Sejm na ruletce wylosowany V 2022

Analiza sondaży za maj 2022 pokazuje, że preferencje wyborcze dotyczące największych partii są zadziwiająco trwałe. Wojna na Ukrainie trwa już czwarty miesiąc, a PIS nadal korzysta z tego szczodrego prezentu Putina i utrzymuje poparcie na poziomie powyżej 35%, co widać na poniższym wykresie. Przypomina pilaster, że pokazuje on średnią kroczącą z 15 ostatnich sondaży. Zacieniowane obszary to zakres błędu przy poziomie ufności 20%

PIS to środowisko, które zawsze podziwiało Putina i starało się go naśladować. Które prowadziło nieustanną kampanię nienawiści przeciwko Ukrainie i wspierającym ją krajom Zachodu z wielkim rozmachem wymachując „banderyzmem” i Wołyniem. Które usiłowało skonfiskować amerykańskie inwestycje w Polsce, uczestniczyło w, a nawet organizowało spędy europejskich lizodupów Putina, na których otwartym tekstem wygłaszano deklarację, że Ukraina znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów. Tylko gigantycznym wysiłkiem woli powstrzymywał się PIS przed ostentacyjnym płaszczeniem się i merdaniem przed samym Putinem, oddając się jednakże tym czynnościom przed Putinem zastępczym – Orbanem. Już po putinowskim ataku pisowski polskojęzyczny biuletyn partyjny zamieścił wielgachny przeprowadzony na kolanach wywiad z ambasadorem Putina. Jak na taki dorobek, PIS przeskoczył, choćby tylko werbalnie, do obozu antyputinowskiego nader zręcznie, nie przestając zresztą przy tym sączyć poprzez swoje polskojęzyczne media  antyukraińskiej i proputinowskiej propagandy, a tylko nieco ją wyciszając. Zważywszy na fakt, że Polacy, także ci, którzy głosowali na PIS, stanęli murem za Ukrainą, utrzymywanie przez PIS nadal tak wysokiego poparcia należy uznać za mistrzostwo świata, szczególnie w połączeniu z galopująca inflacją i rozpoczynającym się już kryzysem gospodarczym.

Druga w sondażach KO, największa (w sensie liczebności elektoratu) polska partia polityczna, po pewnym zawahaniu sondaży, odzyskuje stopniowo poparcie, ale nadal dzieli ją od PIS 10 pkt procentowych.

Na wykresie widać jednak pewne zmiany wśród mniejszych ugrupowań. Systematycznie traci poparcie ruch Szymona Hołowni. Analiza przepływów pokazuje, że głównie na rzecz Lewicy i PSL.

PSL ciągle mozolnie zbliża się asymptotycznie do granicy 5%, ale przebić jej nadal nie może. Największe realne zmiany dotyczą natomiast wznoszenia się w sondażach Lewicy i zmierzchu Konfederacji. Nie są to bynajmniej zmiany na lepsze. Hipotetyczny sejm wybrany w maju, pod warunkiem, że PIS pozwoliłby na przeprowadzenie uczciwych wyborów, co jest jednak mało prawdopodobne, wyglądałby tak:

Widać na tym wykresie pewną istotną zmianę. Pozycję „obrotowego” sceny politycznej, od którego zależałoby sformowanie większości rządzącej, straciła Konfederacja, a zyskała Lewica. To tragiczna wiadomość. Rządy koalicji PIS – lewica byłyby, choć faktycznie trudno w to uwierzyć, jeszcze znacznie gorsze od rządów samego PIS. Wenezuela i Korea płn mogłyby się wtedy wydać całkiem normalnymi krajami. Być może jednak ten efekt wzrostu znaczeni lewicy jest chwilowy.

Na kolejnym wykresie widzimy liczebności potencjalnych koalicji

A na ostatnim, jak zwykle, prawdopodobieństwo, że dana koalicja uzyska bezwzględną większość w sejmie obliczona metodą Monte Carlo

145 myśli na temat “Sejm na ruletce wylosowany V 2022

  1. Dziękuję za analizę.
    Ano tak. Hołownia traci na rzecz PSL i Lewicy. Potwierdza to moją tezę, że jest on elektoratowo pomiędzy PSL-em, Lewicą i PiSem. Światopoglądowo środek, a gospodarczo opiekuńczo-charytatywnie przechylony na lewo. Dobrze, że nie traci na rzecz PiSu.

    Ale nie przesadzajmy, że PiS z Lewicą zrobiłyby jakiś reżim Pol Pota. 😀 Dyktator Czarzasty nie zgodziłby się na niszczenie okularów, bo sam je nosi. 😉 A tak poważniej – wygląda na to, że Lewica jest i będzie niezbędna do rządów antypisowskich. A niestety Czarzastemu coraz bardziej odbija. KO powinno uwypuklić swoich fajnych progresywów i zabrać jak najwięcej poparcia od Lewicy, choć to trudne przez Tuska…
    Z Konfą nie ma szans na antypisowską koalicję i dobrze. Korwin otwarcie nawołuje do włączenia Polski w skład Rosji (a nie tylko on gra tam prorosyjsko). Braun chce z kolei zabić większość posłów KO za popieranie liberalizacji prawa aborcyjnego. A Winnicki i Bosak są wielkimi fanami Radia Maryja. Konfederacja także podle ostatnio kłamała w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie, insynuując, że zabił Ukrainiec, choć zapewne (domniemanie niewinności mamy) zrobił to MMA-Polak z wytatuowanymi na ciele Jezusem i Maryją. 😦 I tak dalej. I tym podobne. Taki Hołownia w swojej książce „Teraz albo nigdy” o Konfederacji napisał tylko jedno zdanie. Nazwał ją średniowieczem. 😀

    Polubienie

    1. „Ale nie przesadzajmy, że PiS z Lewicą zrobiłyby jakiś reżim Pol Pota.”

      Wręcz przeciwnie. Ryzyko byłoby bardzo wysokie. Obie strony nienawidzą wszystkich tych, którzy sobie jakoś dorabiają bez zezwolenia władzy, jak niczego innego na świecie. Sojusz pomiędzy nimi poświęcony zgnojeniu wszystkich bardziej zdolnych, bardziej pracowitych i bardziej oszczędnych, byłby czymś zupełnie naturalny, w odróżnieniu od sojuszu PIS -Konfa który jest z kolei bardzo mało prawdopodobny, bo tu podobieństwa dotyczą jedynie sfery propagandowej, a i to nie całej, a nie realnej.

