Racjonalny wybór

Narzekania na jakość życia politycznego należą w Polsce do stałego rytuału. Wyborcy mają być leniwi i bezrozumni, partie bezprogramowe, a politycy nieudolni i krótkowzroczni. Wszyscy zaś razem wzięci kierują się wyłącznie chwiejnymi i zmiennymi emocjami. Rytuał narzekań jest tak rytualny, że nikomu nawet do głowy nie przyjdzie zapytać, co by było, gdyby elektorat kierował się rozumnym rozeznaniem własnego interesu, politycy kalkulowali na długi okres czasu, a partie posiadały jakieś programy.

Niżej podpisany często zastanawiał się nad tym, jakby wyglądała polska polityka przy spełnieniu tych założeń. I doszedł do jednoznacznego wniosku. Otóż wszystko wyglądałoby …dokładnie tak samo jak teraz. Co logicznie oznacza, że te warunki, niezależnie od tego co się wszystkim wydaje, są jak najbardziej spełnione już dziś.

Zacznijmy od programów partyjnych. Faktycznie, do książeczek z takim tytułem na okładce mało kto w ogóle zagląda, a wcale nie wszystkie partie taki „program” w formie książkowej w ogóle posiadają. Nie oznacza to jednak, że nie posiadają samego programu jako takiego. Partia, która sama, lub w koalicji, zdobywa władzę w kraju, jakiś program, choćby się miał on sprowadzać do „chwały nam i naszym kolegom”, po prostu musi realizować. Dla partii, która miała już okazję rządzić, programem jest więc kształt realnej polityki, którą wtedy prowadziła. Gorzej jest z rozpoznaniem programu stronnictwa, które rządzić jeszcze nie miało okazji. Taka partia jednak stara się zwykle zainteresować wyborców właśnie programem zwerbalizowanym, na prawo i lewo obiecując, czego to nie zrobi, kiedy wyborcy powierzą jej władzę.

Postrzeganym przez elektorat programem partii jest więc realny kierunek jej rządów, kiedy dana partia jest przy władzy, oraz całość przekazu kierowanego do wyborców, kiedy jest w opozycji. Przy czym oczywiste jest, że w tym ostatnim segmencie zdecydowanie aktywniejsze są partie, które jeszcze nie rządziły. Naturalnie zdarza się też często, że wygrywając wybory partia zmienia zdanie i realizuje program inny, a nawet zupełnie inny, niż obiecywany w czasach opozycji.

Kolejnym mitem związanym z partyjnymi programami jest rzekomy brak różnic pomiędzy nimi. W takich zarzutach celują zwłaszcza te partie, które do władzy dopiero aspirują, głośno deklarując np. „PIS, PO jedno zło”, albo „tamci już rządzili’, w domyślnym niedopowiedzeniu – oczywiście źle. Nie jest to pogląd prawidłowy.

Głównym zadaniem rządu jest bowiem …rządzenie. Czyli tworzenie takich ram instytucjonalnych, prawnych i infrastrukturalnych, aby zapewnić obywatelom maksymalny możliwy poziom dobrostanu. Jakość rządów ocenia się więc po jakości państwa i jego instytucji, jakie te rządy po sobie zostawiają. Ilustruje to publikowany co roku przez fundację Heritage, wskaźnik wolności gospodarczej – Index of economic freedom – IEF. Wbrew swojej nazwie, indeks ten, bardziej mierzy sprawność i poziom cywilizacyjny danego państwa, niż samą wolność gospodarczą, będącą tylko jedną z wielu jego składowych. W latach 1997 – 2019 IEF dla Polski kształtował się następująco:

wybor 01

Jak widać korelacja jakości polskiego państwa z rządami poszczególnych ekip jest bardzo silna, a zmiany trendu miały miejsce tylko w przypadku zmian ekip rządzących.

W zilustrowanym okresie były prowadzone dwie drastycznie odmienne polityki. Koalicje AWS-UW, oraz PO-PSL zwiększały polski poziom gospodarczy i cywilizacyjny, oraz oczywiście wolność gospodarczą, SLD i PIS, przeciwnie – zmniejszały. PIS i PO to zatem, nie tylko nie to samo, ale coś zupełnie innego.

Sam współczynnik IEF jest, jak już wspomniano, kombinacją wielu, konkretnie dwunastu, parametrów, które określają bardziej szczegółowo, wysokość opodatkowania, poziom korupcji, sprawność sądownictwa, swobodę przepływów finansowych, elastyczność rynku pracy etc. Jeżeli potraktujemy każdą z tych liczb jako geometryczną współrzędną, to łącznie utworzą one dwunastowymiarową przestrzeń fazową, wewnątrz której porozrzucane będą poszczególne kraje. Podobnie jak w zwykłej, trójwymiarowej przestrzeni, możemy zmierzyć odległość między dwoma dowolnymi krajami – punktami w tej przestrzeni, za pomocą uogólnionego na większą ilość wymiarów twierdzenia Pitagorasa. Taka odległość w przestrzeni fazowej pozwoli ocenić stopień podobieństwa ustroju społeczno-gospodarczego danych krajów znacznie lepiej niż sama tylko różnica w wielkości IEF. Ponieważ dobrze jest równać się do najlepszych, na kolejnym wykresie pokazano jak zmieniała się odległość Polski od najbardziej rozwiniętego i cywilizowanego kraju na świecie. Od Szwajcarii. Dla porównania zamieszczono na nim także dynamikę odległości od jednego z najbardziej zacofanych i prymitywnych krajów – Rosji.

wybor 02

Pomimo tego, że zarówno Szwajcaria (w mniejszym stopniu), jak i Rosja (w większym), same przemieszczają się w przestrzeni fazowej, i dynamika ich odległości do Polski jest przez to bardziej, niż na pierwszym wykresie, skomplikowana, różnice programowe między polskimi rządami są tu widocznie znacznie bardziej wyraźnie. W latach 2016-19 polski IEF spadł raptem o 1,5 pkt (na 100 możliwych), ale odległość od Szwajcarii zwiększyła się o połowę. Proporcjonalnie o tyle też Polska zbliżyła się do Rosji. Stało się tak dlatego, że największe straty zadał PIS Polsce w dziedzinach, które najbardziej odróżniają Rosję od Szwajcarii. W ciągu 3 lat korupcja (government integrity) w Polsce wzrosła o ponad 11 punktów, a sprawność sądownictwa (judicial effectiveness) spadła o ponad 14 pkt ! Tylko częściowo ten ubytek został zrekompensowany przez zmniejszenie deficytu budżetowego (fiscal health) o 10 pkt, a akurat w tym parametrze, różnice pomiędzy Szwajcarią a Rosją nie są aż tak przepastne.

Istnieją zatem w Polsce dwa główne stronnictwa, reprezentujące dwa główne, przeciwstawne programy, które można nazwać „szwajcarskim” i „rosyjskim”. Natomiast ich skład partyjny bywa zmienny. PSL na przykład, w latach 2001-2005 było częścią „Rosji”, aby w okresie 2007-2015 zmienić diametralnie swój program i przyłączyć się do „Szwajcarii”.

Następnym elementem polityki są politycy. Nie są oni bynajmniej, jak się ich często ocenia, ograniczeni i krótkowzroczni. Że tak nie jest, widać nawet przy okazji różnych afer, w które bywają oni umoczeni, jak ostatnio afera „Srebrnej”. Potrafią oni myśleć strategicznie i długofalowo. Oczywiście owa zapobiegliwość i dalekowzroczność dotyczy bezpośrednio nie interesu publicznego, ale własnego owych polityków. Dlatego też ustrój polityczny jest tym lepszy, im bardziej zapewnia zbieżność tego drugiego z tym pierwszym. W przypadku władzy bezprawnej, nielegalnej, dyktatorskiej, sprzeczność interesów jest tu ewidentna, a rządzących najbardziej interesuje uniknięcie odpowiedzialności w przypadku, gdyby władzę mieli utracić i jak najszybsze nachapanie się, zanim taka przykra okoliczność nastąpi. Dlatego też władza legalna i praworządna statystycznie będzie lepsza i zapewni swojemu krajowi większy dobrobyt. O ile w cywilizacji maltuzjańskiej, preindustrialnej, z jej dość prostymi strukturami społecznymi i gospodarczymi, takim optymalnym modelem ustrojowym była dziedziczna monarchia konstytucyjna, o tyle po rewolucji przemysłowej, atraktor przemieścił się w kierunku zarządzania zdecentralizowanego i demokracji przedstawicielskiej. Stała się ona najgorszym z możliwych ustrojów, ale wszystkie wobec niej alternatywy były jeszcze gorsze.

Wbrew popularnemu mniemaniu, politycy demokratyczni nie myślą tylko o wyniku następnych wyborów, ale także kolejnych i wszystkich następnych, w których będą uczestniczyć. Jednak waga każdych kolejnych wyborów maleje w umyśle polityka zgodnie z jego tzw. preferencją czasową. I znów w krajach stabilnych, praworządnych i wolnorynkowych, owa preferencja czasowa jest niska, spadek wartości kolejnych kadencji niewielki, zatem i jakość rządów demokratycznych wysoka. W krajach skorumpowanych i niestabilnych, preferencja czasowa rośnie i jakość rządzenia, w sprzężeniu zwrotnym, spada.

I znów z pomocą przychodzi nam wskaźnik IEF. Im jest on wyższy, tym kraj jest bardziej praworządny, stabilny i przewidywalny. Preferencja czasowa jest w nim zatem niższa, a tym samym jakość kadr demokratycznych wyższa.

Partie polityczne i sami politycy to jednak tylko nadbudowa. Bazą polityki są wyborcy, a programy (w sensie wyżej opisanym) polityczne partii są tylko odbiciem poglądów i interesów elektoratu do którego owe partie się odwołują i za którego reprezentację są uważane.

Gdyby wyborcy, co jest kolejną mądrością z cyklu „wszyscy to wiedzą”, kierowali się wyłącznie przypadkowymi kaprysami i chwilowymi emocjami, to i wyniki wyborów byłyby przypadkowe, chaotyczne i nieprzewidywalne. Takie zjawiska można było, owszem zaobserwować w Polsce na początku lat 90, ale już dawno należą one do przeszłości, a podział polskiego demosu na zwolenników „Szwajcarii” i „Rosji” jest stabilny i ugruntowany, a zmiany w tym rozkładzie powolne. Widoczne w polskiej polityce emocje wynikają więc wprost z realnych sprzeczności w interesach poszczególnych grup elektoratu, a częściowo są nawet tylko swoistym teatrem. Nie zastępują one racjonalnej kalkulacji wyborczej, tylko ją, co najwyżej, wyrażają.

W jaki zatem sposób wyborcy podejmują decyzję o oddaniu swojego głosu, na to, czy inne stronnictwo? Proces ten, chociaż niesłychanie rzadko przebiegający w sposób świadomy, zachodzi w trzech etapach. Po pierwsze wyborca ocenia zgodność programową. Na ile kierunki polityki prowadzonej lub deklarowanej przez daną partię odpowiadają jemu i jego interesom. Naturalnie w każdym programie są rzeczy dla wyborcy mniej lub bardziej ważne, dlatego łączny wynik zgodności programowej musi być średnią ważoną. Nazwijmy go A

Zgodność programowa to jednak tylko pierwszy krok w tym rozumowaniu. Wyborca nie zagłosuje na partię, wysuwającą nawet najbardziej dla niego kuszące postulaty, jeżeli nie uwierzy w szczerość jej intencji. Puste obietnice zwane kiełbasą wyborczą są nieodzowną częścią demokracji i elektorat bierze to pod uwagę. Programowi zatem przypisuje się wiarygodność (B), określone prawdopodobieństwo, że partia będzie chciała go, a właściwie te punkty, które najbardziej pociągają w nim wyborcę, naprawdę realizować.

Jednak i same chęci to za mało. Najbardziej nawet atrakcyjny i szczerze głoszony program, na nic się zda, jeżeli będzie brakowało możliwości. Partia, nawet zgodna programowo i wiarygodna, może zostać oceniona jako nieskuteczna. Albo z powodu swojej niekompetencji, albo zbyt niskiego, nie gwarantującego realnego wpływu na władzę, poparcia (tzw. strach przed utratą głosu), albo z braku zdolności koalicyjnych, albo wreszcie z powodu istnienia przeszkód obiektywnych.

Ostatnim zatem współczynnikiem jest skuteczność – C

Punktacja danej partii wynosi więc A*B*C. Ale to wcale jeszcze nie koniec. Nieprzypadkowo przecież uważa się że Polacy nie głosują zwykle za, tylko przeciw komuś. Oprócz programu pozytywnego, z którym wyborca się utożsamia, każda partia ma też program negatywny, który wyborcę odrzuca. Takie elementy negatywne programu nazwijmy X. Oczywiście one również mają jakiś swój poziom wiarygodności Y i skuteczności Z. Ostatecznie mamy więc wynik.

W = A*B*C-X*Y*Z

Wyborca zagłosuje zatem niekoniecznie na ugrupowanie, z którym ma najbliższą zgodność programową, ale na takie, jaka w jego pojęciu uzyska najwyższy wskaźnik W.

Niżej podpisany należy, jak nietrudno się domyśleć, do stronnictwa „szwajcarskiego” i w trakcie wyborów poszukuje takiej partii, która daje największe szanse na zbliżenie się do tytułowej Szwajcarii. Oto jego, aktualne na moment pisania niniejszego eseju, preferencje:

zalety wady
Prog. Wiaryg. Skutecz. Prog. Wiaryg. Skutecz.
Partia A B C X Y Z wynik
PO 50% 80% 60% 20% 50% 60% 18,0%
PFP 80% 80% 10% 0% 80% 10% 6,4%
N. 60% 60% 20% 20% 60% 20% 4,8%
KORWIN 80% 50% 10% 10% 80% 10% 3,2%
PSL 20% 80% 80% 20% 80% 80% 0,0%
KUKIZ 20% 50% 20% 40% 50% 20% -2,0%
SLD 20% 60% 20% 40% 80% 20% -4,0%
WIOSNA 20% 90% 30% 60% 90% 30% -10,8%
RAZEM 0% 90% 20% 90% 90% 30% -24,3%
PIS 5% 40% 20% 80% 80% 70% -44,4%

Oraz pokazane na wykresie:

wybor 03

Warto zauważyć, że gdyby oceniać tylko po zgodności programowej, na czele preferencji byłby PFP Gwiazdowskiego, przed KORWINem i Nowoczesną. Również na końcu stawki PIS wyprzedzałoby RAZEM. Jednak uwzględnienie wiarygodności i skuteczności ugrupowań politycznych zmieniło tę kolejność.

