Ludzie honoru i słudzy prawa v. 2.0

Na niniejszym blogu cykl artykułów o grze jastrząb – gołąb i jej modyfikacjach był już zamieszczony. Ale z różnych względów wywód był w nim chaotyczny i niespójny, a w dodatku wkradły sie błędy merytoryczne. Po poprawieniu błędów i uporządkowaniu logicznym, autor demonstruje to zagadnienie ponownie:

Mówiłem panu zawsze: procesów zaniechać;
Mówiłem panu zawsze: najechać, zajechać!
Tak było po dawnemu: kto raz grunt posiądzie,
Ten dziedzic; wygraj w polu, a wygrasz i w sądzie.
 
Adam Mickiewicz
 
  1. A Fast-Fish belongs to the party fast to it.
  2. A Loose-Fish is fair game for anybody who can soonest catch it.
Herman Melville

Przemoc towarzyszyła ludzkości od zarania jej dziejów. W paleolicie i wczesnym neolicie była czymś pospolitym i zwyczajnym, najczęstszą przyczyną śmierci. Nieprzypadkowo, odnajdywane obecnie zwłoki ludzi z tamtych czasów, jak  człowiek z Kennwick, czy Otzi – człowiek z  lodu, zwykle noszą ślady przemocy ze strony innych osobników swego gatunku. Zgodnie z danymi, które zebrał i umieścił w swojej książce „Zmierzch Przemocy” Steven Pinker, przemoc międzyludzka, inaczej, niż głoszą szeroko rozpowszechnione mądrości ludowe, faktycznie zaczęła maleć dopiero po powstaniu pierwszych organizacji państwowych i od tamtych czasów, choć nierównomiernie i z przerwami, ale maleje po dziś dzień.

Wbrew niektórym popularnym mniemaniom, przemoc i agresja, zarówno na poziomie jednostkowym, osobniczym, jak grupowym, w tym państwowym, międzynarodowym, nie wynika z jakichś mistycznych fluidów, mrocznych popędów i zapędów, czy psychicznych wyparć i zaparć. Przesądom tym, częściowo uległ niestety także Pinker, prawidłowo zauważając i opisując zjawisko, nazwane przez niego zmierzchem przemocy, ale już mając spore problemy w jego racjonalnym wyjaśnieniu. Jednak, jak każde inne zjawisko przyrodnicze, przemoc można badać racjonalnie i ilościowo. A narzędziem do tego służącym, jest dział matematyki, zwany teorią gier.

Kiedy zatem w przyrodzie dochodzi do agresji i przemocy? Wtedy, kiedy pojawia się rywalizacja, o jakieś dobro o wartości V i kiedy wartość tego dobra nie może być zwiększona poprzez współpracę. Im większą część tego zasobu zgarnie jeden z graczy, tym mniej zostaje dla innych. Taka sytuacja nazywana jest grą o sumie zerowej, chociaż realnie, jak się jeszcze przekonamy, jest to gra o sumie od zera mniejszej. Dużo mniejszej.

Gracze mają do wyboru dwie strategie postępowania. Agresywną (A), kiedy gracz dąży do zagarnięcia spornego dobra, bez oglądania się na roszczenia pozostałych uczestników gry, oraz ustępującą (U). Strategie agresywne nazywa się zwykle jastrzębiami, a ustępujące gołębiami. Dzięki agresji jastrzębie mogą zdobyć łup o wartości V. Jednak agresja oznacza też ryzyko, że przeciwnik będzie się bronić i zada wtedy napastnikowi straty wielkości W. Zakładając, że, przy spotkaniu dwóch jastrzębi dochodzi do walki między nimi i szanse na wygraną są jednakowe, średnia wygrana w boju będzie wynosiła:

(V-W)/2

Kiedy jastrząb spotka się z gołębiem, wtedy oczywiście zgarnia on cała pulę wysokości V. Przy spotkaniu dwóch gołębi, raz ustąpi jeden, innym razem drugi, średnio dzielą się więc spornym dobrem po połowie.

Wszystkie możliwe kombinacje wyników pokazuje tzw. macierz gry, gdzie każdy z uczestników może być jastrzębiem A lub gołębiem U. Dodatkowo wprowadzimy parametr S = W/V, pokazujący proporcję kosztów konfliktu, do łupów, jakie można zdobyć.