      Polubienie

      1. no nie do końća. Ale fakt że Korwin przez takie błąznowanie wepchłoł odbity przez Bosaka elektorat z powrotem w łaspka Pis jak licyzł Pilaster to około 0,5 miliona wyborców.

        Polubienie

      2. Na Twitterze ostatnimi dniami. Jego ostatnie tweety są dość kiepsko zawoalowaną propagandą, która sprowadza się do tego, że mamy wybór między byciem pod butem tęczowego LGBTXYZ (czyli UE, Zachodu), które ze wszystkich z nas zrobi dewiantów, a życiem pod butem Federacji Rosyjskiej, gdzie według Korwina „panuje normalność”. Korwin tłumaczy, że w zaborze rosyjskim było lepiej niż teraz w UE, bo Polacy, choć gadali nieraz po rosyjsku, wyrastali na porządnych ludzi (ja Mickiewicz czy Asnyk). Ostatnio insynuuje też, że Ukraina zaraz nas najedzie, żeby zdobyć Chełm i Przemyśl.
        Wszystko jest na jego Twitterze. Zrobił nawet ankietę, po której wkurzył się, że ludzie wybrali UE, zamiast włączenia w skład FR. Co ciekawe, takie samo pytanie zadano na grupce fanów Konfy na FB i tam… wygrało włączenie Polski w skład Rosji.

        I nie jest to po prostu pitolenie dziadziusia. Partia KORWiN dalej stawia na Korwina i wielu jej działaczy (Seb Ross, Jacek Wilk, Mierzejewski z Poznania, w subtelny sposób Mentzen itd.) jest prorosyjskich. Partia dała nawet Korwinowi specjalne upoważnienia do negocjacji w ramach Konfederacji.
        Korwin-Mikke robi dziką szarżę i chce zrobić z całej Konfederacji opcję w oczywisty sposób prorosyjską, a potem rządzić z PiSem, żeby zrobić zmianę sojuszy. Razem z Rosją Korwin rozprawi się z „dewiantami”, rozmontuje państwo do rozbuchanego aparatu przymusu, uczyni ze swojej rodziny arystokratyczno-oligarchiczny ród, a sam na koniec życia będzie wtedy wielbiony i dostanie harem z podbitych Ukrainek, które będzie mógł „zawsze trochę gwałcić”.

        Polubienie

        1. Aż dotarł pilaster do tego twittera. I nie jest tam do końca tak jak napisał KacOlek. Wszystko jest w trybie przypuszczającym. Gdyby unia była taka, to…

          Zresztą wynik głosowania jest znamienny i każdemu mógłby dać do myślenia. Każdemu, ale nie JKM… 😉

          Polubienie

          1. Stąd napisałem, że kiepsko zawoalowany. 😀
            Ten tryb przypuszczający jest pewnie po to, żeby na żaden paragraf prawa karnego się nie nadziać i w razie czego się ze wszystkiego wycofać rakiem. No i poza tym przecież Korwin od lat przekonuje, że Zachód jest często przeżarty sodomizmem, więc mało tu miejsca na jakieś przypuszczenia. A jeżeli teraz jest po części przeżarty, a przeżeranie trwa, to w końcu powinien raczej zostać całkowicie przeżarty (tak jak wynika z alternatywy korwińskiej w ankciecie). 😀
            Podobnie ludzie nieraz jakieś kontrowersyjne rzeczy wypowiadają tak, żeby w razie czego móc udawać, że się żartowało, czyli nie mówiło poważnie. Np. takim sposobem można wyznać uczucie romantyczny, gdy wyznający boi się odrzucenia i wyśmiania. Coś w stylu:
            – Cześć Olu, a co gdyby parą na zdjęciu bylibyśmy my?
            – No co ty? XD Jesteś dla mnie jak brat.
            – No wiem. Żartuję przecież. 😀

            Zatem Korwin pozostawia sobie jakieś liche pole na odwrót, by przeczekać na tyłach i zaatakować znowu. 😉

            Polubienie

          2. Ale ogółem łatwo odgadnąć, dlaczego JKM tak atakuje LGBT. Chodzi o rozród.
            Część ludzi wierzy, że złe elity świata (np. Klaus Schwab i Żydzi) promują race-mixing, LGBT, konsumpcjonizm i singielstwo, żeby rodziło się mniej białych ludzi i stąd w Polsce fertility rate wynosi tylko 1,4, a w Nigrze 7,0. Planem Żydów ma być to, żeby osiedlić w Europie Arabów, Murzynów itd., bo wtedy społeczeństwo będzie głupsze i bardziej podzielone (np. przez akcje BLM) i łatwiej nim będzie przeto Żydom rządzić. No i Żydzi robią to też dlatego, że nienawidzą białych, wiadomo. Chrystusa zabili i są „synagogą szatana”.
            Stąd też Korwin insynuował, że szczepionki na koronę powodują homoseksualizm. Według Korwina zapewne Żydzi i masoni mają spisek, który ma białych ludzi uczynić bezdzietnymi. Stąd też były inne spiski w necie, że szczepionki powodują też bezpłodność u kobiet (rodzice mojej dalszej koleżanki w to wierzą).

            A skąd wiem te rzeczy? Opowiedział mi o tym mój kolega – fan Grzegorza Brauna. Ja po prostu słuchałem. No i w necie często takie poglądy widzę. Zwłaszcza na 4chanie, gdzie siedzi dużo szurów i innych nazioli.