Wspomniano już, że partie czasem zmieniają swoje programy, niekiedy nawet przechodząc z jednego obozu do drugiego. Proces ten jest jednak dość powolny. Znacznie szybciej mogą się za to zmienić współczynniki wiarygodności i skuteczności. Dotyczy to najbardziej partii nowych i niedoświadczonych politycznie, czego najlepszym przykładem była ostatnio Nowoczesna, w której proces upadku współczynników B i C był szczególnie spektakularny. Najmłodsze partie obecne dzisiaj w zestawieniu to PFP i Wiosna Biedronia i w ich przypadkach wszystkie współczynniki są mało stabilne i mogą się zmienić w krótkim czasie. Jeżeli Biedroniowi uda się trwale osiągnąć wysokie notowania w sondażach, osunie się w zestawieniu w dół, w okolice PIS. Jeżeli uda się to Gwiazdowskiemu, może bez trudu awansować na pierwsze miejsce.

Podobną kalkulację przeprowadza świadomie, lub znacznie częściej nieświadomie, znakomita większość wyborców. Z obecnych ugrupowań politycznych, tylko partia KUKIZ, jak się wydaje, ma właśnie głównie wyborców przypadkowych, głosujących pod wpływem impulsu. Wszystkie pozostałe stronnictwa odwołują się do konkretnych interesów konkretnych grup elektoratu i usiłują je, z różnym skutkiem, przekonać, że są ich najlepszą dostępną reprezentacją.

285 myśli na temat “Racjonalny wybór

  1. Parę uwag:
    PSL ma realny program bardzo cząstkowy. To o co będzie walczyć, to interesy swojej bazy i tyle. Całą resztę odpuści i tu należy patrzeć na program, wiarygodność i skuteczność najbardziej prawdopodobnego koalicjanta. Na dziś jest to PO, co w praktyce oznacza, że pilaster powinien umieścić PSL sporo wyżej na swojej liście preferencji 🙂
    SLD bardzo zmieniało się w swej historii. W epoce kwaśniewskiej było gdzieś w okolicach UD, w epoce millerowej w okolicach Samoobrony. Pytanie gdzie jest w epoce czarzastej. Chyba gdzieś pomiędzy, ale raczej bliżej pozycji z epoki kwaśniewskiej. Raczej powinno być wyżej od Kukiza.
    PFP – tu realnie może być gorzej. Problem w tym, że Gwiazdowski jest bardziej przedmiotem niż podmiotem polityki (niekoniecznie musi być tego świadomy). Wygląda to na dziś tak, że Bezpartyjni Samorządowcy znaleźli sobie kolejne nazwisko mające wywindować ich do ogólnopolskiej polityki, po tym jak im nie wyszło z Kukizem. To oni tworzą struktury, to oni będą na listach, i to oni spuszczą Gwiazdowskiego po brzytwie, jeśli im zacznie zawadzać. Tu Pilaster powinien to policzyć właśnie dla tych BS. Na oko leży to w okolicy, którą Pilaster nazywa bagnem..

    Polubienie

    1. „pilaster powinien umieścić PSL sporo wyżej na swojej liście preferencji 🙂”

      Nie, ponieważ jak sam kmat zauważył, to jest ‚bagno”. Dzisiaj z PO, ale jutro może być z Wiosną, albo PIS.,

      „SLD bardzo zmieniało się w swej historii. W epoce kwaśniewskiej było gdzieś w okolicach UD, w epoce millerowej w okolicach Samoobrony. Pytanie gdzie jest w epoce czarzastej. Chyba gdzieś pomiędzy, ale raczej bliżej pozycji z epoki kwaśniewskiej. ”

      powinno być, ale czy jest? Na razie pilaster umieścił SLD tam gdzie była za Millera, czyli bliżej PIS. Zobaczymy co będzie dalej. Na razie SLD siedzi cicho i jedynym nowym elementem programu jest obrona tzw „ubeckich emerytur”, które zostały odebrane „wstecz”. To pozytywny punkt, ale za mało dla pilastra, żeby umieścić ich wyżej.

      „spuszczą Gwiazdowskiego po brzytwie, jeśli im zacznie zawadzać. ”

      Wtedy oczywiście poleci też A i B, a wzrośnie X i Y.

      Polubienie

      1. „Nie, ponieważ jak sam kmat zauważył, to jest ‚bagno”. Dzisiaj z PO, ale jutro może być z Wiosną, albo PIS.,”
        Uważałbym. PSL ma opinię partii obrotowej, ale jest to mocno na wyrost. Od PiSu nawet w samorządach się trzyma z daleka.

        „powinno być, ale czy jest? Na razie pilaster umieścił SLD tam gdzie była za Millera, czyli bliżej PIS. Zobaczymy co będzie dalej.”
        A to tyż. Pytanie, jaki jest układ sił pomiędzy poszczególnymi frakcjami. W końcu kto kiedyś tego Millera popierał i ci ludzie nie zniknęli.

        Polubienie

      2. PS.
        „Wtedy oczywiście poleci też A i B, a wzrośnie X i Y.”
        Pytanie czy nie powinno polecieć i wzrosnąć już teraz. Nie wygląda to dobrze, gdy za zaplecze robią byli pisowcy, którzy w sumie wyszli z PiSu, bo w paru niuansach mieli trochę inną wizję pisowskości.

        Polubienie

  2. Nie pojmuję, jak można widzieć jakiekolwiek zalety w programie partii Biedronia? Przecież to jeszcze większy rak niż to co obiecuje PiS, a nawet „Razem”.

    Co do PO, to o ile mogę przyznać że byli trochę lepsi niż PiS, to nie znaczy że rządzili dobrze. Znakomitą swojego, skądinąd dość sensownego, programu wyborczego zwyczajnie olali. Im dłużej przy władzy są partie, które unikają zdecydowanych reform wolnorynkowych, tym gorzej dla polskiej gospodarki w przyszłości.

    Polubienie

    1. ” jak można widzieć jakiekolwiek zalety w programie partii Biedronia?”

      Przywrócenie praworządności (niezależności sądów), merytoryczne kryteria przy zatrudnianiu w administracji (konkursy), zniesienie zakazu zakupów w niedzielę.

      Polubienie

      1. I wzrost wydatków publicznych o co najmniej 100 miliardów, bo tyle kosztowałby cały socjal, jaki obiecuje oraz typowe lewackie brednie o homomałżeństwach (z prawem adopcji oczywiście), aborcji na życzenie i „opodatkowaniu Kościoła”. Przywrócenie praworządności obiecuje chyba każda partia.

        Polubienie

  3. Poza garstka nalitykow NIKOGO nie obchodzi(i nie pownno obchodzic)wzrost PKB czy wlasnie IEF-to sa wskazniki ktore pokazuja czy robimy dobrze korporacja-NIC nie mowia na temat tego jak sie zyje przecietnemu obywatelpowi.Co komu z tego ze PKB rosnie albo IEF sie poprawia?
    Liczy sie czy spada bezrobocie oraz czy pensje rosna zgodnie z wydajnoscia pracy albo czy wskaznik biedy spada-i tu korelacja TEZ jest wyrazna tylko dokladnie odwrotne od tego co by Pan chcial.Bezrobocie w Polsce spada glownie za rzadow PIS podobnie pensje najszybciej rosna za rzadow PIS ze nie wpsomne o spadku poziomu biedy.Co moze Pan zaprzeczy?

    https://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1388735,wzrost-plac-nie-idzie-w-parze-ze-wzrostem-wydajnosci.html

    https://serwisemerytalny.rp.pl/poziom-biedy-w-polsce-raport-serwisu-emerytalnego/

    Rzeczywiscie wybor jest jak nabardziej racjonaly-nigdy wiecej zlodzieji z PO.

    Polubienie

    1. „Poza garstka nalitykow NIKOGO nie obchodzi(i nie pownno obchodzic)wzrost PKB czy wlasnie IEF-to sa wskazniki ktore pokazuja czy robimy dobrze korporacja-NIC nie mowia na temat tego jak sie zyje przecietnemu obywatelpowi.”
      PKB faktycznie może być dosyć luźno związane ze stanem gospodarki, ale IEF jest bardzo dobrą miarą.
      „Bezrobocie w Polsce spada glownie za rzadow PIS podobnie pensje najszybciej rosna za rzadow PIS ze nie wpsomne o spadku poziomu biedy.”
      Gdyby Polska była autarkią gospodarczą typu Korea północna, to takie ujęcie miałoby może jakiś sens. Ale że autarkią nie jest, to sensu nie ma. Za PO problemy miały przecież też Niemcy USA czy Japonia. To też wina PO? Za PiSu rośnie także w Niemczech, USA czy Japonii. To też zasługa PiSu?
      Ot klasyczna pisia tępota w pigułce.

      Polubienie

    2. „.Bezrobocie w Polsce spada glownie za rzadow PIS”

      Jeszcze bardziej spadło za PZPR. Do zera. 😦 Zresztą nawet dzisiaj w Korei płn jest niższe niż w Szwajcarii.

      ” pensje najszybciej rosna za rzadow PIS”

      Przeróżnym Misiewiczom i asystentkom prezesów na pewno.

      „Co komu z tego ze PKB rosnie albo IEF sie poprawia?”

      Faktycznie Szwajcarii nic nie daje ani wysoki IEF, ani PKB. Wszyscy stamtąd uciekają do Rosji, albo do Polski. Bo pensje rosną, a bezrobocie spada. 😦

      Kraje z wysokim IEF rozwijają się niezależnie od wahań koniunkturalnych, szybciej i stabilniej niż kraje z IEF niskim.

      Polubienie

  4. Ponieważ Pilaster nie zadał sobie trudu, by dowiedzieć się, jak liczone są poszczególne parametry IEF, to nawet nie wie, na jakiego głupka wyszedł publikując te notkę

    Polubienie

  5. Skuteczność (kadry, struktury) PO może jeszcze istnieje, ale wiarygodność jest zerowa. Przecież w swoich deklaracjach zataczają się od ściany do ściany (gdy PiS obiecało dadatek na drugie dziecko, oni zgłosili projekt, by objac nim również pierwsze, gdy obecnie PiS obiecało, że wypłaci dodatek na pierwsze, PO protestuje tracąc resztki wiarygodności). Jeżeli PiS wygra kolejne wybory, to zagłodzi ich do końca, co spowoduje rozpad struktur i odpływ („zmieniając partię nie musiałem zmieniać poglądów”) kadr. Bo metoda PiS to zagłodzić przeciwników. A lament wolnorynkowej opozycji o obcietę dotacje państwowe (i bezpośrednie i tych pośrednie – jak choćby brak kierowania reklam w stronę niektórych gazet) bawi szczególnie.

    Polubienie

    1. ” wiarygodność jest zerowa.”

      O zerowej wiarygodności PO to opowiada głównie PIS. Faktem jest, że PO obiecuje różne głupoty (X), ale inaczej niż PIS, nie realizuje ich w praktyce (niskie Y i Z). A chyba Migalski kiedyś zauważył,że wyborcy wolą, kiedy PO nie realizuje swoich obietnic, niż kiedy PIS realizuje swoje. PIS jest dużo bardziej wiarygodny w swoich obietnicach, jak coś obieca (np likwidację niezależności sądownictwa), to wiadomo, że przynajmniej spróbuje to zrobić. I bynajmniej NIE JEST TO ZALETA.

      Polubienie

  6. Szacunek za ten artykuł. Masz tutaj bardzo dużo racji. Ale szacunek przede wszystkim dlatego, że nie jest to materiał propagandowy, bo nikogo tym tekstem do swoich racji nie przekonasz i na pewno zdajesz sobie z tego sprawę. To dobra baza, żeby w ogóle dyskutować. Nie chcę o IEF, do którego Twoje zamiłowanie krytykowałem już chyba z dekadę temu kiedy jeszcze dyskutowaliśmy na ateiście.

    Bardzo sensownie piszesz o motywacjach ludzi w podejmowaniu decyzji politycznych. Pomyślałem chwilę o czynniku zaufania i tak, masz rację. Mój stosunek zaufania do PO jest tak skrajnie negatywny, że nawet jakby ogłosili program żywcem z mojej głowy wyjęty to i tak nigdy bym ich nie poparł 😉 Myślę jednak, że zdecydowanie trywializujesz tzw. głos ulicy. Wspomniałem Ci to w 2013, kiedy założyliśmy się o wynik wyborów w 2015. Jak czas pokazał, miałem wtedy rację (jeszcze raz dzięki za butelkę, była naprawdę szlachetna). Może jest tak, że Ty dużo lepiej prowadzisz analizy statystyczne (na pewno tak jest), a ja trochę lepiej rozumiem nastroje społeczne, które Ty właśnie trywializujesz. Tymczasem zwyczajnie uważam, że ludzi głosujących pod wpływem impulsu jest dużo więcej niż zakładasz. Naprawdę przydałoby się Tobie poobcować z nieco innym środowiskiem niż masz okazję na co dzień. Może byś się zreflektował. Zwłaszcza, że w obecnym duopolu partyjnym na polskiej scenie politycznej, wybory przypominają raczej przeciąganie liny niż układankę. I dziś nie założyłbym się z Tobą o wynik jak w 2013 bo nie jestem go pewny tak jak wtedy. Lina jest mniej więcej po środku, osobniki ciągnące ją na przedzie już dawno zdążyły mordą upaść w błoto, wstać, otrzepać się i ciągnąć dalej. Tak z jednej, jak i drugiej strony. Gra jest otwarta.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. No cóż, pilaster nadal jest przekonany, że wynik wyborów w 2015 był mało prawdopodobną fluktuacją statystyczną. I chociaż PIS zrobiło potem wiele, aby zmienić atraktor układu i popchnąć Polskę z powrotem w stronę PRL, to jednak to wiele to było i jest na szczęście nadal za mało. Pilaster już zadeklarował, że uważa, iż w następnych wyborach (o ile będą uczciwe) PIS uzyska ok 15% głosów uprawnionych do głosowania (czyli przy 50% frekwencji jakieś 30%)

      Zobaczymy

      Polubienie

      1. 2015 to objaw bifurkacji. I chyba nie taki nieprawdopodobny, bo zjawisko jest ogólnoświatowe. Trump też był nieprawdopodobny, brexit był nieprawdopodobny, koalicja wariatów we Włoszech takoż, Babisz w Czechach takoż, dziwnie dużo tych nieprawdopodobnych zdarzeń. Mamy jakieś mentalne przesilenie w świecie zachodnim, jak w latach 30-stych. Oczywiście świat jest w innym punkcie niż wtedy, ludzie mają dużo więcej do stracenia, więc zamiast faszystów mamy jakichś tanich oszołomów, ale analogie są raczej wyraźne.