Strategia Jastrząb A Gołąb U
Jastrząb A (1-S)/2 1
Gołąb U 0 0,5

Pomimo że gra ta jest, w swojej, prezentowanej właśnie, wersji podstawowej, bardzo prosta, to i tak dla wielu, zwłaszcza twórców doktryn politycznych, okazała się zbyt trudna. Spośród czterech pól tej macierzy, ich poziom intelektualny wystarcza tylko z reguły, do ogarnięcia, co najwyżej, dwóch z nich. Pola (A;U) i (U;A) tworzą tzw. oś faszystowską. Bądźmy agresywni, twierdzą faszyści, twardzi i nieustępliwi. Nie odpuszczajmy i walczmy do końca, waląc głową w przysłowiowy mur. Dzięki temu odniesiemy sukces i zdobędziemy V, obojętnie czy tym V będzie Lebensraum, czy tylko powstanie z kolan, prestiż i szacunek międzynarodowy. Bo jeżeli będziemy mili i sympatyczni, to skończymy z okrągłym zerem, które pozostawią nam faszyści konkurencyjni. Zwolennicy tego jastrzębiego poglądu, jakoś jednak nie zauważyli, że prawdziwy faszyzm się w populacji międzynarodowej nie przyjął i bardzo szybko wylądował na śmietniku historii. Nie stało się tak przypadkowo. Zemściło się na nim ignorowanie dwóch pozostałych komórek macierzy wypłat. Strategia agresywna może się przecież spotkać nie tylko z gołębiami, ale i innymi jastrzębiami, w walce z którymi, może zarówno wygrać jak i przegrać, co w końcu oryginalny faszyzm spotkało.

Do osi faszystowskiej prostopadła jest oś ewangeliczna (A:A), (U;U). Jeżeli będziemy wszyscy dla siebie mili, twierdzą jej zwolennicy, i będziemy sobie wzajemnie ustępować, unikniemy kosztów konfliktów W i zyskamy wszyscy, jako społeczeństwo, zwiększając sumę wypłat do zera. W odróżnieniu od faszystów, ewangeliści nie są tutaj bez racji, ponieważ faktycznie, wynik (U;U) jest wynikiem optymalnym w sensie Pareto, czyli dającym wszystkim uczestnikom maksymalne możliwie teoretycznie wypłaty. Cóż jednak z tego, skoro wynik ten, chociaż paretooptymalny, nie jest jednak równowagą Nasha, czyli atraktorem, do którego wynik gry, niezależnie od warunków początkowych, zawsze dąży. Populacja samych gołębi, będzie pokojowa i ekonomicznie wydajna, ale będzie niestabilna. Pojawienie się w niej mutanta – jastrzębia spowoduje, że wszyscy będą mu zawsze ustępować i odniesie on olbrzymi sukces, który sprawi, że agresja znów się w społeczeństwie rozprzestrzeni.

Skoro jednak, zarówno jastrzębi faszyzm, jak i gołębi ewangelizm, są podatne na inwazję strategii konkurencyjnych, czyli ewolucyjnie niestabilne, to jaka będzie strategia stabilna? Zgodnie z twierdzeniem Nasha, taki punkt równowagi musi istnieć, jeżeli tylko dopuścimy stosowanie strategii mieszanej. Przyjmijmy, że jastrzębi, strategii agresywnych, w populacji jest P %.

Szansa na spotkanie z jastrzębiem wynosi więc P, z gołębiem zaś 1-P .

Łączny przeciętny zysk jastrzębia wynosi zatem (1-S)*0,5*P+(1-P)

Ale i gołąb nie jest całkowicie stratny. Unikając walki, unika też związanego z nią ryzyka przegranej i ostatecznie zyskuje średnio 0,5*(1-P).

Proporcja jastrzębi, a dokładnie rzecz biorąc, strategii A, do strategii U, będzie, jak to się w ekologii określa, ewolucyjnie stabilna, wtedy, kiedy zyski z nich, będą takie same. Po rozwiązaniu odpowiedniego równania otrzymujemy wynik

P=V/W = 1/S.