            Polubienie

  2. Inna sprawa. Z sondaży wynika, że Lewica urosła po inwazji Rosji na Ukrainę. Pewnie Lewica wzięła od niezdecydowanych (jakichś ludzi, co się zastanawiają pewnie między Hołownią, KO a Lewicą) i od Hołowni. A dlaczego? Najracjonalniejsze wydaje się, że Polacy boją się Rosji i chcę się przed nią bronić często poprzez tzw. turbozachód. Czyli chcą np. wspólnej armii Unii, albo wzmocnienia ogólnej integracji europejskiej. A do tego celu dobra wydaje się Lewica z takim Zandbergiem, który wprost mówi o potrzebie federalizacji Unii. No i Lewica kulturowo wydaje się najbardziej ujednolicać Polskę z Zachodem (gwałtowny progresywizm).
    Z takich samych powodów od inwazji na Ukrainę trochę urosło też pewnie KO. KO jest też przecież prounijne i na wskroś zachodnie. Jednak to Lewica wydaje się ludziom bardziej prounijna i zachodnia, więc zrobiła tak wyraźny przeskok, zważywszy na swój niedawny wynik.

    PiS lekko urósł, bo jednak pręży muskuły wzmacniania armii, więc jakieś tam poczucie bezpieczeństwa niektórym daje.
    Pada natomiast Konfederacja, która upokorzyła się polityką antyunijną, antyzachodnią, antyukraińską i prorosyjską.

    Polubienie

    1. Na moje z tych przepływów wewnątrz niewiele musi wynikać. Żadna z głównych sił na opozycji nie reprezentuje porządnie swojego domyślnego elektoratu. To tworzy dużą grupę takich wolnych elektronów, które przepływają sobie wte i wewte, nigdzie nie zajmując miejsca na stałe.

      Polubienie

      1. W sumie racja. Ja się czuję takim wolnym elektronem. 😀 Nie czuję żadnego zżycia z żadną siłą polityczną scenie opozycyjno-demokratycznej i na wszystkie często parskam i narzekam. No i dość śmiało przeskakuję między Hołownią, Lewicą a KO (ostatnio oddaliłem się od Lewicy przez jej hece). Jakby mnie zapytano przez sondażownię, to chyba powiedziałbym „nie wiem na kogo zagłosuję”. Na teraz nabliżej jestem zagłosowania na jakieś lewe skrzydło KO (jakiegoś „legnickiego” Rozenka).

        Polubienie

        1. Ano widzisz. U mnie jest tak samo. PiSuary trza z przyczyn ogólnocywilizacyjnych pogonić, ale na kogo stawiać? Tusk cokolwiek odstręcza, Hołownia to enigma, Czarzasty to ryzyko powtórki z rozrywki, Kosiniak nie z mojej bajki. Pozostaje tylko głosowanie strategiczne.

          Polubienie

          1. To jest też wyjaśnienie, dlaczego przy „wspólnej liście opozycji” ma ona poparcie w sondażach ponad 50%, a jednocześnie PIS spada wtedy grubo poniżej 30%. Po prostu ci niezdecydowani się wtedy decydują. Dlatego Tusk ze „wspólną listą” ma sporo racji. Ale 2 listy opozycyjne też zagrają w ten sposób. Nawet przy braku wspólnych list, kiedy nadejdą wybory, niezdecydowani i tak się zdecydują. Problem w tym, że takich uczciwych wyborów może już wcale nie być.

            Polubienie

          2. @kmat
            Hołownia to dla mnie nie enigma, tylko miejski Kosiniak, który różni się z Kosiniakiem w zasadzie tylko tym, że bardziej chce chronić zwierzątka niż on. 😀

            @Pilaster
            Pijesz, Pilastrze, chyba do sondaż IPSOS-u (Opozycja 50% vs PiS 30%), tyle że w tym sondażu frekwencja wynosiła ponad 90%, więc to słaby sondaż. United Surveys ostatnio pokazało, że zapewne lepsze są 2 bloki.
            No i ja (i chyba też Kmat 🙂 ) rozważamy KO, Lewicę i progresywniejszą stronę księżyca Hołowni, więc my na pewno na antyPiS pójdziemy. Ale jest też pewnie jeszcze jedna grupa niezdecydowanych. Bardziej konserwatywna i nieraz centrakowa oraz bagienna. Ci mogą rozważać PSL, bardziej konserwową i emocjonalną stronę Hołowni, PiS, Konfederację (choć prorosyjskość tu odstręcza – dziś choćby Korwin zawyrokował, że za kilka lat Ukraina może zechcieć podbić Tarnów, Chełm itd.) i może jakąś Agrounię.
            No i ta druga grupa nie powinna wpaść w szpony pisowskie, konfederackie i agrounijne. Blok chadecki wygląda tu sensownie. Dziś wpadł nowy United Surveys, który ukazuje, że Hołownia razem z narodowym agraryzmem mają więcej niż ich zsumowany wynik osobny. Ludzie często chcą nowej silnej siły. PiS im już zbrzydł, a PO (a zwłaszcza Tusk) ma spory elektorat negatywny (np. przez podwyższenie wieku emerytalnego). Chadecja walnie w wyborach zatem pewnie nawet ponad 20%, bo PiS będzie dalej erodował, a wkurzone bagniaki i centraki gdzieś pójść będą musiały. A Hołownia płaczący nad „paragonem grozy” wabi emocjonalnie.

            Polubienie

    2. „Pada natomiast Konfederacja, która upokorzyła się polityką antyunijną, antyzachodnią, antyukraińską i prorosyjską.”

      Wszystko co się Bosakowi udało wyszarpać od PIS do PIS w końcu wróciło. A ci którzy wcześniej uciekli do Hołowni i KO – nie wrócili.

      Polubienie

    3. > Polacy boją się Rosji i chcę się przed nią bronić często poprzez tzw. turbozachód. Czyli chcą np. wspólnej armii Unii, albo wzmocnienia ogólnej integracji europejskiej.<

      Bzdury. Polacy odróżniają UE od NATO i Niemcy/Francję (trolli Putina) od USA/Wielkiej Brytanii. Sądzę, że nader niewielu Polaków chciałoby wspólnej armii czy pogłębionej integracji z Scholzem i Micronem (czy ogólnie z Niemcami Francją, bo tak kurs na Rosję jest niezmienny niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę).

      Polubienie

        1. To akurat można próbować wytłumaczyć. PIS też, wbrew sobie, wysyła broń przeciwko Putinowi, chociaż przecież gorąco pragnie zwycięstwa Putina. Niemniej musi się liczyć z opinią publiczną, która w Polsce jest absolutnie przeciwko Putinowi. Wielki przyjaciel PIS Orban nie ma takiego problemu i dlatego może popierać Putina całkiem jawnie.