        Polubienie

          1. Mamy jakieś globalne przesunięcie w kierunku populizmu, zwykle o jakimś narodowym zabarwieniu. To nie dotyczy tylko Polski. 2015 moim zdaniem nie był przypadkowy. Rzecz jasna nie musiał się zdarzyć, ale było to prawdopodobne. A nawet, jakby PiS nie wygrał w 2015 to by mógł w 2019.

            Polubienie

        1. Nie bifurkacja, tylko fluktuacja. W latach 30 nastąpiło odejście od dotychczasowego trendu, ale chwilowe, nawet w skali historycznej.

          Fluktuacja nie ogranicza się do Polski, nie zmienia to faktu, że jest to fluktuacja. Faszyzm w latach 30 też nią był, aczkolwiek dużo głębszą i wyrządził też większe szkody.

          Polubienie

          1. Poniekąd piszemy o tym samym. Obecne zaburzenie też uważam za przejściowe. Podejrzewam, że koniec tego przesilenia dziwnie się zbiegnie w czasie z kolejną smutą w Rosji.

            Polubienie

          2. To jeszcze nie upadek, tylko próba bezproblemowego przekazania władzy. Zobaczymy jak się skończy. A Kazachstan, wbrew wszelkim pozorom również wymyka się Rosji coraz bardziej.

            Polubienie

        2. Trafiłem dzisiaj na artykuł w Polityce (płatny) https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1786118,1,prof-timothy-snyder-badacz-nacjonalizmu-o-groznej-polityce-wiecznosci-putina-trumpa-i-kaczynskiego.read

          Wywiad z Timothy D. Snyderem autorem książki „Droga do niewolności” http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4872815/droga-do-niewolnosci-rosja-europa-ameryka
          Czy ktoś miał już okazje przeczytać?

          Książka traktuje o wpływie Putinowskiej Rosji na współczesną politykę światową.

          Polubienie

        3. Trafiłem dzisiaj na artykuł w Polityce (płatny) https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1786118,1,prof-timothy-snyder-badacz-nacjonalizmu-o-groznej-polityce-wiecznosci-putina-trumpa-i-kaczynskiego.read

          Wywiad z Timothy D. Snyderem autorem książki „Droga do niewolności” http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4872815/droga-do-niewolnosci-rosja-europa-ameryka
          Książka traktuje o wpływie Putinowskiej Rosji na współczesną politykę światową. Czy ktoś miał już okazje przeczytać?

          Polubienie

    2. A co do PO, to wrażenia pilastra są zupełnie inne niż kkapa. W latach 2007-2015 spełniła z grubsza oczekiwania pilastra. Obiecywała:

      1. Podtrzymanie i przyśpieszenie wzrostu gospodarczego
      2. Liberalizację gospodarki
      3. Rozbudowę infrastruktury, zwłaszcza drogowej

      I tych obietnic, najbardziej dla pilastra istotnych, PO dotrzymała. Wzrost gospodarczy był najszybszy w Europie, Tempo wzrostu polskiego IEF trzecie co do prędkości NA ŚWIECIE (!!!), powstała też w Polsce sieć autostrad i ekspresówek.

      Polubienie

  7. Ja na nowoczesnego lista ta sama. Wiem że kazachstan rosji się wymyka jednak nadanie na nazwy stolicy na część dyktatora nie przybliż ich do zachodu może bardziej w kierunku chin pójdzie kazachstan.

    Polubienie

  8. Ja na nowoczesnego lista ta sama. Wiem że kazachstan rosji się wymyka jednak nadanie na nazwy stolicy na część dyktatora nie przybliż ich do zachodu może bardziej w kierunku chin pójdzie kazachstan.

    Polubienie

  9. Trafiłem dzisiaj na artykuł w Polityce wywiad z Timothy D. Snyderem autorem książki „Droga do niewolności” Książka traktuje o wpływie Putinowskiej Rosji na współczesną politykę światową.
    Czy ktoś miał już okazje przeczytać?

    Polubienie

      1. 1) Pisz normalnie jak człowiek, a nie jak gimbus czy pokemon.
        2) A co zwasalizowanie przez Chiny może zmienić? Rosja się sypie z powodu narastającej niewydolności administracji i infrastruktury. Chiny nie są żadnym remedium na te problemy.

        Polubienie

        1. Co może nie wiem Rosja sama już nic ale jest problem e ma atom i czy w konwulsjach Rosja go nie użyje. Mogą chiny przejąć powoli kontrolę np nad wydobyciem surowców

          Polubienie

        2. Rosja jako chiński wasal może liczyć na utrzymującą ją na powierzchni finansową kroplówkę. Niemniej jednak oznacza to definitywny koniec Rosji jako samodzielnego bytu politycznego, poza tym jest to rozwiązanie bardzo krótkoterminowe, bo już niebawem (kilka – kilkanaście lat) same Chiny będą miały potężne problemy, aczkolwiek oczywiście nieporównywalne z rosyjskimi i może ich na taką fanaberię nie być już stać.

          Polubienie

          1. Jak ma takie starcie wyglądać? Chiny i Indie nie mają raczej zbyt wielu sprzecznych interesów. Jeżeli chodzi o ekonomie, to Chiny będą się teraz rozwijać coraz wolniej, aż do stagnacji i regresu, a Indie – coraz szybciej.

            Polubienie

          2. @pilaster
            Byłbym ostrożny. Chiny mają teraz jakiś zwrot w kierunku powrotu do do korzeni, czyli maoizmu. Mogą jeszcze zadziwić.

            @banach.
            W dłuższej perspektywie na Indie.

            Polubienie

          3. @pilaster
            „Jak ma takie starcie wyglądać? Chiny i Indie nie mają raczej zbyt wielu sprzecznych interesów.”
            Indochiny. Tu zachodzi bezpośredni konflikt interesów, podobny jak między zachodem a Rosją w Europie środkowo-wschodniej. Te kraje jednak są w konflikcie, egzotyczne sojusze typu Chiny-Pakistan, czy Indie-Rosja to pochodna.

            Polubienie

          4. Bez przesady. Rozbieżność kierunku zainteresowań jest duża W interesie zarówno Chin, jak i Indii nie jest konfrontacja, tym bardziej militarna, tylko dogadanie się i współpraca. Dużo większe ryzyko konfliktu jest między Chinami i Japonią.

            Polubienie

          5. @kmat
            Byłbym ostrożny. Chiny mają teraz jakiś zwrot w kierunku powrotu do do korzeni, czyli maoizmu. Mogą jeszcze zadziwić.

            No właśnie dlatego będą się rozwijać coraz wolniej :))

            Polubienie

          6. @72minuty
            Nie o to mi idzie, że zaczną rozwijać się coraz wolniej. Chodzi mi po głowie wizja, że jak tam pieprznie, to kolejna smuta w Rosji to będzie małe piwo.

            Polubienie

          7. „Chiny i Indie nie mają raczej zbyt wielu sprzecznych interesów”
            Poza „małym” konfliktem o Doklam, gdzie spór idzie o obszar równy mniej więcej 1/3 terytorium Polski 🙂

            Polubienie

  10. Z tym upadkiem Rosji to ciekawy temat tylko jak by to wyglądało. Rosja wydaje się zbyt jednolita i po za kaukazem nie widzę możliwości.

    Polubienie

  11. Mam prośbę. Zrobiłeś słownik Pilastra. Sądzę, że ciekawa byłaby też „biblioteczka pilastra”. Książki o wszelakiej tematyce, które czytałeś i zarazem polecasz. Sądzę, że pomogło by to też Twoim czytelnikom.

    Polubienie

      1. Po 1 frekwencja wyższa po drugie wyborcy bagna sld i pslu po piątce kaczyńskiego mogą pójść do pis. Oby tak nie było widać że gwiazdowski jest bezradny w pozyskiwaniu wyborców pis a Po nie próbuje.

        Polubienie

        1. Gwiazdowski nie ma i nigdy nie miał żadnych szans na pozyskanie wyborców PIS. Pewne szanse ma Biedroń (Palikotowi raz się udało). PO gra raczej o zmobilizowanie elektoratu niepisowskiego, który stanowi tak czy inaczej 80% uprawnionych do głosowania.

          Polubienie

          1. Gwiazdowski nie ma większych szans na pozyskanie czyichkolwiek wyborców, chyba że system znowu zbifurkuje i zgłupieje. Ale na dziś to on będzie takim sympatycznym gościem trzeciego wyboru dla dużej części elektoratu PO, Wolności i może Kukiza (tylko ci pierwsi w ilości niehomeopatycznej).
            PO raczej gra na zmobilizowanie niezdecydowanych (na dziś to chyba głównie wahający się między KE i Biedroniem), bo niegłosujący to głownie nie głosują bo „PiS to tyż Żydy”.
            Biedroń za wiele PiSowi nie urwie. Coś pozbiera z SLD, PSL, Razem, Nowoczesnej (w zasadzie już pozbierał i to do spodu) i PO, może coś z Kukiza. W ogóle da się już dla Wiosny policzyć jakieś korelacje?

            Polubienie

          2. „Biedroń za wiele PiSowi nie urwie. ”

            Jeżeli nie urwie, to zaraz zniknie pod progiem

            „W ogóle da się już dla Wiosny policzyć jakieś korelacje?”

            Jeszcze nie. Jak pisał pilaster – potrzeba kilku (5-6) miesięcy

            Polubienie

          3. @banach
            Otwórz sobie ewybory.eu. Tam masz przegląd sondaży. Trudno nie zauważyć, że ostatni wielki spadek N miał miejsce dokładnie wtedy, gdy wystartował Biedroń.

            Polubienie

  12. Z nowoczesną powinien wymieniać się gwiazdowski a nie populistyczny biedroń jeszcze przed konwencją mogli nowocześni być przy biedroniu ale nie po.

    Polubienie

  13. Głupiś Banach i świata nie rozumiesz. Większość zwolenników N odeszła do po (bo i stamtąd przyszła). Ale ostatni odpływ (tych najbardziej zaciętych) był jednak do Biedronia. Generalnie były trzy odpływy:
    1) Do PO
    2) Do SLD
    3) Do W
    Ogólnie iluzja, że elektorat N to byli jacyś światopoglądowi neutralnie liberałowie, świadczy co najwyżej, że iluzjowany był idiotą.

    Polubienie

    1. Nie twierdzę że byli neutralne tylko że dla nich ważniejsza gospodarka i predzej poparli by neutralne gospodarczo sld jak Biedrońia . Odpływ był przed konwencja jak wyszło że Biedroń populiste natychmiast odplyneli do ke gwiazdowskiego lub niezdecydowanych.

      Polubienie

      1. Witam. Autorowi należy się duży szacun za wiedzę statystyczną i podejście do różnych problemów. Przeczytałem kilka artykułów i jestem pod wrażeniem. Ale z powyższym zaszeregowaniem partii z polskiej sceny absolutnie się nie zgadzam. W moim odczuciu jest zupełnie odwrotnie niż to autor przedstawił. Skoro autor jest tak wyczulony na kwestie ekonomiczne to jaką ma opinię na temat nacjonalizacji środków z OFE przez rząd PO-PSL?

        Polubienie

        1. ” jaką ma opinię na temat nacjonalizacji środków z OFE przez rząd PO-PSL?”

          Taką, że nie była to żadna nacjonalizacja. Środki te tylko z nazwy należały do formalnych „właścicieli”, skoro nie mogli nimi oni swobodnie dysponować.

          Sam ruch był w złą stronę, ale jego szkodliwość jest znacznie mniejsza niż to się powszechnie przedstawia.

          Polubienie

          1. Czy ja wiem, czy w złą stronę.. Samą oryginalną organizację tego systemu uważam za patologiczną. Wykreowano jakiś dziwny sektor gospodarki, który był prywatny ale przymusowy i nieszczególnie rynkowy. Takie psucie kapitalizmu, jakiś mętny korporacjonizm. Reforma wprowadziła bardzo istotną zmianę – prawo do nieuczestniczenia w OFE. Dla mnie to zmiana na plus.

            Polubienie

  14. Wybacz, Pilastrze, ale stwierdzenie, że korupcja w Polsce wzrosła, a sprawność sądownictwa spadła można między najgłupsze bajki włożyć…
    Kto to niby stwierdza i jaką metodą?
    Dziennikarze „wyborczej” i działacze KOD-u?
    A jeżeli to jest pic na wodę, to cały ten IEF równiez do niczego się nie nadaje.

    Polubienie

          1. O Wenezueli wie pilaster niewiele, tylko to co jest w mediach, czyli to samo co wszyscy. Już więcej wie pilaster o Argentynie, której tez poświęcił odpowiedni artykuł. Różnica jest taka, że w Wenezueli solidaryzm i dobra zmiana zaszły znacznie dalej niż w Argentynie, bo ogromne zasoby ropy dłużej maskowały katastrofę polityki wstawania z kolan.

            Polubienie

    1. „stwierdzenie, że korupcja w Polsce wzrosła, a sprawność sądownictwa spadła można między najgłupsze bajki włożyć…”

      Tako objawia Palmer w nieomylności swojej zatem to prawda. 🙂

      „Kto to niby stwierdza i jaką metodą?”

      Niezależne instytucje i fundacje powstałe właśnie w tym celu (np Heritage, czy TI) publikując swoją metodologię.

      „cały ten IEF równiez do niczego się nie nadaje.”

      To że nie nadaje się do głoszenia geniuszu Partii i jej I sekretarza nie oznacza jeszcze, że nie nadaje sie do niczego.

      Z resztą z czego zatem Palmer wnioskuje o tym geniuszu?

      Polubienie

  15. Chyba jednak ten cały IEF jest do kitu. Owszem, z grubsza pokazuje jakiś tam trend, KRLD i Hong-Kong są tam, gdzie powinny, ale ta Szwecja i USA w 2018… Pamiętam dyskusję na wizji pomiędzy ś.p. prof. Winieckim i Korwinem. Obaj machnęli na IEF ręką, zaś Winiecki stwierdził, że IEF to pokazuje bardziej tą deklarowaną niż efektywną wolność. Czy np. IEF(UK) zmieni się skokowo w dniu brexitu? W ostatnich dniach wywiązała się gorąca dyskusja na konserwatyzm.pl. Jeśli pilaster chce zerknąć, to bardzo proszę:

    https://konserwatyzm.pl/wielomski-sen-o-polskim-imperium/#comment-45399

    Padają obelgi pod adresem IEF oraz PKB per capita. Przytoczę tylko niektóre cytaty:
    „Indeks wolności gospodarczej nic nie znaczy. Już pisałem i tłumaczyłem to Panu wielokrotnie, ale jak zwykle nie raczy Pan odpowiedzieć na przetaczane fakty. W skrócie powiem raz jeszcze – gospodarki się “uwalnia” po osiągnięciu takiego stadia rozwoju by mogły rywalizować z innymi gigantami. Tak było w przedinsutrialnej Wielkiej Brytanii, w industrializujących się Stanach Zjednoczonych, tak było w powojennych Niemczech. To bogactwo uwalnia gospodarkę a nie uwolnienie gospodarki generuje bogactwo”.