Oczywiste jest, że kiedy zyski z agresji są większe niż straty z przegranej, czyli kiedy S<1, strategia agresji opłaca się wszystkim stronom i P = 1. Jednak, kiedy straty zaczynają przeważać, i S>1, strategia ustępująca zaczyna być atrakcyjna i udział agresorów w populacji, jak widać na wykresie, maleje.

Jasgoł 01

Oprócz samej proporcji jastrzębi, na wykresie pokazano też częstość, z jaką pojawiają się w populacji określone wyniki gry. Widać, że częstość konfliktów i wojen, czyli zderzenia dwóch strategii agresywnych (A;A) maleje, wraz ze wzrostem S bardzo szybko. W pewnym zakresie parametrów frekwencję zdobywa wymuszanie (A;U), ale przy dalszym wzroście S dochodzimy do sytuacji ewangelicznej, z przewagą (U:U)

Na podstawie tego najprostszego modelu, możemy więc oczekiwać, że agresja między członkami gatunku Homo sapiens powinna maleć wraz z rozwojem cywilizacji, komplikacją struktur społecznych, wzrostu złożoności gospodarki, zamożności i PKB. Im więcej ktoś posiada, tym większe jest bowiem ryzyko, że to coś, w razie konfliktu, straci (wyższe W). W dodatku, w miarę rozwoju cywilizacji, coraz mniejsza część majątku ma, możliwą do siłowego zawłaszczenia, fizyczną postać ziemi, kosztowności, monet, czy choćby banknotów, co obniża współczynnik V. Kombinacja tych dwóch tendencji, czyli wzrostu W, oraz spadku V, prowadzi do sytuacji opisanej przez Pinkera – zmierzchu przemocy. W społeczeństwach łowiecko-zbierackich zabójstwo, jak już autor wspominał, było najczęstszą przyczyną śmierci, obecnie w najbogatszych krajach jest ono sensacją, nad którą długo roztrząsają się wszystkie media.

Należy jednak pamiętać, że wzrost S, któremu zawdzięczamy to zjawisko, jest stosunkowo świeżej daty. Przez tysiące lat ludzkie społeczeństwa tkwiły przecież w pułapce maltuzjańskiej, stanie niskiego, stabilnego poziomu dobrobytu. Konsekwentnie S również było stosunkowo niskie, bo wielkość V, łupy z wojny czy rozboju, przedstawiały się niezwykle atrakcyjnie. Ówczesne władze, poprzez wprowadzanie niezwykle drastycznych, z dzisiejszego punktu widzenia, kar, z łamaniem kołem i wbijaniem na pal włącznie, usiłowały podnosić wartość W, ale nie dawało to trwałego podniesienia parametru S powyżej jedności. W momencie występujących cyklicznie, co kilkaset lat, w takich społecznościach kryzysów zaś, przemoc, także międzynarodowa, wybuchała w sposób niekontrolowany. Wojny, które przetoczyły się przez Europę w XVII wieku, przyniosły proporcjonalnie większe straty i ofiary niż I i II wojna światowa z wieku XX. Kolonizacja Ameryki i handel z Chinami dały później Europie chwilę oddechu i wzrost S, ale, pod koniec XVIII wieku kryzys powrócił, a wraz z nim kolejna fala wielkich wojen, zwanych napoleońskimi. Parametr S powyżej granicznej wartości 1 podniosła na stałe dopiero rewolucja przemysłowa.

Można się jednak w tym momencie zapytać, dlaczego, skoro, przed rokiem 1800, wartość S pozostawała, praktycznie permanentnie, na poziomie mniejszym od jedności, to jednak permanentnej, stałej wojny, wszystkich ze wszystkimi, jednak nie było. Społeczeństwa maltuzjańskie, musiały mieć jakieś, choćby niedoskonałe, to jednak do pewnego stopnia skuteczne, narzędzia, do utrzymania, pokoju w warunkach niskiego S. Przynajmniej względnego pokoju. Co to było?