          W Niemczech i Francji, opinia publiczna również nie jest tak antyrosyjska jak Polsce, zatem gdyby rządy faktycznie chciały „dogadywać się” z Putinem, to robiłyby to be żadnych przeszkód. Wysyłałyby Putinowi uzbrojenie i nakładały ankcje na Ukrainę.

          Polubienie

          1. Pilaster wszystkich ocenia po konkretnych czynach a nie deklaracjach czy intencjach, ale PiSu już nie, tutaj jest „wysyłają, ale tak naprawdę nie chcą”. Tak twierdzi pilaster a zatem to prawda.

            Gdyby tak było, nie byłyby to jedne z największych dostaw spośród wszystkich państw, tylko co najwyżej równe dostawom francuskim albo innym, gdzie to robiono, ale bez specjalnego przekonania a nawet jeśli byłyby nieco większe, to nie aż o tyle.

            Polubienie

      1. …Polacy…

        Po raz kolejny mamy okazję się przekonać, że dla wyznawców PIS tylko oni sami są „Polakami”. Wszystko co jest poza PIS, to zdrajcy, Targowica, element animalny, larwy, masa polskojęzyczna, lemingi, esbeckie mordy, osoby o pokroju oficerów WSI, osoby wyprane z poczucia polskości, etc, etc..

        Ale nie Polacy..

        Polubienie

        1. Lepiej spójrz ile ułomności przypisujesz PiSowcom, i przede wszystkim jakie to są ułomności, tj. prowokacyjnie odwrotne od tych, którymi można by ich obrzucać.

          Polubienie

          1. Nie widzę co takiego dobrego niby z tego wynika. Pogłębianie podziałów i tyle, PiS to na pewno zaczął robić, ale pilaster bez żenady i w ten sam sposób się do tego przyczynia

            Polubienie

  3. Jako były (z naciskiem na były!) publicysta „Najwyższego Czasu!” jestem w stanie zrozumieć prorosyjskość Konfederacji. Cały ten liberalno – demokratyczny progres jest nie tylko w najwyższym stopniu odstręczający, ale też – po brzegi gardła nudny. Na tym tle Putin jeszcze całkiem niedawno wypadał całkiem męsko i nawet w miarę przyzwoicie. Jak bywałem w Rosji na początku jego rządów, w latach 2006 – 2007, czuło się tam wśród ludności znaczącą ulgę. Pensje zaczęły być wypłacane, lokalni kacykowie przestali rozjeżdżać swoimi SUV-ami dzieci szkolne na przejściach dla pieszych, a nawet drogówka łapówki brała w lesie, po cichu i oglądając się na wszystkie strony (w tym samym czasie drogówka ukraińska łapówki brała otwarcie i bez cienia zażenowania, zaś samo ukraińskie społeczeństwo było podzielone do tego stopnia, iż pod Lwowem można było dostać w mordę za mówienie po rosyjsku, zaś w Dniepropietrowsku – za próby mówienia po ukraińsku).

    Z tego punktu widzenia mam do Władymira Władymirowicza pewien żal – za to, że okazał się, koniec końców, tak głupi… No, jak by nie kombinować – żadnego „katechona” z niego się już nie wystruga i basta! Mogę zrozumieć zatem, że aktualni publicyści „Najwyższego Czasu!”, którzy nie opuścili tego tonącego okrętu do tej pory, swój żal muszą dopiero przepracować i na razie daleko im do równowagi.

    Zaciekłości, z jaką – wbrew oczywistym faktom – autor bloga imputuje prorosyjskość PiSowi nie rozumiem i w tej kwestii nijak się nie dogadamy. PiS jest i przyznaje to ustami swego Prezesa otwarcie i bez żadnych niedomówień, ideowym spadkobiercą PPS. Partii na wskroś, do szpiku kości – antyrosyjskiej. Jak również na wskroś i do szpiku kości socjalistycznej. A także, przynajmniej jako chodzi o „główny nurt” PPS-u: na wskroś i do szpiku kości – narodowej. Takie połączenie może być dziwne tylko dla Niemca, Francuza czy Anglika – ale co w tym zaskakującego, dziwnego czy niezrozumiałego dla Polaka..??? Już emigranci polistopadowi, nawet ci najbardziej radykalnie lewicowi – nie stracili antyrosyjskości przez to, że kumali się z jakąś „Młodą Europą”, czy innymi „karbonariuszami”…

    PiS jest najoczywiściej partią progresywną. Na szeroką skalę uprawia społeczny konstruktywizm, próbując „zmienić świat”. Pod tym względem niczym się nie różni od praktycznie dowolnej innej partii europejskiej, z różnymi „Zielonymi” (a „piątka dla zwierząt” to pies..?), czy wręcz tęczowymi – na czele. Jedyna różnica to niejakie przesunięcie w fazie. Nacjonalizm jest w Europie passe, ale przecież – nie zawsze tak było. Nawet na lewicy. Lewica w dobie Rewolucji Francuskiej była wręcz programowo nacjonalistyczna (w opozycji do kosmopolitycznych zwolenników ancient regime). Ale PiS szybko się uczy i adaptuje do zmieniającego się otoczenia. Mamy już w „Krajowym Planie Odbudowy” podatek od samochodów spalinowych. Gdyby nie Ziobro i Tchórzewski, to pewnie polski rząd byłby w awangardzie europejskiej walki z globalnym ociepleniem.