    Bardzo mocne stwierdzenie. Ma być, że IEF = f(PKB pc), gdzie df/dx > 0, przy czym wzrost PKB pc ma być przyczyną wzrostu IEF! Nie odwrotnie. I dalej:

    „Rzućmy także oko na byłe NRD, gdzie pomimo “wolności gospodarczej” oraz dotowania przez rząd federalny, dalej ten region się nie rozwija by nie być obciążeniem. Dlaczego? Właśnie przez “wolność” – kto może tan ucieka na zachodnie landy, lokalny biznes rozwinąć się nie może bo jest duszony przez konkurencję z zachodnich itd. itp. Gdyby nie było tam “wolności gospodarczej” (m.in. przez zakaz opuszczania landu, mocniejsze licencjonowanie dostępu dla wielkiego biznesu niż w reszcie kraju) to możliwa byłaby rewitalizacja byłego NRD, aby nie być obciążeniem dla reszty federacji”.

    I znów pojawiają się utyskiwania rozmaitych doradców ekonomicznych, z których jedni twierdzą, że trzeba startować z niskiego IEF i zwiększać go wraz ze wzrostem bogactwa. Inni twierdzą na odwrót – dajmy na starcie wysoki IEF a jak ktoś chce, to go sobie obniżymy po wzbogaceniu się. Liberałowie – niestety – zbyt często narzekają na socjalizm, którego w czystej postaci praktycznie nie ma. To jest jakiś anachronizm. Osoby wychowane na Hayeku i Misesie zatrzymały się mentalnie w czasach New Dealu i początków RWPG. Skutki są opłakane, bo ludzie ci nie widzą współczesnych zagrożeń płynących ze strony środowisk narodowych, które przejęły poglądy Naomi Klein sprzed dwóch dekad i obecnie poszukują III drogi. Proszę pamiętać, że wrogami liberalizmu są (poza socjalizmem):

    1. Interwencjonizm
    2. Protekcjonizm (w skrajnej formie – autarkia)
    3. Etatyzm
    4. Merkantylizm.

    Niestety, ale wiele osób, które u zarania III RP miało poglądy wolnorynkowe, po doświadczeniach transformacji zaczęło popierać protekcjonizm i interwencjonizm. Żeby nie szukać daleko: Ziemkiewicz, Michalkiewicz, Rybiński. Przez ostatnie lata widać też zmiany na konserwatyzm.pl – głównie za sprawą prof. Magdaleny Ziętek-Wielomskiej, będącej pod wpływem ś.p. doc. J. Kosseckiego.

    Polubienie

    1. Z IEF jest ten dowcip, że on teoretycznie ma mierzyć wolność gospodarczą, ale realnie mierzy praworządność. Wysoka wartość tego wskaźnika to nie do końca liberalizm, a niska to niekoniecznie socjalizm (anarchia da ten sam efekt). Ino w takim ujęciu to jednak IEF warunkuje wzrost gospodarczy, a nie na odwrót.

      Polubienie

      1. „Z IEF jest ten dowcip, że on teoretycznie ma mierzyć wolność gospodarczą, ale realnie mierzy praworządność”. Może właśnie dlatego „socjaldemokratyczna” Szwecja zmasakrowała „kapitalistyczne” USA w 2018. Jak rozumiem – prywatyzacja szkolnictwa, bon edukacyjny i tego typu wynalazki nie wpływają na IEF? A brexit?

        Polubienie

        1. „Może właśnie dlatego „socjaldemokratyczna” Szwecja zmasakrowała „kapitalistyczne” USA w 2018.”
          Ano.
          „Jak rozumiem – prywatyzacja szkolnictwa, bon edukacyjny i tego typu wynalazki nie wpływają na IEF?”
          Jakoś wpływają, tylko mało. IEF uwzględnia wiele różnych aspektów i przypisuje im różną wagę. Wygląda to tak, że aspekty ściśle związane z liberalizmem mają tę wagę dosyć niską.
          „A brexit?”
          Nie sądzę.

          Polubienie

          1. Oj, ale chyba brexit powinien jaskoś wpływać na poziom wolności gospodarczej. Nie mówię, że na IEF, ale na realną swobodę handlu – zagranicznego. Tak ten IEF dziwnie działa, że jak poszczególne województwa wprowadzą cła zaporowe, to IEF danego państwa zmaleje, ale jeśli robią to państwa, to IEF ani UK, ani Francji, ani Niemiec nie drgnie. A co z protekcjonizmem Trumpa? IEF USA wzrósł z 2018 na 2019. Brawo! Konserwatywny-liberał Trump, wolny rynek niesie nam. Co więcej, mamy takie kwiatki:

            98. Russia – 58.9
            100. China – 58.4
            104. Belarus – 57.9
            147. Ukraine – 52.3

            Aż ciśnie się na usta – brawo Putin, rozjechać czołgami tych narodowo-socjalistycznych banderowców! Matuszka Rassija – kraina włolnosti, głasnosti i sprawiedliwości.

            Polubienie

          2. „Oj, ale chyba brexit powinien jaskoś wpływać na poziom wolności gospodarczej.”

            To zależy czy UK utrzyma handel bezcłowy, jak reszta UE, czy tez odetnie się od świata jakimiś barierami, jak to usiłuje robić w USA Trump.

            Polubienie

          3. @latarenka
            IEF wbrew nazwie ma dość luźny związek z wolnością gospodarczą. To przede wszystkim praworządność i wydolność biurokracji. Rzecz jasna nie są to rzeczy niezależne, porządna wolnorynkowa gospodarka się bez nich nie obejdzie.
            Co do Ukrainy – wolność gospodarcza na Ukrainie zapewne jest większa niż w Rosji. Ale egzekucja prawa i wydolność biurokracji mniejsza, stąd ten wynik. To nie jest narodowy socjalizm tylko ogólny bajzel i rozkład instytucji. IEF tego nie rozróżnia, niski wynik będziesz mieć zarówno w zamordyzmie Korei północnej jak i w kompletnej anarchii Somalii.
            Co do Trumpa – PotUS nie stanowi prawa w USA ani go nie egzekwuje. W kwestii czynników mierzonych przez IEF jego kompetencje są ograniczone.

            Polubienie

    2. A w jaki sposób można stwierdzić, czy dana gospdoarka jest „uwolniona”, czy też nie, jeżeli nie z IEF?

      Wszystkie gospodarki, które w momencie „uwolnienia” (dużego wzrostu IEF) były względnie biedne, jak Irlandia, Estonia, Botswana czy Gruzja, w kolejnych latach i dziesięcioleciach rozwijały się w bardzo szybkim tempie. Natomiast te gospodarki, które osiągnęły wysoki wzrost w warunkach niskiego IEF, jak Rosja, Brazylia, czy Chiny, wcześniej czy później, po wyczerpaniu rezerw prostych, zderzały się barierą rozwoju i kończyły stagnacją lub recesją.

      Polubienie

      1. Ale to nie do końca odpowiada na pytanie, jak sterować gospodarką, aby uzyskać najlepsze efekty. Widocznie są jakieś powody, dla których narodowcy i konserwatyści coraz częściej odchodzą od wolnego rynku na rzecz stopniowego uwalniania. Skoro w początkowym stadium rozwoju nie ma większej różnicy pomiędzy wolnym rynkiem a gospodarkami sterowanymi ręcznie, albo wręcz ręczne sterowanie bije na łeb leseferyzm, to po co biedaków bałamucić kapitalizmem? Niech zaczynają od protekcjonizmu i interwencjonizmu, a jak już okrzepną, to sobie gospodarkę uwolnią. Realnym problemem jest to, że różne gospodarki prezentują różne stopnie rozwoju i nie do końca wiadomo, czy od razu podkręcać na 80-90, czy zaczynać z wartości 50 i podnosić o 5 na dekadę. Tak na prawdę, współcześnie to jest główna linia podziału. Narodowcy za bardzo napatrzyli się na daleki wschód.

        Polubienie

        1. „Skoro w początkowym stadium rozwoju nie ma większej różnicy pomiędzy wolnym rynkiem a gospodarkami sterowanymi ręcznie,”

          To lepiej od razu wprowadzić leseferyzm, a nie potem się przekonać, że opór ze strony grup uprzywilejowanych uniemożliwia liberalizację i kraj utyka w rozwoju, jak Rosja, Brazylia, czy Chiny.

          „Widocznie są jakieś powody, dla których narodowcy i konserwatyści coraz częściej odchodzą od wolnego rynku”

          Zauważyli, że w warunkach wolnorynkowych w społeczeństwach zamożnych i cywilizowanych, nacjonalizm nie znajduje poklasku. Dlatego lepsze jest dla nich społeczeństwo biedne i etatystyczne.

          Polubienie

          1. „To lepiej od razu wprowadzić leseferyzm, a nie potem się przekonać, że opór ze strony grup uprzywilejowanych uniemożliwia liberalizację i kraj utyka w rozwoju, jak Rosja, Brazylia, czy Chiny”.

            Tu chodzi nie tyle o liberalizację wewnętrzną, bo tu narodowcy i konserwatyści są na ogół za swobodą działalności gospodarczej. Chodzi im o to, co wybrać – kapitalizm narodowy w twardej skorupie protekcjonizmu, czy kapitalizm kosmopolityczny z pełną otwartością na świat. Ich zdaniem kosmopolityzm spowoduje, że wraz z otwarciem granic, na rynek wchodzą zagraniczne podmioty, które mają dziesięciolecia przewagi, bo zdążyły się nachapać operując na innych rynkach. Tubylcze, dopiero raczkujące firmy, są niedokapitalizowane, zapóźnione i startują praktycznie „od pucybuta”. Nie mają one większych szans w starciu z tymi globalnymi markami. I teraz pytanie – lepiej od razu wpuścić Coca-Colę i McDonald’s, czy może zaczekać, aż pojawi się chińska „cola”, czy ruskie hamburgery? Z jednej strony amerykańska Coca-Cola może zadusić próbujące się przebić ruskie napoje, czyli pozostanie monopolistą. Z drugiej strony, jeśli będziemy chronić rynek i powstanie ruska „cola”, to istnieje ryzyko, że zawsze będzie ona lobbowała za protekcjonizmem i licencjami dla amerykańskiej Coca-Coli. Stanie się monopolistą. Tyle tylko, że ta amerykańska, po zaduszeniu ruskiej, najprawdopodobniej też byłaby monopolistą. Pytanie jest więc takie, czy lepiej mieć regionalne monopole, nieco mniejsze, mające swoje strefy wpływów, czy może globalnego monopolistę, który bierze wszystko?

            Polubienie

          2. „narodowcy i konserwatyści są na ogół za swobodą działalności gospodarczej.”

            Na ogół? A co, jeżeli w wyniku takiej swobody dominująca pozycję w jakimś segmencie rynku zaczną zdobywać żydzi? Albo ciapaci?

            „Tubylcze, dopiero raczkujące firmy, są niedokapitalizowane, zapóźnione i startują praktycznie „od pucybuta”. Nie mają one większych szans w starciu z tymi globalnymi markami.”

            Nic podobnego. Małe początkujące firmy mają dużo przewag nad olbrzymimi międzynarodowymi korporacjami. Przede wszystkim dużo większą elastyczność, i prędkość podejmowania decyzji. Kiedy zmieniają się warunki rynkowe, korporacja dostosowuje się do nich latami, tak długo trwa tam podjęcie jakiejkolwiek decyzji, zwłaszcza niestandardowej. Mała lokalna firma może zmienić profil produkcji/działalności praktycznie od razu.

            Dlatego w gospodarce wolnorynkowej nigdy nie nastąpi faktyczny monopol, podobnie jak w ekosystemie nigdy nie zostanie jeden gatunek „najlepiej sobie radzący” (obie te sytuacje opisują te same modele)

            I ustali się pewien stan równowagi opisywany przez rozkład potęgowy – Pareto. Dużo małych firm, mało dużych firm.

            Polubienie

          3. Nawet korwiniści to robią ostatnio są bliżej nacjonalistów niz nowoczesnej a co pilaster sądzi o gospodarcych pomysłach Nowoczesnej walki z populizmem przywrócenia wolności handlu . Lepsy tęczowy liberał jak tęczowy komunista.

            Polubienie

          4. Korwiniści nigdy nie byli blisko Nowoczesnej – w sensie personalnym, bo programowo mają punkty wspólne. W ogóle, w Polsce od samego początku istnieje podział środowisk, które można by nazwać wolnorynkowymi. W ostatnich latach PRL był Mirosław Dzielski z liberałami „krakowskimi”, Stefan Kisielewski, Korwin i liberałowie „gdańscy”. W początkach III RP istniał ten nurt UD-ecki i KLD-owski, które następnie zrosły się i dalej pączkowały w UW, PD, PO oraz Nowoczesną. To te wszystkie Balcerowicze, Geremki, Kuronie, Michniki, Mazowieckie, Modzelewskie, Lewandowskie, Tuski, Gronkiewicz-Waltz i cała ferajna. Stare dzieje… Pewnie pilaster lepiej się w tym wszystkim orientuje. Była też linia wolnorynkowców związanych z Kisielewskim, Korwinem i UPR. To właśnie R. Gwiazdowski i A. Sadowski byli w jakimś tam stopniu związani z tym środowiskiem. Był Michalkiewicz, Ziemkiewicz i spora część libertarian. Problem jednak w tym, że te środowiska za bardzo za sobą nie przepadały. Są tam jakieś wzajemne animozje, ale nie do końca się orientuję o co w tym wszystkim chodzi. To się bardziej wyczuwa, tą całą niechęć. Szczególnie stała się ona widoczna po tych podziałach na PO-PiS, gdzie taki Ziemkiewicz stał się niemalże jawnym przydupasem PiS. Z Michalkiewiczem podobnie. Wrogość do PO jest widoczna też u prof. Andrzeja Sadowskiego, choć zdecydowanie bardziej stonowana. Z kolei prof. Robert Gwiazdowski czasem dyskutuje z Balcerowiczem, innym razem z Petru, ale mam takie dziwne wrażenie, jakby się nie do końca lubili, albo patrzyli na siebie z podejrzliwością. Czasem nawet Balcerowicz zacytuje Korwina, a Korwin pochwali Balcerowicza, ale starają się trzymać jakiś taki dystans. Na prawdę, nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, ale widać, że spora część post-UPR-u ma stosunek do PO i .N trochę taki, jak PiS. Może przeszkadza im orientacja w polityce zagranicznej na RFN? Może chodzi o grubą kreskę? Nie wiem.