Łatwo zauważyć, że zaletą jastrzębia jest to, że gołębie mu ustępują. Zaletą gołębia zaś, że nie ponosi kosztów konfliktu W. Można więc stworzyć strategię, która połączyłaby zalety tych dwóch, unikając równocześnie ich wad. Każdy, kto, choćby z grubsza, orientuje się w stosunkach panujące wśród dzieci szkolnych, doskonale taką strategię zna. To, pierwsza z rozważanych dalej strategii złożonych, strategia AU, zwana też „chojrakiem”. Chojrak zaczyna od agresji. Jeżeli trafi na gołębia, zgarnia całą pulę V. Jeżeli jednak rywal okaże się jastrzębiem i odpowie zachowaniem agresywnym, chojrak zamienia się w gołębia i podaje tyły. W spotkaniu z jastrzębiem, chojrak jest więc gołębiem, a w spotkaniu z gołębiem – jastrzębiem. W konfrontacji dwóch chojraków, któryś w końcu „pęknie” pierwszy, zatem, nagroda również będzie przeciętnie podzielona po połowie. Macierz gry wygląda teraz następująco.

Strategia Jastrząb A Gołąb U Chojrak AU
Jastrząb A (1-S)/2 1 1
Gołąb U 0 0,5 0
Chojrak AU 0 1 0,5

Zakładając, tak jak poprzednio, że jastrzębi w populacji będzie P, chojraków zaś Q procent (gołębi oczywiście 1-P-Q), wtedy średnia wypłata gołębia wynosi:

0,5-0,5*P-0,5*Q

Natomiast chojrak zarabia:

1-P-0,5*Q

Porównując te wypłaty ze sobą, odkryjemy, że chojrak wyprzedzi gołębia, jeżeli tylko udział jastrzębi w populacji spadnie poniżej jedności (P<1). Czyli, kiedy tylko parametr S wzrośnie powyżej 1, społeczeństwo zostanie zdominowane nie przez ewangeliczne gołębie, ale przez niesympatycznych chojraków. A może jednak nie? Na szczęście i chojrak ma swego pogromcę. W celu jego znalezienia powtórnie musimy sięgnąć do doświadczeń ze szkoły podstawowej. Chojracy nie cieszą się tam, tak samo jak np. w więzieniach, poważaniem. Mówi się tam o nich: „Nie strasz, nie strasz, bo się zes…”. Dzieciom zaś radzi się raczej: „Sam nikogo nie zaczepiaj, ale jak cię ktoś inny zaczepi to natychmiast mu oddaj”.  Receptą na chojraka, jest zatem swoista chojraka odwrotność – mściciel (UA). W spotkaniu z jastrzębiem jest agresywny, w spotkaniu z gołębiem ustępuje. Znowu należy rozbudować macierz gry.

Strategia Jastrząb A Gołąb U Chojrak AU Mściciel UA
Jastrząb A (1-S)/2 1 1 (1-S)/2
Gołąb U 0 0,5 0 0,5
Chojrak AU 0 1 0,5 0
Mściciel UA (1-S)/2 0,5 1 0,5

Tym razem zrezygnujemy już z prób analitycznego rozwiązania tej macierzy i przejdziemy od razu do rozwiązania numerycznego. Puścimy wszystkie te strategie na komputerze, pozwalając im rywalizować ze sobą i zbadamy, które z nich ostatecznie okażą się zwycięskie i zdominują populację. Wynik, w zależności od parametru S, przedstawia kolejny wykres.:

Jasgoł 02

Strategia UA skutecznie, jak widać, wymiata z populacji chojraków. Społeczeństwo samych mścicieli nie jest jednak stabilne i stopniowo nasyca się także gołębiami, którzy ponoszą mniejsze od mścicieli straty w wyniku inwazji strategii agresywnych, ale gorzej od nich radzą sobie z chojrakami. Ostatecznie stabilna ewolucyjnie okazuje się strategia mieszana złożona z AU i U. Udział gołębi wzrasta w miarę wzrostu S i ostatecznie, dla bardzo dużych S, osiąga docelowo 50%.

Mściciel jest zresztą tak skuteczny, że ostatecznie wygrywa także przy S<1, co wydaje się być sprzeczne z intuicją. W końcu mściciel musi walczyć z jastrzębiami A narażając się na straty, a w spotkaniu z gołębiami U zadowala się tylko połową możliwego zysku. A jednak dopiero przy S bliskich zera, jastrzębie są w stanie nawiązać z mścicielami wyrównaną rywalizację.

