utkanej formie.
    Oprócz tego zdarzyło mi się kilka przygód w stylu Larego Davida:
    Ktoś wpychał w kolejkę. W sytuacjach takich stojący w kolejce mogą albo ustąpić, albo wywalić wpychającego się w kolejkę. Gdyby kolejkowy agresor zastosował strategię ustępującego i nie zaczął wpychać się w kolejkę, musiałby i tak stać na jej końcu. Nikt nie wpuszcza w środek kolejki za to, że się do niej nie wpychałeś. Czyli znów jest zupełnie inaczej niż to opisywałeś. Ach no chyba, że każda kolejka jest formą agresji i stawanie na jej końcu to zwykłe wymuszenie.
    Rywalizacja o miejsce siedzące w komunikacji miejskiej. Tu, teoretycznie możliwy jest podział dobra 50/50. Teoretycznie mógłbym się dogadać z rywalem o miejsce siedzące, że będziemy się zmieniać co kilka minut. Zazwyczaj jednak spotkanie dwóch strategii ustępujących podczas rywalizacji o krzesełko oznacza, że następuje wymiana zdań w stylu: „Ależ proszę siadać. Nie, nie, proszę siadać. Ależ nie, proszę siadać.” I tak aż do chwili gdy ktoś przejmie dobro w 100%, czyli siądzie. Czyli znów absolutny brak zgodności z twoimi założeniami.

    Jak widać, każda z powyższych sytuacji, pomimo że już wyjątkowych i niecodziennych, obala twoje teoretyczne założenia i przebiega całkowicie inaczej niż przewiduje twój model. Jak ci się moje przykłady nie podobają to proszę opisz mi swój przeciętny dzień i pokaż, że polega on na ciągłym stosowaniu strategii agresywnej i uległej, że każda relacja w jaką wchodzisz z ludźmi to walka o skończone zasoby.

    3.
    Warto jednak przyjrzeć się bliżej ostatniemu przykładowi, temu z autobusem, bo daje on nam wgląd w coś o wiele ważniejszego i o wiele bardziej miażdżącego dla twoich rozważań. Rywal, który teoretycznie przegrał, czyli ten, który nie siądzie, nie odchodzi z niczym. Jego zysk naliczany jest w innym wymiarze. Ustępujący miejsca zyskuje wdzięczność, poczucie własnej sprawczości, poczucie zgodności z normami społecznymi, oraz rośnie mu, zdeponowany w banku wspólnotowej pamięci, społeczny kredyt wsparcia.
    Tak, bo podstawowym zasobem, o który my ludzie musimy zabiegać i to od czasu człowieka jaskiniowego, są dobre relacje z innymi ludźmi. To kapitał społecznego wsparcia. Podstawowa strategia, którą my ludzie stosujemy, to strategia współpracy i wymiany. Strategia ta jest dużo częstsza niż te które twoim zdaniem kształtują świat, bo w przeciwieństwie do strategii agresji i ustępstw, nie jest uczestnictwem w grze o sumie zerowej. Gracze twojej gry w „przemoc” i „wymuszenie” zawsze odniosą mniejsze zyski niż gracze we współpracę.
    Prosiłem cię już wcześniej, byś policzył sobie czy funkcjonowanie w grupie, gdzie stosowane są jedynie strategie agresji i ustępstw jest opłacalne dla członków grupy. Może się mylę? Może grupy istnieją pomimo, że każdy tylko czeka by zjeść innych? Udowodnij mi że jestem w błędzie!

    No ale jeśli wchodzimy w relacje z anionimowymi osobami, z którymi nigdy więcej się nie spotkamy to po co dawać im kredyt wsparcia, którego może nigdy nie spłacą?
    Najczęstszą z anonimowych relacji jest relacja handlowa. Rozpatrzmy ją posługując się zbudowanymi przez ciebie pojęciami i zobaczmy, czy przebiega zgodnie z twoimi przewidywaniami.