            Polubienie

          5. „Korwiniści nigdy nie byli blisko Nowoczesnej – w sensie personalnym, bo programowo mają punkty wspólne.”

            Czyli właśnie byli, skoro mają punkty wspólne. 🙂

            Kwestie personalne są w ogóle bez znaczenia.

            „spora część post-UPR-u ma stosunek do PO i .N trochę taki, jak PiS.”

            I w ogóle bardzo się do PIS upodobnili, także programowo, w sensie programu opisanego w powyższym eseju. Pilaster kilkakrotnie na łamach NCz przestrzegał przed basowaniem PISowi, ale jego rady nie znalazły posłuchu.

            Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Co prawda pilaster i ci którzy myślą podobnie, w ogóle się do popierania Konfederacji zniechęcili, ale za to jest duża szansa, że urwą decydujące kilka procent PISowi, podobnie jak Biedroń z drugiej strony. 🙂

            „Może przeszkadza im orientacja w polityce zagranicznej na RFN?”

            Niemcy, w postaci średniowiecznego i wczesnonowożytnego Cesarstwa, byli przeważnie sojusznikiem i partnerem Polski, a praktycznie nigdy jej wrogiem. Wrogiem Polski były Prusy. A Niemcy tylko wtedy, kiedy było to Niemcy pruskie, czyli w latach 1866-1947, raptem przez 81 lat. Odkąd nie ma już Prus, Niemcy (RFN) na powrót stały się przyjaznym Polsce sąsiadem i jej najważniejszym partnerem handlowym. Tymczasem Rosja jest konsekwentnym i zajadłym wrogiem Polski nieprzerwanie od XIV wieku aż do dzisiaj. Jedyne możliwe partnerstwo z nią, to całkowite podporządkowanie, jak w latach 1863-1917 i 1944-1989. Innego nie uznaje.

            Polubienie

          6. @liberau
            Problem z liberałami UPRowskimi i UDeckimi jest taki, że oni realnie mają do siebie równie daleko co ONR i Razem (niby jedni i drudzy to etatyści, a w praktyce prędzej ONR dogada się Korwinem, a Razem z Tuskiem). O ile jedni i drudzy są wolnorynkowi, to olbrzymia różnica dotyczy podejścia do funkcji usługowej państwa. Dla nurtu udeckiego nie jest to problem, świat się nie zawali od publicznej służby zdrowia czy publicznej edukacji (nie znaczy to, że to fani modelu szwedzkiego, ale jednak jest im do niego bliżej). Z kolei dla nurtu korwinowskiego to jest wcielony socjalizm, faszyzm, nazizm i maoizm (problem chyba nawet istotniejszy niż wolnorynkowość). Różnice gospodarcze są olbrzymie wbrew pozorom.
            Drugi problem to kwestie społeczne. Nurt udecki to społeczeństwo otwarte – inkluzywne względem LGBT, uchodźców, pracowników z Ukrainy, pracujących kobiet itp. Rasizm i homofobia są be, feminizm i egalitaryzm jest cacy. Nurt korwinowski odwrotnie, ma na tym tle permanentny ból czterech liter, temu towarzystwu po prostu bliżej pod tym względem jest do narodowców czy PiSu.
            Widać czasem pewne przepływy, choćby Gwiazdowski przesuwa się w kierunku PO, a Gowin w swojej drodze do PiSu otarł się o Wiplera, ale są one dosyć rzadkie, i tych podziałów nie zasypią.

            Polubienie

          7. Czy Gwiazdowski „przepływa w kierunku PO”? Nie wiem, mam wrażenie, że to – mimo wszystko – człowiek starego UPR-u i nie za bardzo lubi PO. Owszem, przeszedł na pozycje mniej wolnorynkowe niż kiedyś, na takie socliberalne – szczególnie, gdy idzie o usługi państwowe. Pogodził się istnieniem systemu emerytalnego twierdząc, że jednak Bismarck postąpił słusznie wprowadzając tego typu rozwiązania. Co do edukacji – jest za przymusową, ale opowiada się za bonem edukacyjnym. Studia mają być za to całkowicie odpłatne. Tu pewnie naraziłby się sporej części „wykształciuchów”, rozmaitych erazmusów i takich tam studenciaków. Służba zdrowia? Ubezpieczenia przymusowe, choć wprowadziłby jakieś rozwiązania rynkowe do samego zarządzania szpitalami i przychodniami. Jest także za jakąś tam opieką społeczną w przypadku niepełnosprawności (zespół Downa, autyzm, upośledzenie umysłowe). Aborcja? Prywatnie przeciwnik, ale jego partia nie będzie robiła z tym większych problemów. Raczej opowie się za istniejącymi rozwiązaniami, ale gdy ktoś rozpisze referendum i lud opowie się za rozszerzeniem, albo ograniczeniem możliwości dokonywania aborcji, to partia nie będzie robiła problemu a wynik będzie wiążący. Kara śmierci, powszechny dostęp do broni? Gwiazdowski jest za. Tu podkreślam – wydaje mi się, że on jest jednak przedstawicielem „liberalizmu kowbojskiego” (szorstkiego, męskiego) a ci z byłej UD, to taki „liberalizm humanistyczny” – podszyty lewicową łagodnością (peace, love and rock and roll). Na spotkaniach uderzające jest to, że prawie zawsze zacytuje JPII, odwoła się do katolickiej nauki społecznej (jak chadek) oraz „zasady pomocniczości”. Jeśli wejdzie do Parlamentu Europejskiego, to z ciężkim sercem, ale zasiądzie w EPP, gdyż – jego zdaniem – tam można najwięcej ugrać.

            Polubienie

          8. @liberau
            Programowo to jest dryf w kierunku PO z przyległościami.Prędzej czy później musi się to przełożyć na jakieś decyzje polityczne.

            @pilaster
            Nie liczyłbym na to że Biedroń coś urwie PiSowi. To, co do tej pory zaprezentował, wygląda jak jakaś wizja państwa opiekuńczego – wzrost rozdawnictwa, ale o demontażu wolnego rynku ani słowa. To jest dokładne przeciwieństwo dziadostwa, czyli tego, do czego PiS dąży i w zasadzie nawet tego nie ukrywa.

            Polubienie

          9. „Nie liczyłbym na to że Biedroń coś urwie PiSowi.”

            Jak nie urwie, to wkrótce spadnie pod próg. 🙂

            „To, co do tej pory zaprezentował, wygląda jak jakaś wizja państwa opiekuńczego – wzrost rozdawnictwa, ”

            To jest wystarczająco atrakcyjne dla dużej części elektoratu pisowskiego, nawet dla połowy z nich. Pytanie czy uwierzą, że Biedroń jest lepszym Kaczyńskim niż Kaczyński.

            Polubienie

          10. To, co teraz Pan napisał, jest jawnym oszustwem! Chociaż Mieszko I był niemalże cesarskim trybutem to rajdy czy ataki na jego domenę przez cesarskich wasali miały miejsce (najważniejsze tutaj – Cedynia). W 979 cesarz dokonał uderzenia na Polskę, ale z powodu zmęczenia sił na innych wasalach oraz w Czechach książę Polan się obronił. Bolesław Chrobry zaprzyjaźnił się z Ottonem III, kiedy był jeńcem w cesarstwie. Po śmierci Ottona nowy cesarz (Henryk II) miał miejsce zjazd w Merseburgu, gdzie po zakończeniu niemieccy rycerze dokonali ataku na Bolesława i dzięki pewnemu zbiegowi zdarzeń oraz przyjaciół wśród kilku niemieckich lordów (m.in. ks. Saksonii) udało się ocalić mu życie. Z tego zamachu miała miejsce wojna polsko-niemiecka (1002-1005), potem olejne wojny kontynuacyjne (1007-1013 oraz 1015-1018). Parę lat po śmierci Bolesława miała miejsce koalicja antypolska, w skład której weszło też cesarstwo (1031). W zagrożeniu spowodowanym przez nadmierny wzrost potęgi Czech cesarz w końcu wsparł Polskę (co ciekawe – wsparcia też udzielił ks. ruski, który też brał udział w koalicji). Kazimierz Odnowiciel był zagrożony inwazją niemiecką, ale dzięki dyplomacji udało mu się jej uniknąć (zamiast skakać do gardła ten dokonał kilku zjazdów). Bolesław II był w otwartym konflikcie z cesarzem, ale dzięki temu że ten drugi miał swoje osobne problemy to uniknięto wojny. Jednakże środowiska zw. z cesarzem brały udział w spisku przeciwko Bolesławowi, co doprowadziło w końcu do skazania biskupa oraz wielkiego kryzysu. Zainstalowany został pro-cesarski Władysław Herman a że ten robił co cesarz nakazywał to było wtedy “dobrze”. Potem Bolesław Krzywousty, który już na początku musiał odeprzeć interwencję cesarską (1109) oraz dyplomatycznie potem uniknąć kilku konfliktów. Podczas rozdrobnienia to częste i liczne były interwencje i rajdy tak cesarza jak i feudałów niemieckich. Najważniejsze to chyba było zabójstwo Przemysła II zlecone przez Brandenburczyków (też Niemcy). Dodatkowo – w średniowiecznym kronikach i listach niemieckich władcy polscy generalnie przedstawiani są jako pół-dzicy. Traktowanie ich na równi z niemieckimi feudałami jest postrzegane jako gorszące, że ci dzikusi nie powinni zasiadać do tego samego stołu. W czasie późniejszym to jest dziwny pogląd, że jak na granicy polski z cesarstwem nie było zmian to było wszystko OK. No nie – Habsburgom zależało by ród panujący w Polsce miał problemy z dziedzicami (podsyłanie córek z problemami zdrowotnymi i płodnością). W czasie reformacji na terenie Niemiec jawiły się różne hasła o likwidacji Polaków jako jednostki biologicznej.

            A co na wschodzie w erze nowożytnej? Na wschodzie to Rosja parokrotnie próbowała wystawić rękę ku Krakowowi-Warszawie, ale ta zawsze ją odtrącała. Polska dyplomacja ówczesna potrafiła rozmawiać tylko z pozycji siły, w efekcie czego była osamotniona i atakowana prawie ze wszystkich stron. Chociażby Godunow chciał współpracować z Polską by ograniczyć kryzys w Rosji, ale Polska dalej zamykała eksport do Rosji (Godunow musiał je sprowadzać przez zamarznięte porty północne, co czasami docierało a czasami nie). Jest też współpraca polsko-rosyjska za czasów Piotra Wielkiego, która została zaprzepaszczona przez nieudolność i sprzedajność polskich elit (porażka w Wielkiej Wojnie Północnej, szeroka kolaboracja ze Szwedami wówczas). Nawet pod zaborami była koncepcja w Rosji by wykorzystać Polaków do zreformowania Rosji (dlatego m.in. Mikołaj I był zły na polskich powstańców, bo ich ruchawka spowodowała wzmocnienie stronnictwa twardogłowych).

            Konflikt na linii Polacy-Niemcy funkcjonował niemalże od zawsze. Mówienie o wiecznej przyjaźni polsko-niemieckiej do czasów pruskich jest kłamstwem. Zaś teza o wiecznym konflikcie polsko-rosyjskim jest propagandą.

            Polubienie

          11. Habsburgom zależało by ród panujący w Polsce miał problemy z dziedzicami (podsyłanie córek z problemami zdrowotnymi i płodnością).

            Np Kazimierz Jagiellończyk w małżeństwie z habsburżanką nie miał żadnych dzieci. Zygmunt III Waza również. 🙂

            Problemy zaś Zygmunta Augusta, czy Wiśniowieckiego leżały raczej po ich stronie.

            „Konflikt na linii Polacy-Niemcy funkcjonował niemalże od zawsze.”

            Amen. 🙂

            Problemy Polski z Cesarstwem za pierwszych Piastów nie miały natężenia egzystencjalnego i były sporami w rodzinie. Cesarstwo nie dążyło do likwidacji Polski, tak jak później Prusy

            „Mówienie o wiecznej przyjaźni polsko-niemieckiej do czasów pruskich jest kłamstwem.”

            bo też w polityce nie ma przyjaźni, a tylko interesy. Interesy Polski i Cesarstwa (w średniowieczu i do końca XVIII wieku) były w dużej mierze zbieżne (np ci sami wrogowie – Szwecja i Turcja, a nawet i Prusy), natomiast interesy Polski i Rosji – sprzeczne. Od XIV wieku i zawarcia sojuszu z Litwą, Moskwa stała się absolutnie nieprzejednanym wrogiem Polski – choć w Krakowie nie od razu zdano sobie z tego sprawę.

            Polubienie

          12. W okresie piastowskim największym wrogiem Polski były chyba jednak.. Czechy. Z Niemcami żarto się trochę na początku, ekspansja Brandenburgii była sporo mniejszym problemem od Złotej Ordy, a konflikt z Krzyżakami to w zasadzie tylko czasy Łokietka, gdy ci zajęli Pomorze, i wczesnych Jagiellonów, gdy Polska zabrała się za jego odzyskiwanie (z tym że tu Polska była agresorem). Potem w zasadzie był spokój aż do rozbiorów.

            Polubienie

          13. Krzyżacy o tyle byli problemem że zablokowali ujście Wisły i to dokładnie w momencie kiedy główne europejskie szlaki handlowe przeniosły się z rzek, jak było to za pierwszych Piastów, na morza śródlądowe i przybrzeżne i Bałtyk stał się jednym z najważniejszych europejskich akwenów. Zachował zresztą, pomimo kolejnej rewolucji transportowej w XVI wieku, swoją ważną rolę aż do powstania kolei.

            Polubienie

    1. Pytanie tylko, czy przegonią? Chiny są nieco mniej wolnorynkowe od Rosji (tak wynika z IEF), ale mimo wszystko rozwijają się szybciej. Nie rozumiem tylko tego przekonania, że na Ruskich kładziemy lachę, bo są niereformowalni, natomiast co do Chińczyków, to można mieć nadzieję, że w końcu zmądrzeją. Czy naprawdę na obecnym etapie rozwoju ich model gospodarczy daje lepsze efekty niż thatcheryzm?