    No dobra. Trochę może przesadziłem. Walka z globalnym ociepleniem otwarcie uderza w zasadniczy elektorat PiS, który poniesie gros kosztów tej szalonej krucjaty. Już zresztą ponosi. Jeśli zatem PiS podchodzi do europejskiego progresu z pewną dozą nieśmiałości – to robi to nade wszystko z racjonalnej, wyborczej kalkulacji: jego małomiasteczkowy, prowincjonalny elektorat boi się zmian (i nie bez powodu!). Fakt, że jedyny syn czy jedyna córka wyjechali i nawet zdążyli się już urządzić w tej Wielkiej Brytfannie czy innej Holandii – nie musi starych rodziców wegetujących, czy też przygotowujących się mentalnie do wegetacji na polskiej emeryturze nastrajać pozytywnie do Europy. Oni już nie wrócą, co najwyżej wpadną na pogrzeb, co tylko powiększa rozsądne i słuszne poczucie zagrożenia u raptownie starzejącego się pokolenia ostatniego wyżu demograficznego. Cała ta harówa, wszystkie nadgodziny, upokorzenia, szarpanina na kilku etatach – tworzące polską rzeczywistość lat 90-tych i pierwszej dekady XXI wieku – poszły wraz z wyjazdem (jedynego najczęściej, o ile w ogóle jakiś się pojawił…) potomka na marne. Nadchodzi szara i smutna starość, pewne części ciała trwale obwisły, w innych coraz częściej boli i strzyka, potomek pokazuje się na wideokonferencji góra raz na tydzień, o ile ma czas, wnuki nie mówią już po polsku – jak tu się nie bać „postępu”?

    Nie widzę żadnego istotnego punktu stycznego między nostalgicznym neo-imperializmem Putina, a defensywnym nacjonalizmem elektoratu PiS. Już prędzej można mówić o konkurencji. Ostatecznie wizja nadobnej ukraińskiej pielęgniarki wymieniającej „kaczkę” pod tyłkiem, może być tak samo atrakcyjna dla emeryta rosyjskiego jak dla polskiego – przy czym, z całą pewnością tych pielęgniarek nie wystarczy dla wszystkich… No i – dzięki głupocie Władymira Władymirowicza, niektórzy polscy emeryci mają jednak szansę, aby ta starcza fantazja została spełniona. Stąd poparcie dla „proxy war”, jaką Polska (w ramach, oczywiście, dużo szerszej koalicji pod przewodem USA) aktualnie toczy i wygrywa z Rosją…

    Polubienie

    1. Jako obecny publicysta „NCz” pilaster może stwierdzić, że żadnej specjalnej prorosyjskości w nim nie widzi. Teksty pilastra, który bynajmniej miłośnikiem Moskwy nie jest i bardzo ostro o niej pisze, jak najbardziej się w NCz ukazują.

      „PiS jest i przyznaje to ustami swego Prezesa otwarcie i bez żadnych niedomówień, ideowym spadkobiercą PPS”

      PIS jest ideowym spadkobiercą PZPR, a nie PPS, czy tym bardziej sanacji, jak to usiłują niektórzy wyznawcy PIS imputować.

      Zresztą nieważna jest ideowa ciągłość, emocje pisowców, czy ich pochodzenie rodzinne. Liczy się interes,a ten każe PISowi trzymać się katechona Putina i liczyć na jego zwycięstwo. Bez Putina takie archaiczne reżimy jak Orbana, czy PISu właśnie, zostaną wkrótce zmiecione z powierzchni polityki.

      Polubienie

      1. Pilaster powtarza tę mantrę wszędzie, na blogu, na forach – gdzie tylko może. Ale od powtarzania jeszcze żadna mantra nie przekształciła się w fakt. Ja rozumiem, że przez Pilastra przemawia nienawiść. OK. O ile jednak jestem skłonny uwierzyć Pilastrowi na słowo, gdy używa matematyki nawet, gdy jej nie rozumiem, o tyle nienawiść Pilastra nie jest moją nienawiścią. Nie współodczuwam z Pilastrem, więc nie ma mowy, aby Pilaster mnie swoją nienawiścią do czegokolwiek przekonał.

        Ponieważ jednak nienawiść to silna emocja, z żalem stwierdzam, że w tej sprawie – nie sposób z Pilastrem dyskutować przy użyciu faktów…

        Polubienie

        1. pilaster przytoczył prawdziwe argumenty w odpowiedzi skierowanej do Ciebie na Twój problem, na które nie odpowiedziałeś a zamiast tego uciekasz w figury retoryczne i uniki. Hańba dla Jacka Kobusa, hańba!

          Polubienie

          1. Nie widzę żadnych argumentów. To, że pilaster publikuje w „NCz!” nie dowodzi, iż Konfederacja NIE JEST jedyną liczącą się siłą polityczną w Polsce, która ewidentnie przejawia prorosyjskie sentymenty. W Konfederacji z definicji jest zwykle wielogłos – prawie na każdy temat. Poniekąd zresztą – jak może być inaczej w środowisku obnoszącym się ze swoją „wolnościowością”..? W tym wielogłosie jest jednak więcej głosów prorosyjskich i proputinowskich niż w całej reszcie polskiego dyskursu politycznego łącznie. Q.e.d.

            To, że pilaster po raz sto tysięczny powtórzy, że PiS jest spadkobiercą PZPR, albo że PiS popiera Putina – to nie jest żaden „argument”. To w najlepszym razie opinia. Do której Pilaster oczywiście ma prawo – ale nie udawajmy, że „czarne jest czarne, a białe jest białe”, że zacytuję klasyka. Opinia ta jest najoczywiściej gołosłowna, gdyż argumenty, które Pilaster przytaczał tu i ówdzie (akurat nie teraz, ale przecież czytuję go i na forum…) są po prostu słabiutkie.

            Pilaster w żaden sposób nie udowodnił, ani nawet nie uprawdopodobnił jakiegokolwiek powiązania między PiS a Putinem. W zasadzie jedyne działanie PiS, które przyniosło jakąś dostrzegalną korzyść Putinowi, to kwestia tzw. „transformacji energetycznej”. Jest to jednak dla Putina korzyść marginalna i jeśli czegokolwiek dowodzi, to raczej tego, iż Wielce Czcigodny Minister Tchórzewski niekoniecznie zalicza się do matematycznych orłów. W każdym razie – słupki mu niezbyt wychodzą. Ale czy w tym jest cokolwiek dziwnego i czy Wielce Czcigodny Minister Tchórzewski odbiega w swej matematycznej niemocy jakoś istotnie na niekorzyść od średniej dla unijnego Ciała Ministerialnego..? Zwykle działania rządu przynoszą efekty odwrotne od deklarowanych zamierzeń. To truizm.