    Wyobraźmy sobie piekarza, który sprzedaje bułki po 2 zł. I tu szok, bo w ten sposób dokonał równocześnie aktu agresji i uległości, a w zależności kto kupi lub nie kupi jego bułki, to nasz piekarz uczestniczyć będzie w przemocy, ustępstwie lub wymuszeniu i zachowaniu legalistycznym i to praktycznie równocześnie. Już tłumaczę dlaczego:
    Gra odbywa się o zysk z bułki (lub o marżę czy jak to sobie tam nazwiesz). Piekarz chce, by klienci zapłacili mu jak najwięcej za bułkę (strategia agresywna). Ale klient może nie ulec tej strategii, uznać tę cenę za zbójecką i także dokonać agresji, czyli nie kupić. Dochodzi wtedy do zderzenia dwóch strategii agresywnych czyli, jak ty to zdefiniowałeś, do aktu przemocy. Piekarz zostaje z niczym a kwotę zysku z bułki zachował klient.
    Jeśli jednak klient jest bardzo głodny, musi zastosować strategię ulegającą i kupić bułkę. Wtedy doszło do, jak ty zdefiniowałeś, wymuszenia. Piekarz zgarną cała pulę.
    Ale klient może uznać, że 2 zł to dla niego bardzo tanio. Chętnie dałby i 10 zł za taką bułkę. W tym wypadku piekarz sfrajerował się, że tak nisko wycenił swoją bułkę i przegrał potencjalny zysk. Kupujący zastosował strategię agresywną i kupił bułkę po subiektywnie zaniżonej cenie a piekarz uległ, bo musiał ją sprzedać za 2 zł. Doszło więc do wymuszenia, mimo że cena się nie zmieniła.
    Ale klient może uznać, że cena jest uczciwa. 2 zł to dokładnie tyle na ile wycenia bułkę. Nie dałby ani grosza więcej, ale też ani grosza mniej. Dochodzi wtedy do podziału korzyści 50/50 czyli mieliśmy do czynienia z sytuacja legalistyczną.
    No i oczywiście ostatnia ewentualność – doszło do negocjacji. Czyli przemoc na całego – spotkały się dwie strategie agresywne. Tyle tylko, że w efekcie tej przemocy dochodzi do podziału zysku z bułki w sposób odpowiadający obu stronom. Czyli chyba doszło do sytuacji legalistycznej. Czyli obie strony zastosowały strategię ustępstw. Tu niestety jednak możemy cały proces negocjacji podzielić tak jak napad na moja osobę, na kolejne kroki agresji i ustępowania, więc nie był to „legalizm”, bo inaczej napad na mnie tez powinien być objawem „legalizmu”.

    Oczywiście gdybyśmy cała twoją koncepcję umieścili tam gdzie jej miejsce, czyli na śmietniku i uznali, że większość relacji międzyludzkich to ani agresja ani uległość, ale forma współpracy, czyli relacje międzyludzkie to nie gra o sumie zerowej, wtedy oczywiście kupno bułki odbyło by się z zyskiem (raz mniejszym raz większym) dla obu stron, a brak zakupu nie byłby aktem agresji, a jedynie odmową współpracy, na czym obie strony tracą (raz mniej raz więcej).
    Tylko, że wtedy musiałbyś zaznaczyć, że nie opisujesz wszelkich relacji międzyludzkich a jedynie pewien ich bardzo bardzo marginalny typ, a więc przyznałbyś, że wszystko co piszesz o „strefach”, postępie cywilizacyjnym i całej „psychohistorii” jest jakąś totalną bzdurą. Musiałbyś także odwołać bzdurne twierdzenia ze wstępu swojego tekstu, że zasoby są zawsze ograniczone, musi się o nie odbywać konkurencja, która jest jedynym motorem ewolucji oraz jedyną przyczyną ludzkich zachowań.

    4.
    Ty, zamiast to wreszcie zrobić, próbujesz zaciemnić całą sprawę dopisując do swoich rozważań czynnik „S”, czyli relacje strat do zysków. Jest tylko jeden problem. Nigdy nie powiedziałeś jak to liczysz.

    „autor przeprowadził odpowiednią symulację komputerową. Założymy, że populacja ma parametry X = 0,7, S = 20, czyli znajduje się głęboko w strefie III.”
    No właśnie. Jak ty policzyłeś że S=20? Czemu w realnym świecie to niby odpowiada? Bo moim zdaniem to nie 20 ale 0,9 albo 528, albo pół miliarda.
    Podaj sposób liczenia współczynnika S, tak, żeby można było go zastosować w jakichkolwiek badaniach eksperymentalnych, które potwierdziłyby lub obaliły twoje tezy. Podaj jakie straty i jakie zyski tam porównujesz? Dlaczego tylko te a inne nie? Jak je przeliczasz na wspólna jednostkę miary? Jakim cudem wyliczyłeś, że kiedyś relacja ta wynosiła poniżej 1? Jakie masz na to dowody? Jeśli tego nie zrobisz twoje tezy pozostaną tym czym zawsze były, czyli pseudonaukowym niefalsyfikowalnym bełkotem, zlepkiem pustych tautologii, poznawczo bezpłodną sofistyką.