Społeczeństwo (AU;U), czyli, z grubsza rzecz biorąc, społeczeństwo oparte na honorze, jest zatem w stanie wyeliminować większość konfliktów, nawet w stanie niskiego S i osiągnąć wynik dużo bliższy paretooptymalnemu, niż prostsza populacja (A;U). Nie jest to jednak społeczeństwo bez wad. Aby strategia mścicielska była skuteczna, ludzie honoru muszą nieustannie deklarować, że są gotowi do odwetu i muszą być w tym wiarygodni. W szczególności, muszą oni natychmiast odpowiadać na każdą chojracką prowokację i walczyć z każdą, od czasu do czasu pojawiająca się, „mutacją” agresywną. Bijatyki i „solówki”, są więc nadal w szkole i w więzieniu stosunkowo częste, tak samo jak wojny urażonych monarchów w erze preindustrialnej.

W dodatku model ten, faktycznie dobrze opisuje tylko społeczności ery przedprzemysłowej, czy ogólnie prymitywne i zacofane, o niskim parametrze S. Nieprzypadkowo, aby zademonstrować strategie chojrackie i mścicielskie, musieliśmy się odwołać do przykładu szkoły podstawowej i więzienia. Dzisiaj bowiem, inaczej niż jeszcze 200-300 lat temu, społeczeństwa honorowe, występują tylko, albo wśród dzieci, albo wśród najbiedniejszych, najbardziej prymitywnych warstw społecznych, jak więźniowie właśnie, czyli tylko przy niskim wskaźniku S. Historycznie zaś, rozwój cywilizacji, wiązał się z rugowaniem wszelkich typowych dla mścicieli zachowań honorowych, jak np. pojedynków. Ta rozbieżność z modelem świadczy o tym, że czegoś istotnego w tym ostatnim nie uwzględniliśmy. Czego konkretnie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, na kolejnym wykresie pokażemy symulację, co się stanie w miarę rozwoju cywilizacji, czyli dalszego wzrostu parametru S. Uwzględnimy w nim też kolejną klasę strategii, oznaczoną, jako L.

Jasgoł 03a

Jak się okazuje, ludzie honoru rzeczywiście dominują w populacji tylko do wartości parametru S równej ok 3-4. Powyżej tej wartości, stabilną ewolucyjnie okazuje się inna para strategii, L i AL.

Jastrząb i gołąb, wraz z ich kombinacjami – chojrakiem i mścicielem, nie są bowiem jedynymi możliwymi strategiami. Dostępna jest też trzecia alternatywa.

Polega ona na wyborze strategii jastrzębia bądź gołębia, w oparciu o jakieś obiektywne kryterium. W świecie przyrody jest to np. wielkość poroża, albo posiadanie jakiegoś terytorium. Właściciele terytorium są agresywni, a przybysze, ustępują. Spotykają się tu zawsze strategia A ze strategią U, a ich wybór zależy od obiektywnych reguł, u ludzi przyjmujących postać kodeksów prawnych. Prawa stanowionego, bądź choćby tylko, jak to zacytowane w motcie, zwyczajowego. Nieprzypadkowo, w teorii gier, przyjęto nazywać tę strategię „strategią legalisty”. L, wraz z jej kombinacjami AL – legalistycznym chojrakiem, UL – legalistycznym mścicielem, który, jak widać na wykresie, pojawia się przy niskich S, LU, oraz wyjątkowo paskudnym LA, uosobieniem stwierdzenia: co moje, to moje, a o twoim możemy podyskutować.

Dzisiejsze społeczeństwa o bardzo wysokim, wyższym niż 5, S, są zatem zdominowane przez legalistów, sługi prawa i konsekwentnie postępują w sposób wysoce praworządny. Rządy ludzi honoru ostały się tylko w populacjach najbardziej prymitywnych, biednych i zacofanych.