            Pilaster zresztą gdzie indziej sam udowadnia, iż wyborcy PiS to wsiowe głupki, które do trzech zliczyć nie potrafią. Czy ich polityczna emanacja może być zatem aż tak przebiegła i demonicznie inteligentna, że trzeba jej porażkom aż agenturalnego wytłumaczenia dorabiać..? Zwykła nieudolność jest rozwiązaniem daleko prostszym…

            To, że PiS „kumał się” z Trumpem, Orbanem czy Le Pen… Na a z kim miał się „kumać”..??? Z Van der Leyden..? Albo z Sorosem..? Skądinąd jednak, z przyczyn najzupełniej zasadniczych – „Międzynarodówka Nacjonalistyczna” jest terminem wewnętrznie sprzecznym. Nic z tego „kumania” z definicji wyniknąć nie może. Jako też widzimy dowodnie, że nic nie wynikło.

            Przytaczanie zaś przez Pilastra jako dowodu na „antyukraińską nagonkę” PiS ostrzeżeń Ministra Zdrowia przed zagrożeniami epidemiologicznymi wynikającymi z napływu uchodźców, to już zagranie w stylu takich ewidentnych półgłówków jak Trzaskowski czy Hołownia. Ukraińcy to nasi sojusznicy (aczkolwiek, gdybym użył terminu „marionetki, które za pół darmo toczą za nas wojnę”, to też wcale nie byłaby nieprawda – a tylko nieuprzejmość…), ale Ukraina ANI TROCHĘ nie przypomina Szwajcarii. Przypomina – jak to słusznie w innych miejscach Pilaster dostrzega – swoich najbliższych sąsiadów: Białoruś i Rosję. Gdyby do Polski nie napływali uchodźcy z Ukrainy, tylko sołdaci Putina – efekt epidemiologiczny tego napływu byłby akurat bardzo podobny… Polscy emigranci polistopadowi, do których już raz się tu odwołałem, też roznieśli cholerę po całej Europie…

            Polubienie

          2. W NCzasie ukazują się materiały nawet nie prorosyjskie, ale antyukraińskie, co jest faktem. Ale znacznie więcej takich materiałów drukuje choćby pisowskie polskojęzyczne „DoRzeczy”

            Nie jest też przypadkiem, że PIS od momentu przejęcia władzy usiłuje reaktywować PRL w najdrobniejszych nawet szczegółach, jak likwidacja gimnazjów, zakaz robienia zakupów w niedzielę, czy przywrócenie „teleranka” w telewizji. To jest ich wzór i do tego oni dążą.

            Żeby daleko nie szukać PIS znów domaga się od Niemiec „reparacji”

            https://wpolityce.pl/polityka/601992-reparacje-od-niemiec-prezes-pis-zbliza-sie-moment-gdy

            Natomiast od Rosji, ma się rozumieć, żadnych reparacji się PIS nie domaga. Także tych niemieckich, bo to Rosja (ZSRR) miała je, według ustaleń poczdamskich, spłacić Polsce ze swojej własnej puli.

            Polubienie

          3. No właśnie. 😀
            Ale ciężko czegoś więcej spodziewać się po Sommerze, który pisał niegdyś, że kobieta, która umarła przez pisowski pseudowyrok aborcyjny wyzwała przed śmiercią imię Stalina (bo niby umarła za bycie skrajnie lewicowa).

            Wolny rynek z pisem to pewnie kasowanie usług publicznych (np. nauczyciele opłacani poniżej płavy minimalnej i brak lekarzy), rozdawanie kasy (żeby „wolni ludzie” na „wolnym rynku” wydawali na co chcą) i brak praworządności (czyli „wolny rynek”, gdzie silni i sprytni rządzący wygrywają darwinistyczny bój o byt).

            W międzyczasie Jacek Wilk na Ćwierkaczu obwieścił, że USA zaraz padną gospodarczo (bo kraje podobno odchodzą od petrodolara), więc nie powinniśmy mieć sojuszu z przegraną stroną. W domyśle pewnie Wilk postuluje sojusz z Rosją i/lub Chinami Ludowymi, ale pewnie z Rosją, bo ma pewnie kontakty z ruską agenturą (+ jego słynna wycieczka na Krym).

            Polubienie

          4. To jest zresztą charakterystyczne, że miłośnicy ruskiego miru w Polsce, inaczej niż we Francji, czy na Węgrzech, nie mają odwagi, żeby swojej miłości dać wyraz wprost. Krytykują Zachód, NATO, UE, Ukrainę, USA, praworządność, własność prywatną, etc, ale kropki nad i nigdy nie stawiają. 😦

            Polubienie

          5. Po prostu kolejny objaw tego, jak bardzo korwiniści nic z tego liberalizmu nie rozumieją. W praktyce to „minarchizm realny”, czy jak to pilaster nazywa dziadostwo.
            Hm, w sumie z tej pozycji to oni wcale nie mają daleko do PiSu.

            Polubienie

        2. No ale w sumie Kreml inwestuje też w aktora Wojciecha Olszańskiego vel. Aleksandra Jabłonowskiego, który jest skrajnym i strasznie agresywnym faszystą, a kiedyś Rydzykowi piosnki śpiewał.
          Po prostu Kreml może do siebie przekonywać jedynie zbrodniczo i jawnie kłamliwie. Nie ma żadnego soft power. Janusz Kremlin-Moskkwe i Jaszczur to emanacja putinlandii.

          Polubienie

          1. Po prostu w Pl nie ma sensu inwestować w opcję jawnie kremlofilną. Jedynie w jakichś krypto, czy wręcz użytecznych idiotów.

            Polubienie

          2. Tak. Według jednego sondażu 97% Polaków ma złe zdanie o Putinie.
            M. Piskorski, Korwin, (nocny) Wilk, Ross, Pitoń, Jabłonowski i Braun (który ostatnio się publicznie z Jabłonen spotkał) to opcje dla tych 3%. Kreml liczy, że ci „politycy” zrobią z 3% np. 5% i jakimś Efektem Motyla pomogą Kremlowi. Ale co oni tam mogą? To patologiczny plankton na styku więzienia, chorób psychicznych i intelektualno-emocjonalnego dnia.

            Najlepiej Kremlowi inwestować w użytecznych idiotów, czyli w Konfę, PiS i jakichś odklejonych lewicowców, którzy chcą np. kasę z helikopteru rzucać i zwalczać amerykański „ymperiyalyzm”.
            Kryptusy są nawet lepsze i pewnie dzielą się na kryptusy łase na kasę (zostanie oligarchą w nagrodę) i te z przekonania (Macierewicz np.?).