    Podsumujmy
    1. Podaj wreszcie czy modelujesz wszelkie zachowania czy pewną ich marginalną klasę.
    2. Podaj jakieś realne przykłady relacji, która modelujesz.
    3. Pokaż, że inne strategie (np. strategię współpracy) można zredukować do strategii, które opisałeś.
    4. Pokaż jakikolwiek realny sposób liczenia współczynnika S, który można zaaplikować w badaniach.

    Polubienie

  5. Co do Ukrainy – to ona się jednak tkwi w dziadostwie bardzo długo. A poważnych tendencji rozpadowych jednak nie widać. No i przechodniość ma może mniejszą a od Polski, ale nadal bardzo dużą.

    Co do strategii jeszcze trzy przyszły mi do łba, dwie jako zmodyfikowani mściciele – MP i ML. Sam nikogo nie zaczepia, zaczepiony zachowuje się jak pragmatyk lub legalista. MP powinno w tabeli wypłat wyglądać w zetknięciu z innymi M i U jak M, w interakcji z C, A, P jak P, z L chyba średnia wypłaty M z L i P (?). ML – z M i U jak M, z resztą jak L. No i trzecia – LU – gdy silniejszy jak L, gdy słabszy jak U. W tabeli wypłat powinno to być w interakcji z L i U jak L, z resztą chyba średnia z wypłat L i U.

    Polubienie

  6. Uuuu… widzę, że koniec zabawy i Pilaster nie odważy się już komentować moich postów. Wygląda na to, że nie będę miał już okazji się z nim droczyć. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy to on, czy też ja, mam rację w tym sporze, niech sięgnie po opinie kompetentnych sędziów, czyli ludzi z tytułami naukowymi, którzy rozważają ten sam problem, za który zabrał się Pilaster i (uwaga spojler) stoją zdecydowanie po mojej stronie.
    Tak więc polecam choćby Martina Nowaka: https://en.wikipedia.org/wiki/Martin_Nowak
    a tu jeden z jego wykładów na YouTubie: https://www.youtube.com/watch?v=A8Y0kCdYoug
    Po polsku Martina Nowaka można było poczytać chyba tylko w Świecie Nauki w sierpniu 2012 (jakby co mogę podesłać skan tekstu), ale można przeczytać też tekst, który dosyć trafnie streszcza poglądy prezentowane przez Nowaka: http://www.edunauka.pl/bioteocoop.php

    Polubienie

    1. Pilaster odpowie VANATowi wtedy, kiedy ten napisze coś merytorycznego, co ma ręce i nogi. Na komentowanie żalów VANATa że rzeczywistość nie jest taka jaką do wierzenia podają jego guru, pilaster nie ma czasu.

      btw już na pierwszych 100 stronach Pikettego pilaster naliczył co najmniej 10 błędów, przekłamań, manipulacji a nawet ordynarnych łgarstw. (jak np to że płace realne robotników w przemyśle zaczęły rosnąć dopiero od 1870 roku.) Faktycznie pozostaje się zgodzić ze stwierdzeniem, że to Marks współczesnych czasów.

      Nie wróży to za dobrze dalszej lekturze… 😦

      Polubienie

      1. Napisałem merytoryczne pytania, na które cały czas nie odpowiedziałeś. Powtarzam je więc po raz kolejny:
        1. Czy modelujesz wszelkie interakcje czy pewną ich marginalną klasę? Jeśli jakąś ich klasę, to zdefiniuj te modelowane interakcje.
        2. Jakie realne (czyli z dnia codziennego) zastosowania opisanych strategii, możesz podać? (Wokół stosowania tych strategii zbudowałeś „psychohistorię”, więc stosowanie ich musi być codziennością, a nie niecodziennym incydentem)
        3. Jeśli modelujesz wszystkie interakcje, to jak zredukowałeś strategię współpracy, do kombinacji strategii „agresji” i „ustępstw”?
        4. Jakim sposobem wyliczyłeś, wskaźnik S?