Parametr S, czyli stosunek kosztów porażki do zysków ze zwycięstwa, określa zatem, które strategie w której strefie są dominujące. Ale ów parametr, co do tej pory ignorowaliśmy, sam również od tych strategii w swoistym sprzężeniu zwrotnym zależy. Wysokie S odpowiada społecznościom zamożnym, w wysokim stopniu złożonym i rozwiniętym cywilizacyjnie. Ale tak wysoki poziom ekonomiczny i cywilizacyjny jest z kolei w stanie zbudować wyłącznie społeczeństwo praworządne, z ugruntowanym prawem własności, społeczeństwo legalistów, podczas gdy społeczeństwo mścicieli, wyższego, niż plemienny, poziomu rozwoju nigdy samodzielnie nie osiągnie. Musi ono w tym celu wypracować jakieś reguły prawne, jeżeli nawet nie spisane, to przynajmniej zwyczajowe.

Jakość instytucji, prawa i sposób sprawowania władzy, ma więc, tym większe znaczenie, im bardziej rozwiniętego, tzn. posiadającego wyższy S, społeczeństwa dotyczy. Szeregowi członkowie społeczeństw predindustrialnych, bytujący, w warunkach niskiego S, z lepszej jakości władzy i sądów, nie odnoszą żadnych wymiernych korzyści ekonomicznych. Dlatego też rządy w takich społeczeństwach są domeną warstw nie szeregowych. Arystokracji bądź oligarchii, które mają dostatecznie wiele (W) do stracenia, aby procesem politycznym się interesować i weń ingerować, oraz aby budować sprawiedliwy system prawny …dla siebie.

Jednak populacja, która przeszła już rewolucję industrialną, zachowuje się zupełnie inaczej i wszelkie analogie historyczne z czasów maltuzjańskich, nijak do niej nie pasują. Im wyższe S społeczeństwo osiągnie, tym bardziej będzie czułe, na jakość stanowionego prawa i jego egzekucji. Różnice pomiędzy krajami rządzonymi dobrze, a tymi rządzonymi źle, stają się coraz większe i narastają coraz szybciej. W końcu, nawet bardzo drobne różnice w jakości rządzenia, mogą skutkować bardzo dużymi różnicami cywilizacyjnymi. Dlatego socjalizm radziecki w XX wieku przetrwał pół stulecia, a socjalizm boliwariański, mimo że nieporównywalnie od radzieckiego lepszy i wydajniejszy, w wieku XXI nie utrzymał się nawet dekady. Narodowy socjalizm pisowski w Polsce, również nie ma przed sobą na szczęście żadnej przyszłości. Upaść musi. Pytanie tylko, czy sam, czy razem z okupowaną przez siebie Polską.

Powyższy model gry w jastrzębia i gołębia, złożony z trzech klas strategii (A, U, L) oraz ich kombinacji, opisuje równie dobrze zarówno społeczeństwa proste, łowców zbieraczy, czy maltuzjańskich rolników, ale też społeczeństwa, bardzo złożone, współczesne, postindustrialne, Pojawia się tu jednak kolejny kłopot. Model ten, jest wręcz …za dobry. W szczególności przewiduje on, że wojny i konflikty mogą się pojawić tylko przy minimalnych, bliskich zeru wartościach S. A chociaż, opisany przez Pinkera, zmierzch przemocy, faktycznie historycznie zaszedł, to przecież nie od razu. Wojny zdarzały się w historii w miarę regularnie, nie tylko w społeczeństwach maltuzjańskich, ale także przemysłowych, ze szczególnym uwzględnieniem XX wiecznego kataklizmu, czyli I i II wojny światowej. Jak to wyjaśnić?

13 myśli na temat “Ludzie honoru i słudzy prawa v. 2.0

  1. ” Narodowy socjalizm pisowski w Polsce, również nie ma przed sobą na szczęście żadnej przyszłości. Upaść musi. Pytanie tylko, czy sam, czy razem z okupowaną przez siebie Polską.”

    Naprawde nie potrafi sie Pan powstrzymac i musi Pan wszystko pod swoje kompleksy podczepiac?Pisalem ze przegracie wybory i przegraliscie,pisalem ze bedziecie jeczec i jeczycie jak stare baby-w sumie to nawet satysfakcjonujace choc staje sie juz nieco nudnie przewidywalne.
    Przypomne takze iz nie sprawdzily sie przewidywania pilasatra iz wyborcy PISu wylecza sie z „choroby” po dwoch latach-jest ich nawet wiecej a pewien przeplyw elektoratu do Konfederacji pokazal nawet iz „pisowcy” chca aby wladza byla nawet ostrzejsza-a wie Pan dlaczego?Ano dlatego iz panscy „ukochani” paltfusiarze to wlasnie LA i ludzie wybiora nawet „narodowych socjalistow” aby sie ich pozbyc-i wybrali.Wybrali bo pisowska grypa jest dla narodu znacnzie bardziej znosna niz platfusowa dzuma.I prosze sie nie ludzic ze w nastepnych wybroach cos tam zlodzieje z PO ugraja-nastepne wybory to bedzie PIS kontra Lewica i z gory wiem ze pilaster poprze nawete lewica ktora jakoby tak zwalcza.