      Polubienie

      1. Podstawowa różnica pomiędzy Chinami a Rosją jest taka, że Rosja zawdzięcza(ła) swój relatywny wzrost eksploatacji surowców, a Chiny – jednak pracy (choć niskowykwalifikowanej). Czyli dla władz Chin pracownicy – obywatele są czymś istotnym, z kim trzeba się liczyć, a dla Rosji czymś zbędnym, co należy przekupywać „socjalem”, ale którego najlepiej byłoby się pozbyć.

        To bardzo duża różnica. Pozwala Chinom mieć nadzieję na przełamanie tej bariery wzrostu, a Rosji nie.

        Polubienie

  16. Pilaster wymień mi gospodarcze zalety pis bo dziś słyszałem ze nie będzie prywanego pogotowia np więc coraz bardziej na lewo pis , Piątka Kaczyńskiego zaleta.????/

    Polubienie

    1. Chyba PiS nie jest jednak gorszy od SLD. Fakt – to, co głosi, wygląda na gorsze. Jednak porównanie działań wskazuje na to, że to SLD jest najgorszym psujem. Na nic zdadzą się wychwalanie Millera, że praktycznie liniowca wprowadził. Obniżenie akcyzy na alkohol, to też mały pikuś. Prosperity w latach 2001-2005, to też efekt globalnej koniunktury. Że niby SLD bardziej nie spaskudziła gospodarki? Bo przed Polską było widmo wstąpienia do UE i za bardzo szaleć nie mogli. Zresztą to dryfowanie Polski po przestrzeni fazowej pokazuje, że PiS ciągnął nas w kierunku neifeudalizmu, zaś SLD – socjalizmu.

      Polubienie

      1. I tak i nie. SLD bardzo zmieniało się z czasem. Pierwsza kadencja to było coś zupełnie innego niż druga. Oryginalny projekt Kwaśniewskiego programowo niewiele różnił się od UD. Zresztą widać, jak się wejdzie na stronę tej fundacji od IEFu, że wtedy IEF też mocno rósł. Zmiany przyszły z Millerem, który zrobił z tego taką lepszą Samoobronę. S czy to było gorsze od PiSu, Millerowi jednak trzeba przyznać, że to co wykonał to zwykły skok na stołki, bez szczególnej demolki instytucji, co było względnie proste do naprawienia. Tymczasem teraz mamy zapaskudzone sądownictwo, z którym będziemy się zmagali latami.

        Polubienie

      2. „Chyba PiS nie jest jednak gorszy od SLD”

        Kwestia dyskusyjna. W ekonomii są porównywalni, ale SLD nie prowadziła za to tak toksycznej i szkodliwej polityki międzynarodowej – w końcu weszli do UE, a nie wyszli. SLD nie szła na pasku Rosji, tak jak PIS.

        Polubienie

          1. Kukiz na granicy już bywał i jakoś zawsze udawało się mu utrzymać.Choć wiadomo, że kadencji poza sejmem nie przetrzyma. Bardziej bym liczył na rozpad struktur (ponoć mają problem z zebraniem wystarczającej ilości podpisów) niż na trwały spadek poparcia.

            Polubienie

          2. Bywał blisko granicy, ale nigdy pod nią. Zresztą poparcie dla niego maleje systematycznie, choć powoli od dwóch lat. Na wiosnę 2017 oscylował wokół 10%, potem już tylko w dół i w dół.

            Polubienie

          3. Zobaczymy. Nie to, żeby mi go było szkoda, bo w zasadzie od początku jego wejścia w politykę uważałem go za durnia.. Jednak pytanie czy to dobrze. PiS i KE idą łeb w łeb. Biedroń też może paść ofiarą polaryzacji. Może się zdarzyć, że kolejny sejm też będzie z pisią większością. A lepiej żeby Kaczyński rządził z koalicjantem (zwłaszcza głupim i bucowatym) niż sam.

            Polubienie

    2. „Pilaster wymień mi gospodarcze zalety pis”

      Coo !!!???

      Pilaster ma je wymieniać?

      Nie ma żadnych gospodarczych zalet PIS. No, poza odstąpieniem od przymusu szczepień na brodawczaka HPV – wyszło im mimochodem. 😦

      Polubienie

        1. „zjechał wypociny pilastra.”

          Żadnego „zjechania” tam nie ma. Tylko osobista opinia, że rozumowanie jest błędne a IEF do niczego, ponieważ wnioski są sprzeczne z dogmatami religijnymi Sułkowskiego. 🙂

          Polubienie

    1. Nic podobnego. PO to typowa partia kon-lib i taki elektorat na nią głównie głosował. Dopiero udział koalicjantów, może przesunąć KE na nieco inna pozycję, bliżej centrum.

      Zresztą pilaster jest bardziej liberalny niż konserwatywny, dlatego jednak nie zawsze popierał PO. We wszystkich dotychczasowych wyborach ogólnokrajowych, decyzje zawsze pilaster podejmował w praktycznie ostatniej chwili krążąc miedzy UPR, PO i N. Teraz po raz pierwszy decyzję podjął na długo przed wyborami.

      Polubienie

  17. Tak coś chodzi kmatowi po łbie. Skąd się biorą problemy ze środowiskami okołokorwinowymi. W końcu niby oni chcą tego liberalizmu, a jakoś notorycznie lądują gdzieś na mentalnym śmietniku koło a to Kukiza, a to Winnickiego, a to Brauna. Co ciekawe, środowiska bliskie Gwiazdowskiemu czy Sadowskiemu jakoś takich problemów unikają. O co może chodzić..
    Pilaster kiedyś na podstawie składowych IEFu stworzył wykres, gdzie oś pionowa odpowiadała stopniowi praworządności, a oś pozioma nazwijmy to socjalizmowi. Jakoś tak milcząco chyba założyliśmy, że liberalizmowi odpowiada oś pionowa. A to jest błąd, w tym schemacie liberalizmu w ogóle nie ma. To byłby kolejny trzeci wymiar, prostopadły do tamtych, bazujący na tych składowych IEFu, których pilaster w ogóle nie uwzględnił – wolności biznesu, pracy, monetarnej, inwestowania, handlu, finansowej (zwłaszcza trzech pierwszych, bo trzy kolejne opisują mniej istotny poziom protekcjonizmu).
    Co w takim razie opisuje oś pionowa? Otóż opisuje właśnie.. praworządność. Tylko i wyłącznie. Na jednym końcu mamy legalizm – stan, gdy władza rządzi państwem przy pomocy stanowionego prawa, któremu sama podlega, na drugim jakiś decyzjonizm, gdzie państwo jest rządzone przy pomocy arbitralnych ukazów.
    Pytanie, gdzie środowiska określające się jako konserwatywno-liberalne należałoby umieścić. Co do wspomnianych Gwiazdowskiego i Sadowskiego większych wątpliwości chyba nie ma – na schemacie trójosiowym prezentowaliby połączenie wysokiego liberalizmu, wysokiego legalizmu i niskiego socjalizmu. Pytanie gdzie upchnąć korwinistów, którzy jakoś do tego schematu pasować nie wiedzieć czemu nie chcą. Problem leży chyba właśnie w osi opisującej praworządność. Korwinizm nie jest legalistyczny. O ile bowiem liberalny mainstream od Gwiazdowskiego po Lubnauer (a może i po Biedronia) chce budować ten liberalizm ulepszając prawo, to wrażenie kmata jest takie, że środowiska korwinowskie po prostu liczą, że przyjdzie dobry car i ten wolny rynek po prostu zadekretuje, a opornych poszczuje jakimiś oprycznikami. To chyba zresztą dotyczy też w jakimś stopniu kukizowców, części narodowców (tych bardziej neoendeckich niż neoONRowskich). Na wykresie pilastra byłby to nie kon-lib tylko po prostu dziadostwo.
    Pytanie czy taki antylegalistyczny liberalizm jest w ogóle możliwy. Kmat podejrzewa, że w pewnym stopniu tak. Czegoś takiego chyba można oczekiwać w niektórych krajach w okolicach Azji środkowej – Kazachstan, Kirgistan, Mongolia, pytanie też o Gruzję. Gdyby tak było, to poza stronnictwami szwajcarskim i rosyjskim mielibyśmy także sporo słabsze stronnictwo kazachskie.

    Polubienie

    1. W ujęciu pilastra liberalizm (a właściwie kon-lib) to miało być właśnie połączenie wysokiej praworządności i niskiego socjalizmu, zgodnie z modelem iterowanego dylematu więźnia.

      Ale podejście kmata też może mieć sens – zastanowi się nad tym pilaster

      Polubienie

      1. Tak sobie grzebnąłem na stronie tej fundacji Heritage, jak to na grafach wygląda. Faktycznie te kraje środkowoazjatyckie mocno liberalne, a niezbyt legalne. W sumie trochę jak opis cywilizacji turańskiej Koniecznego.
        Tak dumam, jakby wyglądały polskie partie w tym ujęciu. Oś pierwsza: legalizm-decyzjonizm. Oś druga: minarchizm-socjalizm. Oś trzecia: leseferyzm-etatyzm. Terminologia może nie najszczęśliwsza, ale zawsze można zmienić. Pilaster by chciał legalizm/minarchizm/leseferyzm. Oznaczmy to jako +++. Poglądy przeciwne oznaczmy przez -, a neutralne przez 0.
        PFP to na oko +++ lub 0++. PiS -+-. PO +0+, podobnie N. KORWIN/KNP/UPR -++. Kukiz -00, tu realnie też Gowin.SLD +-0. Biedroń chyba +-0, choć może być +-+. Razem, +–. PSL 000 lub 0-0. Narodowcy -0-. Ikonowicz chyba 0–. Ziętek, stary Morawiecki, sierotki po Lepperze —.
        Można jeszcze podumać nad kolejną osią – czwartą trójką składników IEFu, czyli stopniem protekcjonizmu. Tu wszyscy polexitowcy na -.

        Polubienie

        1. Trzeba tylko dobierać takie osie układu, żeby cechy na nich odkładane były niezależne/nieskorelowane. Poza tym, korwiniści właśnie wierzą w takich dobrych carów, co to wezmą za d**ę wrogów kapitalizmu i wyślą na białe niedźwiedzie. Z korwinizmem jest problem, bo w sytuacji takiej, jak w Anglii – po 3 kadencjach rządów Thatcher i 1 Johna Majora, gdyby do władzy miała dojść Labour Party, rozpętałaby się wojna domowa.

          Polubienie

          1. Podejrzewam, że układ współrzędnych legalizm-liberalizm wyglądałby podobnie jak pilastrowy legalizm-socjalizm – szerszy u podstawy, węższy u szczytu. Ograniczony jakby parabolą.

            Polubienie

    1. Cieszmy się, że mamy taką partię jak PiS, bo dopiero jak oni coś proponują (najczęściej skopiowane rozwiązanie) większość jest w stanie dostrzec, jak absurdalny to pomysł. Jednocześnie ci sami ludzie wychwalają ten sam pomysł jeśli realizowany jest nie przez PiS.

      … bo wydatki na rolnictwo (dotacje) to ponad 40% budżetu UE.

      Polubienie

        1. To nie zarzut do pilastra, ale często spotykam argument, że „jak przez PiS wyjdziemy w UE to nie będzie dotacji” (co biorę za pochwałę dotacji). Gdy Kaczyński podaje propozycję dotacji, nagle wszyscy brechtają. Przecież krowa/świnia to jedynie przelicznik, taki sam jak np. zużycie wody przy wyliczaniu opłaty za wywóz śmieci. To nie krowa dostanie pieniądze.

          Polubienie

          1. „jak przez PiS wyjdziemy w UE to nie będzie dotacji”

            To dobry argument własnie dla zwolenników PIS, tych którzy biorą dotacje.

            Dużo gorzej, że jak wyjdziemy z UE, nie będzie też dostępu do wspólnego rynku, swobody przepływu towarów i osób. Katastrofa gospodarcza nadejdzie praktycznie natychmiast.

            Polubienie

          2. @pilaster
            Jak widać dotacje są złe, gdy chce je dawać PiS a dobre, gdy chce je dawać UE.
            Świadomość korzyści związanych z dostępem do unijnego rynku jest u wyborców kilkanaście szczebli niżej niż świadomość korzyści z unijnych dotacji… Dlatego straszy się wyborców, że jak PiS zrobi brexit, to stracimy dotacje.

            Kto w przekazie skierowanym do szerokiego grona używa argumentu o swobodnym dostępie do rynku?

            Proszę zwrócić uwagę, że cały czas partie stosują w przekazie „STRASZENIE UTRATĄ PRZYWILEJÓW” a nie obiecywaniem korzyści. PiS straszy utratą 500+, PO straszy utratą unijnych dotacji. To oraz podporządkowanie części mediów rządowi sprawia, że nie sądze, by PiS mógł przegrać wybory, bo lepiej z tych technik manipulacji korzysta.

            Polubienie

          3. Dlatego, że straszenie utratą dotacji działa na wyborców PIS I dlatego PIS tak rozpaczliwie i żarliwie, choć oczywiście fałszywie, usiłuje zaprzeczać, jakoby dążył do polexitu.

            Natomiast wyborców prawicy straszyć utratą rynków nie ma po co, bo oni to doskonale wiedzą, a partie prawicowe i tak traktują przynależność Polski do UE jako oczywistość.

            Polubienie

    1. Z Tuska to taki liberał, że woli Niemców niż Ruskich. Może jeszcze powiesz, że w UE panuje euroliberalizm i eurokapitalizm? Pamiętaj Synu – Thatcher też poszłaby na wojnę z Verhofstadtem, choć i jedno, i drugie ma coś z liberalizmem wspólnego.

      Polubienie

      1. „Z Tuska to taki liberał, że woli Niemców niż Ruskich.”

        Czyli prawidłowo. Każdy liberał będzie zawsze wolał Niemców od Ruskich, bo Niemcy są od Ruskich o wiele bardziej liberalne.

        „Pamiętaj Synu – Thatcher też poszłaby na wojnę z Verhofstadtem”

        I też wprowadzała 500+ dla islamskich imigrantów, nacjonalizowała banki, utrzymywała na siłę nierentowne górnictwo, zabraniała Brytyjczykom nabywania ziemi, zabraniała Brytyjczykom posiadania aptek, zakazała robienia zakupów w niedziele, podwyższyła VAT i inne podatki, zlikwidowała niezależne sadownictwo i obsadziła sądy partyjnymi przydupasami.

        Wszystko to też robiła Thatcher. 😦

        Polubienie

  18. Kmat to że drażni mnie stawianie Kaczyśńkego i Farage w jednym rzędzie bo gospodarczo Kaczyński jest bardziej szkodliwy. Rozbuchali Polaków i przejęcie władzy przez KE oznacza kłopoty z roszczeniowym elektoratem.