        Jak napiszesz recenzję książki Pikettego to się do niej odniosę. Oczywiście jeśli nie zablokujesz moich komentarzy 🙂

        Polubienie

        1. „Czy modelujesz wszelkie interakcje czy pewną ich marginalną klasę?”

          Interakcje w przypadku konfliktu za pomocą macierzy Hammersteina. Interakcje w przypadku współpracy – w sposób opisany w linkowanym artykule.

          „Jakie realne (czyli z dnia codziennego) zastosowania opisanych strategii, możesz podać?”

          Przeca pisał pilaster np o konfliktach wśród dzieci w szkole (dominacja strategii M), albo o rozpowszechnieniu broni palnej w społeczeństwie (w społeczeństwach o niskim S wzmaga agresję, w społeczeństwach o wysokim S zmniejsza), o tym, w jaki sposób zwiększyć prawdopodobieństwo udanej współpracy biznesowej i zmniejszyć prawdopodobieństwo oszustwa, etc, etc..

          „jak zredukowałeś strategię współpracy, do kombinacji strategii „agresji” i „ustępstw”?”

          Agresja i ustępstwa to strategie konfliktu a nie współpracy. Strategie współpracy to uczciwość (Współpraca) i oszustwo (Zdrada)

          „Jakim sposobem wyliczyłeś, wskaźnik S?”

          To iloraz W/V czyli strat w przypadku przegrania starcia, do potencjalnych zysków z jego wygrania

          „Jak napiszesz recenzję książki Pikettego to się do niej odniosę.”

          Niestety prawie na pewno nie merytorycznie 😦

          ” jeśli nie zablokujesz moich komentarzy”

          WordPress automatycznie blokuje komentarze ze zbyt dużą ilością linków. Podniósł teraz pilaster ten limit do czterech (poprzednio były dwa)

          Polubienie

          1. 1. „Interakcje w przypadku konfliktu”
            No to świetnie, tylko co rozumiesz przez konflikt? Jak definiujesz konflikt (czyli jakie warunki spełnić musi interakcja, by być zaliczona do tej kategorii lub z niej wykluczona)? Przykłady jakie podajesz to:
            2. „konflikty wśród dzieci w szkole”, „rozpowszechnienie broni palnej w społeczeństwie”
            Jednym słowem od czasu gdy skończyłem 13 lat (myślę, że wtedy ostatni raz biłem się z bratem), tylko 2 razy byłem w sytuacji, którą modelujesz, czyli jest to nieistotny margines relacji w jakie wchodzi przeciętny człowiek. Na wszelki wypadek poczekam jednak na twoją definicje konfliktu, bo może jednak jestem w permanentnym konflikcie ze wszystkimi, tylko stosujemy strategie „obopólnych ustępstw”. Tylko jak się to będzie miało do współpracy? Wszak:
            3. „Agresja i ustępstwa to strategie konfliktu a nie współpracy”,
            4. Współczynnik S „To iloraz W/V czyli strat w przypadku przegrania starcia, do potencjalnych zysków z jego wygrania”
            Czyli tłumaczenie ignotum per ignotum. Ja pytam jak wyliczyłeś te straty, co bierzesz pod uwagę? Kluczowy dla twojej teorii jest punkt S=1, który dzieli „strefy”. Moim zdaniem wziąłeś go powietrza i nie potrafisz wyliczyć jego wartości dla jakiegokolwiek konfliktu, a co dopiero jego średniej wartości dla wszystkich konfliktów w danej „strefie cywilizacyjnej”. Ale cały czas czekam na definicję konfliktu, może mnie zadziwisz?

            Polubienie

          2. „tylko co rozumiesz przez konflikt? Jak definiujesz konflikt (czyli jakie warunki spełnić musi interakcja, by być zaliczona do tej kategorii lub z niej wykluczona)?”