            Polubienie

          3. Dla Moskwy nie ma sensu inwestowanie w Polsce w jawnych rusofilów, tak jak we Francji, czy na Węgrzech. Nigdy nie zdobędą oni żadnego zauważalnego wpływu na polską politykę. Dlatego Kreml wcale nie potrzebuje, aby jego polska agentura go jawnie wychwalała. Może na Moskwę pluć i jej złorzeczyć. Liczy się tylko to, żeby Polskę odizolować od Zachodu. USA, UE, Niemiec, etc… Dlatego agentura moskiewska w Polsce nie chwali Putina, ale deprecjonuje polskie związki z Zachodem. Przynależność do UE, bliski sojusz z Niemcami, etc, bliskie związki z USA… Od razu widać gdzie ta agentura jest głównie ulokowana. Oczywiście w PIS i okolicach, a wbrew pozorom, niewiele w lewicy. Oni są durni na własny rachunek.

            Polubienie

          4. Znowu pilaster ignoruje, że wielu tych deprecjonujących związki z zachodem jest w Konfederacji.

            Dla pilastra konfederacja składa się chyba z samego grzecznego Dziambora. Jak się coś w wypowiedziach Konfederatów pilastrowi nie podoba to taki konfederata jest pisiorem. „Problem solved”

            Polubienie

          5. Jak ktoś wygląda jak pisior, działa jak pisior, gada jak pisior i poglądy ma jak pisior, to to jest pisior. PIS jest pojęciem nieco szerszym niż tylko partia polityczna o tej nazwie. Obejmuje wszystkie środowiska, które uważają, że PRL był piękny i wspaniały (czy to do 1980 czy do 1989) a potem przyszedł Balcerowicz i wszystko zniszczył (niezależnie o tego na czyje zlecenie)

            Polubienie

          6. konkluzja z tego jest taka, że Konfederacja jest otwarcie rosyjskim skrzydłem PiSu.

            Jedyny Twój argument w obronie konfederacji jest taki, ze gdyby przeprowadzić ich program gospodarczy to bylibyśmy międzyplanetarnym imperium z PKB per capita 8 razy większym niż Luksemburg. Fajnie. Natomiast łatwo go obalić, konfederaci robią bowiem wszystko aby ten program nie doszedł do skutku.

            Na dodatek jawnie (a nie skrycie) sygnalizują swoją rosyjskość szukając w ten sposób nowych kolegów na putinowskiej „skrajnej prawicy” w Europie i próbując oderwać jawnie rosyjski elektorat od PiS. Sumując te 2 czynniki razem można powiedzieć, że a zatem są Pisowcami do kwadratu a dziambor jeśli się nie sprzedał to drugą możliwością jest, że to pierdoła

            Polubienie

          7. Powiedzmy że część Konfy usiłuje wypchnąć PIS z pozycji partii prorosyjskiej, co jest częścią ogólnej tendencji podgryzania PIS, którą to tendencję pilaster w swojej publicystyce zawsze krytykował, jako bezskuteczną (wszystkie zyski od strony nacjonalistycznej kosztem PIS zawsze będą chwilowe) i bezsensowną (zastąpić PIS można tylko stając się jeszcze większym PISem niż PIS właściwy)

            Polubienie

  4. „preferencje wyborcze dotyczące największych partii są zadziwiająco trwałe”

    No faktycznie, wielce zadziwiająco. Może dla pilastra

    Polubienie

    1. Chyba Polacy coraz bardziej uczą się demokracji. Już ponad 30 lat przecież działa. Powinniśmy zatem grawitować coraz bardziej do stabilnych systemów europejskich scen politycznych.

      Tylko jeszcze trzeba trochę poczekać, aż pokolenie wychowane w komunie i przez komunę „zryte” zmniejszy się populacyjnie ze względu na starość, nie radość i zgony, żeby pisowszczyzna mogła rządzić najwyżej jako koalicjant Chadecji (coś jak rząd Kurz+Strache w Austrii), więc bez szans na aż taką totalną patologizację kraju.

      Polubienie

      1. Nieprzypadkowo Mojżesz musiał wodzić żydów po pustyni 40 lat, zanim mógł pozwolić im na wejście do ziemi obiecanej. Musiało wymrzeć pokolenie pamiętające niewolę i tym skrzywione. W Polsce obecnej jest podobnie.

        Polubienie

        1. Ma to sens. 😀 Bardzo ciekawe spostrzeżenie.
          W Polsce za kilka lat nałoży się na siebie odchodzenie do zaświatów ludzi przesiąkniętych komuną, a także koniec epoki prawackiego autorytaryzmu zgodnie z teorią Straussa-Howe’a.
          Ale to już widać po młodym pokoleniu. Wśród ludzi w przedziale wiekowym 18-24 chyba Trzaskowski (polityk znacznie progresywny) zdobył 2/3 głosów, a Duda (jak na PiS miękiszon) zdobył z 1/3 głosów. W starciu Hołownia vs Ziobro wynik wyniósłby pewnie 4/5 do 1/5. Idą lepsze czasy.