    Polubienie

    1. Farrage też jechał na roszczeniowości. Bo Łunia nam zabiro, a moglimy te piniondze na NHS dać. No i gospodarcze skutki hard brexitu nie muszą być lepsze niż to co nam Kaczyński funduje.

      Polubienie

  19. Pilaster zagłosuje na Koalicje Europejską , może wyjaśnić czemu korwin go nie słucha i idzie z narodowymi świrami. A co jak Po ograniczy 500 plus ludzie stracą godność ???????

    Polubienie

      1. Ale nia ma @pilaster wrażenia, że PO więcej by zyskało, gdyby jasno zdeklarowało, że zlikwiduja 500+?
        500+ jest niesamowicie polaryzującym społeczeństwo tematem. Jest tych kilka milionów głosów, którzy są beneficjentami, ale WIEKSZOŚĆ wyborców jest po stronie płacących na to świadczenie a nie ma już nikogo, kto jasno opowiada się za wycofaniem.

        Polubienie

        1. Trudno odgadnąć, czy PO mogłoby więcej zyskać, czy więcej stracić przez jawne wprost ogłoszone zapowiedzi likwidacji 500+ Pilaster w każdym razie nie ryzykowałby na miejscu PO. I PO właśnie wokół tego tematu kluczy, unikając jasnych deklaracji w żadną ze stron. Widać więc, że jakieś przycięcie na pewno planują, ale nie do zera.

          Polubienie

      2. Dziś jeden wyborca pisu wychwalał komunę mówił jak było fajnie bo mógł kraść ile chciał z pgru. A od kąd rządzi Po się nie da więc m nas za złodziei wytłumacz takim.

        Polubienie

        1. 500 na dzieci funkcjonuje w różnej formie w wielu krajach zachodniej Europy więc dziwię się że Światli Europejczycy postrzegają to jako socjalizm, Wielka Brytania rządzona przez torysów jest więc ostoją socjalizmu idąc tym tokiem.

          Polubienie

          1. Widocznie przeoczyłem moment kiedy towarzysze sekretarze wespół z towarzyszami z PSLu tak poszli po bandzie na prawo że PiS mógł zająć ich miejsce na lewicy. Życzę sukcesów w „grach wojennych” i polecam dokument „pistolet do wynajęcia”.
            PS. Reagan rozwalił ekonomiką ZSRR, ciekawe co rozłoży ZSRE.

            Polubienie

  20. Ech, przybila mnie w tych wyborach z jednej strony porażka Konfederacji, a z drugiej strony bardzo dobry wynik PiS 😦 . Tym bardziej że średnia z sondaży w ostatnim tygodniu kampanii sugerowala, że Konfederacja spokojnie przekroczy próg i zdobędzie ok. 6%, a PiS tylko nieznacznie wygra z KE. Więc co się moglo stać? Myślę że kluczem jest frekwencja w poszczególych grupach wiekowych. W tych wyborach do PE wyglądala tak:

    frekwencja (w %) według wieku, populacja
    18-29 – 27,6 % 5,290 mln
    30-39 – 37,8 %. 6,146 mln
    40-49 – 47,6 % 5,627 mln
    50-59 – 53,9 % 4,668 mln
    60+ – 48 % 9,720 mln

    Nie dziwi zatem, że PiS, który najwięcej zwolenników ma w grupie 50+ tak zatriumfowal (udalo mu się zmobilizować dziadków 13-tą emeryturą), a Konfederacja, która gros zwolenników ma w grupie 18-29 nie przekroczyla progu. Z podobnego powodu chyba odpadl też Kukiz’15. Obliczylem, że średni wiek wyborców wynosil 53 lata. Niestety, taka struktura elektoratu daje niewsolą perspektywę polityczną na przyszlość – wybory będą wygrywać populiści, gotowi obiecać najstarszym rocznikom zlote góry. PiS ma zagwarantowaną kolejną kadencję rządów. 😦

    Polubienie

    1. „przybila mnie w tych wyborach z jednej strony porażka Konfederacji, a z drugiej strony bardzo dobry wynik PiS 😦 . ”

      wydaje sie pilastrowi że wie jakie były tego przyczyny – napisze o tym

      „PiS ma zagwarantowaną kolejną kadencję rządów. 😦”

      Wcale niekoniecznie. W wyborach z maja PIS maksymalnie zmobilizował swoich wyborców, a prawica nie zdołała zmobilizować swoich. Żadnych nowych wyborców PIS jednak nie pozyskał od 2015. W wyborach w październiku może być odwrotnie.

      Polubienie

      1. To ja polecam obejrzeć scenę z fimu „Dziękujemy za palenie” (https://youtu.be/s2fdrhTPl1k), w której to PRowiec koncernów tytoniowych przyjechał z łapówką do bardzo dumnego człowieka, ale potem „zmienił zdanie” i doradził mu, jak z klasą odrzucić tę łapówkę. Tak właśnie zachowają się dumni przeciwnicy pisowskiego socjalu.

        Przed wyborami na konta rodziców z jednym dzieckiem jednorazowo spłynie kumulacja 3×500 zł i jeszcze parę stówek na wyprawki dla dzieci. Albo pojawi się jasna deklaracja ze strony poważnej partii, że 500+ ZLIKWIDUJĄ i być może przyciągnie tym osoby, które nie są beneficjentami tego programu, albo PiS zgarnie 70% głosów. Licytowanie się z PiSem, kto da ludowi więcej nie ma sensu, bo PiS jak obieda rozdać, to rozdaje i lepiej dać głos na pewnego rozdawacza jakim jest PiS niż na rozdawacza, który zatacza się od ściany do ściany i zdanie zmienia b. często, choćby obiecywał nieco więcej.

        P.S.
        Gorąco polecam cały film „Dziękujemy za palenie”, ponieważ jest więcej warty niż studia na kierunku Public Relation w bielskiej szkole, której nazwy nie będę wymieniać.

        Polubienie

        1. Skoro PIS nie zdołał do tej pory kupić nikogo spoza swojej grupy „targetowej”, to raczej i nie kupi do jesieni. Korupcja jest motywem wśród grup które i tak na PIS głosowały – starszych, niewykształconych, ze wsi. PIS nie potrafi wyjść poza nich (no nic dziwnego musiałoby przestać być PISem). I dlatego w końcu przegra.

          Polubienie

          1. PiS może kupić to, co pilaster nazywa bagnem. Czyli ludzi bez konkretnych poglądów, którzy mają wywalone, czy Polska będzie konserwatywna, czy postępowa, liberalna czy etatystyczna, demokratyczna czy autokratyczna, etc. Natomiast socjal co miesiąc, to jest konkret, na który nie będą mieli wywalone. Kmat się obawia, że PiS straci władzę, dopiero, gdy budżet się nie zepnie, bo dopiero wtedy zniknie pozytywne skojarzenie PiSu z własną sytuacją materialną, a pewnie pojawi się i negatywne.

            Polubienie

          2. „PiS może kupić to, co pilaster nazywa bagnem”

            Bagno jest trudno kupić. Wziąć, to ono owszem weźmie te wszystkie pińsetplusy. Ale kwitować nie będzie. 🙂

            Polubienie

          3. Jeżeli ktoś zaczyna pobierać świadczenie, to automatycznie staje się wyborcą PiSu. Ludzie liczą. Niedawno prof. Balcerowicz opublikował „rachunek od państwa”. 589 zł / obywatela / rok – takie są koszty 500+. W 2018 r. ci, którzy pobierali, wpłacili więc minimum 2360 zł ale wyciągnęli min. 6000 zł. W mnie jeśli nie pojawi się poważna partia żerująca na głęboko zakorzenionej polskiej zawiści, która zechce zagospodarować głosy łożących na ten program i jasno nie zdeklaruje CAŁKOWITEJ likwidacji 500+, to PiS nie ma z kim przegrać. W wyborach do PE zarówno PO i PiS coś zyskały: niemal przekonały wyborców, że nie ma co oddawać głosu na mniejsze partie, bo to głos „stracony”. Teraz ci wyborcy wybiorą spośród dwóch…

            Polubienie

          4. „Jeżeli ktoś zaczyna pobierać świadczenie, to automatycznie staje się wyborcą PiSu.”

            A skąd ten skrajny determinizm. Żeby daleko nie szukać, pilaster pobiera świadczenie, a nie stał się wyborcą PIS. 🙂

            ” zarówno PO i PiS coś zyskały: niemal przekonały wyborców, że nie ma co oddawać głosu na mniejsze partie,”

            Bez przesady. Na mniejsze partie padło w sumie ponad 16% głosów. Wcale nie tak mało.

            „Teraz ci wyborcy wybiorą spośród dwóch…”

            no właśnie – kogo wybiorą?

            Polubienie

          5. A właściwie czemu bagno jest trudno kupić, i czemu ma nie kwitować? Kmat zwraca uwagę, że stabilne partie w tym sektorze – PSL i częściowo SLD – łączą z elektoratem układy klienckie. PSL robi za parasol i patrona dla tej całej rzeszy samorządowców, ich krewnych i znajomych, SLD za protektora przed dekomunizacją tych, którzy w minionym ustroju byli jakoś zaangażowani w „resortach”. Relacja kompletnie bezideowa i czysto pragmatyczna. Rozdawnictwo kreuje bardzo podobny związek.

            Polubienie

          6. Bo nie ma takiej pragmatycznej relacji pomiędzy PIS a elektoratem z tego segmentu. PIS może co najwyżej dawać mu kolejne prezenty i straszyć, że „żydy pińsetplus mu zabioro”

            Wyniki eurowyborów nie wskazują, żeby ta polityka była skuteczna.

            Polubienie

          7. Zobaczymy na jesieni. Wzrost procentowego poparcia, i to w sytuacji, gdy rozlało się parę afer jest widoczny. No ale to eurowybory, cholera wie jak to się na parlamentarne przełoży.

            Polubienie

          1. W nim są partie a np Po zjadła /nowoczesną i /Sld, Korwin z liberałem poszedł w tępy antysemityzm

            Polubienie

      2. „Żadnych nowych wyborców PIS jednak nie pozyskał od 2015.”

        Bzdura, pozyskał bez mała 500 tyś. nowych w porównaniu do poprzednich wyborów do Sejmu. Wtedy uzyskał 5711 tyś. a teraz 6192 tyś. glosów.

        „Korupcja jest motywem wśród grup które i tak na PIS głosowały – starszych”

        Starszych będzie procentowo coraz więcej niż mlodych z powodu starzenia się spoleczeństwa.

        Polubienie

        1. pół miliona zgoda , jednak większość z nich była i tak blisko pis, Porównajmy z drugą turą dudy 8 630 627 jak tyle miał by pis na jesieni będzie problem.

          Polubienie

        2. ” pozyskał bez mała 500 tyś. nowych w porównaniu do poprzednich wyborów do Sejmu.”

          Ale cały czas z tej samej grupy społecznej. Starszych, niewykształconych i ze wsi. Tylko jeszcze bardziej ich zmobilizował.

          „Starszych będzie procentowo coraz więcej niż mlodych”

          Owszem, ale będą to już kolejne roczniki, które nie będą pamiętały PRL. Mojżesz musiał wodzić żydów po pustyni 40 lat, zanim wymarło pokolenie przyzwyczajone do niewoli. Polsce jeszcze z 10 lat zostało.

          Polubienie

    1. W wielu komentarzach tutaj pobrzmiewa ton lekceważący i brak szacunku dla dużej części społeczeństwa, tak na szybko: „rozbuchany elektorat roszczeniowy” „bagno” „pińsetplusy” . Wnioskuję że słowa te padają z ust ludzi młodych wykształconych i z wielkich miast. Czy to nie jest ton i język beneficjentów i elyt III RP które uzurpują sobie prawo do rządzenia „bydłem”? Bydło ma dosyć tych experymentów przeprowadzanych przez marksistów w rodzaju Balcerowicza i Lewandowskiego, i ma po dziurki w nosie pogardy i pomyj wylewanych na ich głowy przez elyty: Wałesów, Buzków, Tusków, Komorowskich, Róże von Hohenstein, Jandy, Stuhrów, Szyców i wielu innych.

      Polubienie

      1. ” ton lekceważący i brak szacunku dla dużej części społeczeństwa”

        Agenci, esbeckie mordy, dewianci, homoterroryści, komuna, ubeckie wnuczki, ubywatele, zdradzieckie mordy, osoby o pokroju oficerów WSI, zdrajcy, targowica, osoby wykorzenione z poczucia polskości, komuniści, osoby niegodne polskiej wspólnoty, lemingi, tłuste koty, ZOMO, ubecy, i inne podobne epitety którymi PIS obrzuca Polaków nie są oczywiście lekceważące i świadczą o szacunku żywionym przez PIS dla dużej części społeczeństwa. 🙂

        „Bydło ma dosyć tych experymentów przeprowadzanych przez marksistów w rodzaju Balcerowicza i Lewandowskiego”

        I chce powrotu do czasów Gomułki i Gierka, kiedy czy się stało czy się leżało, pińset się należało 😦 I kiedy wszyscy byli równo sprowadzeni do poziomu bydła i dlatego bydło się wtedy ze swoim zbydlęceniem niczym nie wyróżniało i nie czuło się gorsze 😦

        Polubienie

        1. Czyli generalizując „najgorszy sort”.
          Natomiast odnośnie drugiej kwestii, okazało się że ciepła woda w kranie jednak nie wystarczy 😉

          Polubienie

      2. Bagno to termin z okolic rewolucji francuskiej. Tam to się dzieliło na rewolucyjną górę, reakcyjną dolinę i lawirujące bezideowe bagno pomiędzy. W sumie dużo lepiej to opisuje polskie realia niż tradycyjny podział na prawicę, lewicę i centrum.
        „Bydło ma dosyć tych experymentów przeprowadzanych przez marksistów w rodzaju Balcerowicza i Lewandowskiego, i ma po dziurki w nosie pogardy i pomyj wylewanych na ich głowy przez elyty: Wałesów, Buzków, Tusków, Komorowskich, Róże von Hohenstein, Jandy, Stuhrów, Szyców i wielu innych.”
        Bagno to ci co mają wyjechane na Balcerowiczów i Szyców obchodzi ich tylko pińćset+ na koncie. Czyli okolice Kukiza i PSLu. Bydło, które ma dość to jednak coś innego.