            Grę, w której zysk jednego gracza jest stratą drugiego. W przeciwieństwie do współpracy, gdzie suma wypłat jest wielkością zmienną

            „Kluczowy dla twojej teorii jest punkt S=1, który dzieli „strefy”. Moim zdaniem wziąłeś go powietrza”

            Strefy dzieli punkt (S=1 X=0,5). I nie wziął się z powietrza. Prosta S=1 oznacza miejsce, w którym potencjalny zysk z „siłowego” wygrania konfliktu zrównuje się użytecznością dla gracza z kosztami potencjalnej porażki

            Polubienie

          3. Agresję definiujesz jako każdą „Grę, w której zysk jednego gracza jest stratą drugiego.”
            Więc agresją jest gra, czyli sytuacja, a nie zachowanie graczy. Taka definicja tylko powiększa bałagan pojęciowy w twoich rozważaniach.

            „zysk z „siłowego” wygrania konfliktu zrównuje się użytecznością dla gracza z kosztami potencjalnej porażki”
            No i własnie chodzi mi o to, jak w praktyce liczysz ten zysk i te koszty. Bo że se założyłeś, że w ogóle jakieś tam są, to ja się domyślam. Ja chce się dowiedzieć jak je policzyć, bo uważam, że nie umiesz ich policzyć.
            Przykład – sytuacja konfliktowa zgodna z twoją definicją: Osoba A śpi w pociągu. Osoba B może ją okraść – zysk jednego gracza jest starta drugiego. Policz mi punkt S=1 w którym osoba B zastosuje „strategię agresywną” i okradnie współpasażera. Kluczowe jest tu słowo POLICZ. Wyskaluj parametry, oszacuj ich wielkość, przelicz i podaj mi liczbowy wynik. POLICZ.
            Moim zdaniem, nie potrafisz policzyć tego ani dla tak prostego przykładu, ani dla żadnego innego, więc szacowanie, gdzie wobec punku S=1 znajdują się całe społeczeństwa jest bajdurzeniem totalnym, bo mogą być wszędzie.

            Polubienie

          4. Sorry, nieporozumienie. Oczywiście nie definiowałeś tu agresji, ale konflikt więc w tej części mój komentarz jest bez sensu. Powinno być:
            Konflikt definiujesz jako każą „Grę, w której zysk jednego gracza jest stratą drugiego.”, a skoro „Świat i wszystkie znajdujące się w nim zasoby nie są nieskończone” i „O zasoby te musi się zatem rozgrywać konkurencja.” oznacza to, że w praktyce jestem w permanentnym konflikcie ze wszystkimi, bo konkurujemy o skończone zasoby.
            Modelujesz zachowania w tak zdefiniowanych sytuacjach. Są to agresja lub ustępstwo.
            Zdefiniowałeś przemoc, jako każdą sytuację, w której spotykają się 2 strategie agresywne,
            Na przykład przemocą będzie, gdy obaj chcemy kupić ta samą rzecz – zasób jest ograniczony, obaj chcemy go mieć. Podejmujemy działania by go zdobyć – obustronna agresja.
            Inny przykład: walczymy o medal na zawodach. Czysta przemoc!
            Albo negocjujemy cokolwiek i nie dochodzimy do porozumienia – czysta przemoc!
            Albo staramy się o względy tej samej dziewczyny – czysta przemoc!

            Tylko że ma się to nijak, do twojej teorii a spadku przemocy w strefie III
            Albo twoja definicja agresji-przemocy jest gówniana, albo twoja teoria o jej spadku jest nic nie warta.
            Albo i jedno i drugie.

            Polubienie

      1. Serio? Mam także i tamten tekst rozebrać? Mrzonki akapowców są mi równie odległe jak tobie, ale z innych powodów. Ja po prostu nie wierzę w kapitalizm jako „stan naturalny” dla ludzkich społeczeństw. Dziwi mnie tylko, że skoro rozważasz „strategie współpracy” to nie dochodzisz do wniosków, do których dochodzi choćby Martin Nowak. A sorki, przypomniałem sobie, że jesteś zatwardziałym Dawkinsistą i pielęgnujesz poglądy na ewolucję rodem z lat ’70 zeszłego stulecia.

        Polubienie

        1. „Mam także i tamten tekst rozebrać?”

          Do tej pory VANATowi nie udało się tutaj „rozebrać” żadnego tekstu. I nic dziwnego, bo w ogóle nie rozumie ani założeń do modeli, ani samych modeli. Przekracza to ewidentnie jego poziom intelektualny. Taki kmat nie miał problemów, żeby znaleźć błąd w zamieszczonej przez pilastra wyżej tabeli wypłat. A tak dokładnie szukający dziury w całym VANAT – nie znalazł. 🙂

          „jesteś zatwardziałym Dawkinsistą i pielęgnujesz poglądy na ewolucję rodem z lat ’70 zeszłego stulecia.”