    Polubienie

    1. „Pisalem ze przegracie wybory”

      Jacy Wy? Pilaster nie startował w wyborach, zatem i nie przegrał. 🙂

      „nie sprawdzily sie przewidywania pilasatra iz wyborcy PISu wylecza sie z „choroby” po dwoch latach”

      No i wyleczyli sie. W takiej Warszawie PIS miał gorszy wynik niż w 2015

      Natomiast ogólnie lepszy, bo skorumpował lumpów, którzy normalnie nigdy na wybory nie chodzili

      „przeplyw elektoratu do Konfederacji pokazal nawet iz „pisowcy” chca aby wladza byla nawet ostrzejsza”

      Konfederacja ostrzej będzie rozdawać socjal? 1000+? 16 emerytura? A może zamknie wszystkie apteki, a nie tylko niektóre?

      btw nie było żadnego przepływu elektoratu z PIS do Konfederacji. Przynajmniej zauważalnego statystycznie.

      „paltfusiarze to wlasnie LA”

      Nic podobnego. Jeżeli już to AL. Natomiast PIS to takie klasyczne AP…

      „-nastepne wybory to bedzie PIS kontra Lewica”

      Czyli co? Lewica kontra lewica? Sukcesem PIS jest właśnie zajęcie pozycji lewicy – czego owszem, pilaster się nie spodziewał – zatem może być np PIS – KO, może być PIS – Konfederacja, Może być Lewica – KO, albo lewica – Konfederacja.

      Ale nie może być PIS – lewica

      Polubienie

      1. Lewica zajmuje praktycznie tę samą niszę co PO. Tylko kanapowe Razem tu odstaje. Swoją drogą widać, że wykształcił się podział sceny politycznej na trzy duże bloki: blok PiSowski, blok opozycyjny zawierający KO i Lewicę, i blok pośredni z PSL i Kukizem. Tu pewnie pasuje też Gwiazdowski, który o ludowcach wypowiada się ciepło i pewnie kiedyś wyląduje na ich listach. Co do KWiN chyba jeszcze za wcześnie, aby uznać ich za trwały element.

        Polubienie

        1. „Lewica zajmuje praktycznie tę samą niszę co PO”

          Niedokładnie. Będzie o tym mowa w artykule, który pilaster przygotowuje. Wyborcy Lewicy są średnio głupsi od wyborców PO/KO

          „wykształcił się podział sceny politycznej na trzy duże bloki:”

          Na dwa bloki. Będzie jeszcze o tym mowa

          Polubienie

      2. „Wy” tak się mówiło na zebraniach komitetów. Taki rusycyzm, a właściwie romanizm, francuska forma grzecznościowa, którą próbowała wszczepić do j. polskiego PZPR. BTW niestety ale ostatnio wyraźny jest trend do niezauważania (pomijania) faktu, ze ideologie nacjonalistyczne i skrajnie lewicowe mocno się zazębiają.

        Polubienie

        1. „wyraźny jest trend do niezauważania (pomijania) faktu, ze ideologie nacjonalistyczne i skrajnie lewicowe mocno się zazębiają.”

          Każdy nacjonalizm, niezaleznie od swoich początków, w końcu stanie się lewacki i socjalistyczny. Zresztą i socjalizmy dążą do nacjonalizmu, choć mniej energicznie i wyraźnie. Nawet PRL stał sie w końcu nacjonalistyczny.

          Polubienie

          1. Po prostu antylegalistyczne kolektywizmy dążą do tego, co pilaster określa jako dziadostwo. Pewnie nawet dałoby się to termodynamicznie opisać – dziadostwo ma wyższą entropię.

            Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s