        Polubienie

      1. Chyba nawet w istotnym stopniu nie mógł. Z elektoratu PSLu zostało już chyba tylko to skrzydło, które robiło za ichnią „lewicę liberalną”, elektorat SLD to w dużym stopniu pracownicy resortów byłego ustroju, albo bardziej libertyńskie PO.
        Swoją drogą – jeśli tak, to próby startu PSLu poza KE mogą się skończyć dla tej partii nieciekawie.

        Polubienie

        1. Nieciekawie ale moim zdaniem na 4.9% szanse mają . Co do sld zgoda . Sugerujesz ze na Psl głosują wyborcy lewicowi moze w 60 % a reszta to resztki dawnego bagna.

          Polubienie

          1. Najwięcej to tam chyba jest centrowych. Ale w 2017 procent deklarujących się jako lewicowi ponoć przekroczył procent deklarujących się jako prawicowi. W tej sytuacji skręt konserwatywny może po prostu oznaczać walkę nie o próg 5% a o próg 3%. Choć trudno prorokować:)

            Polubienie

      2. Z 2015 zl nie ale psl chyba tak , chodź tych z Psl co w 2015 byli za dudą . Natomiast wyborcy kukiza nie odchodzą nigdzie a zostają w domu.

        Polubienie

        1. Z wyborami w 2015 roku był ten problem, że na Dudę ludzie głosowali z najróżniejszych względów, niekoniecznie ideologicznych. Choćby i takich, że konkurent był niestety idiotą.

          Polubienie

        2. Wyborcy Kukiza w 2015 roku to praktycznie w 100% „bagno” .Część przyszła z SLD, część z PSL, a połowa to ludzie, którzy nigdy wcześniej w wyborach nie brali udziału i zagłosowali dla beki.

          Polubienie

  21. Gospodarz tego bloga dosyć sprawnie operuje liczbami. Ciekaw jestem czy można matematycznie opisać pogardę? Jakąś funkcją czy tylko umowną skalą? Z takim podejściem nie wróżę sukcesów wyborczych. Po prostu niewiele prezentujecie sobą zarówno w wymiarze osobowym jak i programowym.

    Polubienie

  22. Ostatnio pisowcy od prawa krytykują UE w sensie eurosocjalizm eurokołchoz, A równocześnie ubóstwiają 5 kaczyńskiegoi nazywają sld zgniłym liberałem może kmat lub pilaster wyjaśni tą hipokryzje bo ja nie umiem

    Polubienie

    1. Ależ proszę: bo to idioci 🙂
      Ale też nie do końca tak jest. O Eurokołchozie najgłośniej drą się Konfederaści. PiSowcy to raczej bezrefleksyjnie za nimi powtarzają.

      Polubienie

          1. A żebym ja to wiedział. Dobrze byłoby jakąś aferę odpalić, ale widać, że PiS jest w stanie zasypać to rozdawnictwem. No i większa aktywność w trakcie kampanii, bo z tym ponoć było tragicznie. Nie epatować konserwatyzmem, ale i nie być za postępowym, w dyskusje o pińćsetplusach chyba lepiej się nie wdawać, utrzymywać narrację, że psucie państwa, skok na koryto, itp.

            Polubienie

          2. Witam. Nie chcę się wcinać w dyskusję ale chciałbym zaproponować experyment. Można powiedzieć że należę do elektoratu PIS, może spróbujecie mnie przekonać do swoich racji oczywiście zachowując sensowny poziom dyskusji.

            Polubienie

          3. Nie ma to głębszego sensu. Wyjechany bardzo wyraźnie się spozycjonował tekstem o Balcerowiczach, Thunach, etc. W tej sytuacji Wyjechanego mogą odbić jacyś Konfederaści, może Kukiz, nie „Polska Liberalna”.

            Polubienie

          4. @kmat
            Na UPR głosowałem a nawet rozdawałem ich ulotki. Korwin?? Od kiedy zaczął się pokazywać na Krymie i udzielać wywiadów dla sputnika przestał być wiarygodny. Może rację mają ci którzy twierdzą że od zawsze był agentem od zagospodarowywania kontestujących bieżące systemy władzy.
            Kukiz- śledziłem ruch JOW od początku powstania, chociaż teraz nie potrafię powiedzieć czy to jest dobre dla Polski przy obecnych realiach. Zresztą po owocach ich poznacie- Kukiz okazał się niezdefiniowany „jestem za a nawet przeciw” , wygląda że był kolejnym tworem mającym na celu zagospodarowanie kontestujących, nie wiem kto w to zainwestował ale grajek firmował to swoją twarzą.
            Dwa powyższe ugrupowania mają jedną podstawową wadę- brak im mocy sprawczej.

            Polubienie

          5. @Wyjechany
            Co do Korwina – bądźmy szczerzy, konserwatywny liberalizm w Polsce zaczął się i skończył wraz z Kisielewskim. Pogrobowcy to parodie parodii.
            Co do Kukiza – kadencja mija, a ja dalej nie wiem, czy on jest liberalny czy socjalny, umiarkowany czy radykalny, ani w ogóle czego poza tymi JOWami chce. Mgławica większa od PSLu.
            Co do JOWów – anglosaskie pomysły niekoniecznie działają poza anglosaskim światem. Konstytucja Meksyku to kalka konstytucji USA, niemniej efekt końcowy jest z deczka różny. Ja jestem przeciw.

            Polubienie

          6. @pilasterblog
            Hmm😀 czyli to ja mam obronić PiS przed pilastrem- poniekąd karkołomne.
            Wyjechany wyjechał z Polski w 2006, przemierzał kraje starej unii przez 12lat. Tam założył rodzinę bo w Polsce z 2006 roku nie bardzo było go na to stać.
            Wyjechany wrócił w ubiegłym roku do Polski PiSowskiej i na powrót jest Polakiem.
            Dlaczego PiS?? Bo pierwszy raz w Polsce ktoś miał odwagę powiedzieć że naszym atutem w konkurowaniu w globalnej gospodarce nie musi być tania siła robocza tak jak to dyżurni experci z „Lewiatana” a swoją drogą sieroty po Balcerowiczu powtarzali jak mantrę od 20lat.
            Obecnie w Polsce zaczyna być widoczny „rynek pracownika” , pracodawca nie mówi mi że pod bramą czeka 10ciu na moje miejsce. Jest porównywalnie do tego co widziałem na zachodzie, jest szacunek do pracownika szczególnie do tego z doświadczeniem i z konkretnymi umiejętnościami. Co prawda zarabiam 3 razy mniej za tą samą pracę od tego co zarabiałem w Anglii ale nie narzekam, da się wyżyć. Jest olbrzymia poprawa do tego co było kiedyś.
            Programy społeczne PiS?
            W Anglii moje dzieci dostawały „child benefit” , Dlaczego polskie dzieci mają być gorsze od angielskich dzieci? Zresztą podobne programy działają w wielu krajach Europy. W wypowiedziach wielu polityków i ludzi znanych pobrzmiewa jakiś kompleks że Polacy nie potrafią albo nie mogą albo że robią coś gorzej albo że nie zasługują na coś. Czy to co nazywacie „wstawaniem z kolan” to zbyt wiele? Lepiej być podmiotem niż partnerem? Nie pracujemy gorzej od Niemców i Anglików , byłem tam i pracowałem z nimi, więc dlaczego nie możemy oczekiwać podobnego poziomu życia?
            Wy ze swoimi poglądami ustawiacie się gdzieś pośrodku sceny, ja nie jestem zwolennikiem takich centrowych partii, dla mnie są mało wyraziste.
            Dlaczego w Anglii w kraju o ustabilizowanej sytuacji politycznej LibDem raczej się nie liczą i nie rządzą?

            Polubienie

          7. No fajnie, ale dlaczego w takim razie Wyjechany popiera PIS, skoro PIS próbuje własnie te wszystkie polskie osiągnięcia zniszczyć? I wcale się t tym nie kryje – sam Morawiecki przyznał że chodzi o to, żeby Polacy zapieprzali za miskę ryżu.

            „W Anglii moje dzieci dostawały „child benefit” , Dlaczego polskie dzieci mają być gorsze od angielskich dzieci?”

            Jaki odsetek brytyjskiego PKB stanowi „child benefit” a jaki odsetek polskiego PKB stanowi 500+?

            ” Nie pracujemy gorzej od Niemców i Anglików , byłem tam i pracowałem z nimi, więc dlaczego nie możemy oczekiwać podobnego poziomu życia?”

            dlatego że wydajność polskiego pracownika jest dużo niższa niż wydajność pracownika niemieckiego czy brytyjskiego. W niewielkim stopniu z jego winy, a głównie z powodu:

            1. Niedostatecznego nasycenia gospodarki kapitałem (to nie to samo co pieniądze – kapitał to np rozbudowana sieć dróg) – to był główny czynnik opóźniający Polskę mniej więcej do 2010 roku – Za Tuska, poziom akumulacji kapitału w Polsce zaczął się wreszcie zbliżać do europejskiego – powstała np sieć autostrad.

            2. Złej organizacji państwa – wysokiego poziomu korupcji, niesprawnego sądownictwa, nieudolnych urzędów – ten czynnik po wyczerpaniu się potencjału inwestycji kapitałowych będzie odgrywał coraz większą rolę. I tu również rządy PO dały wielki bonus w postaci wzrostu polskiego IEF – najszybszego w Europie i trzeciego pod wzgledem szybkości na świecie. PO zostawiło państwo dużo sprawniejsze i lepiej zorganizowane niż na początku swoich rządów.

            PIS natomiast co zrobił – to zdruzgotał sporą część z tych osiągnięć – zlikwidował niezależne sądownictwo na rzecz sądów partyjnych. Zlikwidował konkursy na stanowiska urzędnicze na rzecz obsadzania ich krewnymi i znajomymi. Nic dziwnego że polski IEF znów zaczął spadać a korupcja rosnąć. Dodatkowo PIS zaniechał praktycznie jakichkolwiek inwestycji, np budowy dróg – nawet te kontrakty które były zawarte jeszcze za PO nie są realizowane – kolejni wykonawcy schodzą z budów, bo PIS im nie płaci – przecież musi z czegoś sfinansować te wszystkie pińset plusy. PIS zbiera i przeżera obecnie owoce wyhodowane przez Tuska, ale pierwsze lepsze zmniejszenie koniunktury uderzy teraz w Polskę niczym tsunami. 😦

            Polubienie

  23. I olewają IEFi inne wskaźnik martwią się o wolny rynek na zachodzie europy. Popierają nacjonalizację przemysłu u nas jak gadać z takimi.

    Polubienie

    1. Według pilastra to jestem lewakiem chociaż sam uważam lewaków za zło najgorsze. Z tych dwóch opcji z twojego pytania to bardziej jestem liberałem.

      Polubienie

      1. „Według pilastra to jestem lewakiem”

        Skoro Wyjechany popiera zakaz sprzedaży ziemi Polakom, zakaz posiadania aptek przez Polaków, zakaz robienia zakupów w niedzielę i likwidację niezależnego sądownictwa, to owszem, Wyjechany JEST lewakiem. Z definicji lewactwa. 😦

        „sam uważam lewaków za zło najgorsze”

        Widocznie jednak nie. 🙂

        „bardziej jestem liberałem.”

        A przecież PIS zapowiadał, że liberalizmu w Polsce nigdy nie będzie.

        Polubienie

        1. No bo Balcerowicz to nie liberał. Liberał to przecież nie jest człowiek, który popiera wolny rynek i deregulację w gospodarce, tylko człowiek, który ma permanentny ból spodu pleców z powodu Michnika i Sorosa, zachwyca się bardzo liberalnym ustrojem Chin i Rosji, płacze nad upadkiem apartheidu w RPA, bo były dwie administracje i infrastruktury (jedna dla białych, druga dla kolorowych), a potem przyszli cholerni socjaliści i jest tylko jedna administracja i infrastruktura.
          Nie wiedziałeś? 😀

          Polubienie

        2. Oczywiście było lepiej kiedy niewidzialna ręka rynku zagospodarowywała te pieniądze i lokowała w rajach podatkowych, płynęły one z Rzeczypospolitej we wszystkich kierunkach, To jest przecież takie liberalne 😉 z pewnością lepsze niż miałyby trafić do dzieci lub do emerytów. I stąd się bierze ból dołu pleców u liberalnych wyznawców Balcerowicza. Chcą żeby było tak jak było 😀.

          Polubienie

          1. ” niewidzialna ręka rynku zagospodarowywała te pieniądze i lokowała w rajach podatkowych,”

            doprawdy? Jaka ręka jakie pieniądze? Konkretnie ilu tych złodziei vatowskich PIS złapało i jakie kwoty odzyskało?

            Polubienie

    1. Zobaczymy, jaki teraz będzie wynik IEF, gdy Gowin nie trzyma już resortu gospodarczego i nie szantażuje już rządu stratą większości, a rząd skutecznie szantażuje tylko… Ziobro. 😦
      Fideszyzacja coraz bliżej. Stawiam, że w kolejnym roku walniemy jakieś… 68.

      Polubienie

  24. (…)PIS i PO to zatem, nie tylko nie to samo, ale coś zupełnie innego.(…)
    Skoro tak to skąd się biorą takie Sikorskie czy Gowiny co zmieniają strony frontu? Jakoś nie pamiętam, żeby chociaz jeden z nich raczył się tłumaczyć kiedy i jak zmienili tak radykalnie poglądy…

    Polubienie

    1. Oni nie zmieniają poglądów – prywatnie mają takie same. Co prawda głosują inaczej, ale się z tego faktu nie cieszą. U takich Napieralskich czy Arłukowiczów widać to nawet po twarzy – uśmiech jakby znikł, za to pojawiło się zgorzknienie.

      Polubienie

      1. (…)Oni nie zmieniają poglądów – prywatnie mają takie same.(…)
        Raczej ich brak…

        A te zgorzknienie bierze zapewne z tego, że nowa partia nie da takich relacji jak stara, bo:
        – kto raz zdradził ten zdrajcą zostanie
        – Tu nawiążę do pewnego powiedzenia Kaczyńskiego:
        Kiedy nasza partia przegrywała to staliśmy tam, gdzie teraz, a oni stali tam, gdzie wróg.

        Polubienie

    2. Sikorski front zmienił już bardzo dawno temu, kiedy tylko PIS przestał udawać prawicę. A Gowin? Gowin jest takim samym zwolennikiem wolnego rynku, jak Kaczyński zakazu aborcji.

      Wreszcie to że politycy zmieniają poglądy, aby dopasować je do swojego elektoratu jest rzeczą naturalną.

      Polubienie

      1. (…)Sikorski front zmienił już bardzo dawno temu, kiedy tylko PIS przestał udawać prawicę.(…)
        Powiedziałbym, że zmienił front, kiedy zorientował się, że PIS tonie.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s