          Owszem, przecież w „strażnicy” już dawno napisali, że ewolucja została ostatecznie zdyskredytowana i ostatecznie przez naukę porzucona. W Strażnicy tak napisali, zatem to prawda (dla VANATa)

          „nie wierzę w kapitalizm jako „stan naturalny” dla ludzkich społeczeństw.”

          VANAT nie wierzy. Zatem to prawda 🙂

          Polubienie

          1. Pilaster, komentowanie twoich infantylnych wyobrażeń na temat biologii oraz infantylnej wiary, że jak coś da się zamodelować matematycznie, to to automatycznie zaistnieje w naturze, jest dla mnie zabawą przednią, i nie zamierzam z niej zrezygnować, bo to zawsze na duchu podnosi, że są na świecie ludzie ode mnie głupsi i gazety ich publikują.
            Gdybyś umiał analizować teksty, to zrozumiałbyś, że napisałem że „nie wierzę” i znaczy to dokładnie to co napisałem, a nie, że orzekam o jakiejś tam prawdzie. Oczywiście mogę i o tym dyskutować, ale najpierw musielibyśmy zdefiniować „kapitalizm” oraz „stan naturalny” a z doświadczenia wiem, że definicji boisz się jak ognia, bo wtedy byłoby wiadomo co ty sobie tam obliczasz i że to nie ma żadnego pokrycia w naturze. Przykładem jest oczywiście nieszczęsna agresja i przemoc, które tak pod moimi ciosami zdefiniowałeś, że przeczy to twoim obliczeniom. I to nie jest „dziura w całym” jaką znalazłem, to podważenie zasadności całej twojej koncepcji. Jak dotąd zrobiłem to z każą twoją koncepcją, do której się brałem, ze sztandarowym podważeniem twoich wywodów, że korelacja między IEF i EPI dowodzi, że brak regulacji środowiskowych lepiej chroni środowisko niż regulacje środowiskowe. Udowodniłem, ze IEF nie mierzy braku regulacji środowiskowych, a EPI nie mierzy impaktu na środowisko mieszkańców danego państwa. Twoim jedyny kontrargumentem było, że pomyliłem numer strony w książce na której był dobijający cię argument oraz że bilans w handlu międzynarodowym zawsze musi być zrównoważony.

            Polubienie

          2. „zrobiłem to z każą twoją koncepcją, do której się brałem”

            Zatem gratulujemy Vanatowi świetnego samopoczucia. 🙂

            W rzeczywistości jednak nic z tego Vanatowi się nie udało. Nie potrafił on bowiem wskazać żadnego błędu (nadmiernego uproszczenia, etc) ani w założeniach do modeli, ani w obliczeniach. (Co oczywiście nie oznacza, że żadnych takich błędów nie ma – tylko że Vanat nie potrafi ich wskazać.) Zresztą po prawdzie – nawet nie próbował.

            Polubienie

          3. „Nie potrafił on bowiem wskazać żadnego błędu (nadmiernego uproszczenia, etc) ani w założeniach do modeli (…)”
            Wskazałem niejednokrotnie. Inaczej definiujesz agresję, a co innego liczysz jako agresję. To podstawowy błąd rozwalający cały wywód.
            „(…) ani w obliczeniach”
            W obliczeniach oczywiście także wskazałem. Wskazałem, że kluczowy dla twojej teorii czynnik S liczysz błędnie, bo nie potrafisz jakichkolwiek wartości W i V. Po prostu zmyśliłeś je sobie.

            Polubienie

          4. Oczywiście, że niejednokrotnie, a ty nigdy, mimo prób „mataczenia”, nie umiałeś zbić moich argumentów. Ale może tym razem? Więc raz jeszcze:
            1. Jak definiujesz agresję, bo jeśli nadal jako każde uczestnictwo w każdej relacji, w której zysk jednego gracza jest stratą drugiego, to ma się to absolutnie nijak do twoich wykresów i historiozoficznych fantazmatów.
            2. Wylicz proszę choć raz jeden jedyny współczynniki W i V dla jakiejkolwiek realnej sytuacji.

            Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s