          Polubienie

          1. Ktoś mentalnie w afryce jest u nas o wyniku wyborów decydują seniorzy . Młodzi z grupy co wymieniłęś to 9 % wyborców

            Polubienie

        2. Esprit d’escalier: pokolenie „pamiętające niewolę i tym skrzywione” to już w znacznej części wymarło. Minęło przecież ponad 30 lat od początku transformacji. Ludzie, którzy całe życie przepracowali w PRL mają po 90-kilka lat, o ile w ogóle jeszcze żyją. W tej chwili gros emerytów (a więc elektoratu decydującego o wyniku wyborów) to ludzie, którzy przynajmniej przez część swojej zawodowej kariery „budowali wolny rynek” – zaczynając od Balcerowicza. I to właśnie weterani naszej transformacji ustrojowej dają władzę PiS. Jak zwykle w takich wypadkach, gros weteranów dorobiło się na tej kampanii guzów i sińców – i głosują tak, jak im to ból dyktuje. Jasne. To w bardzo nielicznych i zapewne sumiennie zasłużonych wypadkach były TYLKO guzy i sińce. Ogólnie ślepym trzeba być, aby nie dostrzegać, że wszyscy mamy się lepiej. Kwestia bilansu zysków i strat. Nie można też jednak udawać, że guzów i sińców nie ma. Zawsze są straty – jak nie w ludziach, to w sprzęcie. Pokolenie, które teraz stoi u progu emerytury, albo przeszło na nią w ciągu ostatniego dziesięciolecia pracowało tak ciężko, jak żadne inne w znanej historii. Poświęcając dla pracy naprawdę istotne wartości – rodzinę, poczucie godności osobistej, zdrowie. „Wojna cywilizacyjna”, którą podobno toczymy, jest też wojną międzypokoleniową. Postulaty samorealizacji, wolności ekspresji i temu podobne – mogą co najwyżej denerwować ludzi, którzy nigdy nie mieli luksusu myślenia o czymś innym niż darwinowska walka o byt. I którym obnoszenie się przez lewicująca młodzież z całym tym luzem, aż nadto dobitnie przypomina, jakimi byli naiwniakami, że godzili się na to wszystko…

          Polubienie

          1. Nie musieli pracować całe życie w PRL. Wystarczy że w 1989 mieli już te 35 lat, żeby zdążyli poznać i polubić „czy się stoi czy się leży to się należy”

            ” I to właśnie weterani naszej transformacji ustrojowej dają władzę PiS.”

            Bynajmniej. Na PIS naprawę, a nie tylko w propagandowych memach, głosują „starsi, niewykształceni, ze wsi”, czyli tacy, którzy w 1989 roku nie mieli żadnych sensownych rynkowych kwalifikacji, ani charakteru i siły woli, aby je zdobyć.

            „Pokolenie, które teraz stoi u progu emerytury, albo przeszło na nią w ciągu ostatniego dziesięciolecia pracowało tak ciężko, jak żadne inne w znanej historii.”

            Ależ skąd. Ci którzy po 1989 naprawdę ciężko harowali, po raz pierwszy w życiu rzeczywiście też coś z tego mieli. W przeciwieństwie do tych, którzy ciężko, w znacznie trudniejszych warunkach, harowali w latach 40 i 50, a potem lądowali na śmietniku historii. Nawet szalenie popularni aktorzy, czy twórcy bestsellerów czytelniczych (np Nienacki), którzy w normalnym kraju zostaliby milionerami, w PRL klepali równo biedę.

            Pokolenie rodziców pilastra, ludzi w 1989 już dobrze po 40, zdążyło jeszcze np dorobić się własnego mieszkania, czy pozwiedzać Europę z przyległościami, rzecz przed 1989 rokiem pozostającą w sferze niedościgłych marzeń.

            „ludzi, którzy nigdy nie mieli luksusu myślenia o czymś innym niż darwinowska walka o byt.”

            No bez przesady. W Polsce ostatni raz darwinowska „walka o byt” odbywała się w czasie wojny. Za komuny, czy tym bardziej po 1989, nikt jednak z głodu nie umierał.

            Polubienie

          2. I tym sposobem Pilaster około połowę Polaków odesłał na śmietnik historii jako „nieprzystosowanych, obuleworęcznych leni”. Można i tak, czemu nie. Przyznaję jednak, że ja choć z zasady – w przeciwieństwie do Jego Ekscelencji Aleksandra Kwaśniewskiego – NIE LUBIĘ ludzi – miałbym pewien problem z formułowaniem tak radykalnych ocen. Nie wiem, czy Pilaster czytał kiedykolwiek „Chłopów”. To też jest powieść o ofiarach transformacji ustrojowej. Jej bohaterami są dzieci i wnuki dawnych pańszczyźnianych chłopów. Od ówczesnej transformacji do czasu, gdy dzieje się akcja powieści też minęło około 30 lat. Teoretycznie rzecz biorąc, od czasu uwłaszczenia, każdy chłop, który tylko „ma sensowne kwalifikacje rynkowe, albo choć charakter i siłę woli, aby je zdobyć” – może się bogacić do woli. Sky is the limit. Niektórym udaje się bardziej, innym mniej. Ale wszyscy, niezależnie od tego, czy odnoszą sukces, czy go nie odnoszą – ponoszą koszty. Na przykład – braku (gwarantowanej dawniej przez pana) opieki nad starszymi czy słabszymi. Boryna też mimo, że najzaradniejszy i najbogatszy. „Ja do waju na wycug nie pójdę” – to jest powód konfliktu z synem, a nie jakaś tam dziewka.

            Sytuacja aktualna jest dokładnie taka sama. Jednym udało się lepiej, innym gorzej – to naturalne. Ale wszyscy, albo prawie wszyscy – zapłacili rozkładem więzi rodzinnej, zdrowiem i mnóstwem moralnych kompromisów. Jeśli odnieśli sukces, to ów sukces w jakiejś części rekompensuje im koszty (choć nie wszystkie i nie zawsze). Jeśli sukcesu nie odnieśli, to zostały im tylko koszty i nic więcej.

            Polubienie

          3. „Sytuacja aktualna jest dokładnie taka sama”

            Nie, nie jest taka sama. Wychodząc z PRL jedyną rzeczą, jaką dzisiejsi wyznawcy PIS stracili, to poczucie satysfakcji, ze oni sami są, co prawda tępi, leniwi i rozrzutni, ale tamci frajerzy, którzy się uczą, harują i oszczędzają, i tak tkwią w takim samym gównie jak oni sami. I kiedy po 1989 się okazało, ze owi kształcący się, harujący i oszczędzający frajerzy, nagle zaczynają awansować materialnie, frustracja i poczucie krzywdy były nie do zniesienia. Przecież dlatego właśnie PIS zawze szczuł na „wykształciuchów”, i inne elyty, usiłował im dokopać na wszelkie sposoby i wreszcie rozpętał, ku satysfakcji swojego elektoratu, megainflację.

            „zapłacili rozkładem więzi rodzinnej”

            Bo w PRL niczego innego nie robili, jak kultywowali więzy rodzinne… 🙂

            „zdrowiem”

            Ależ skąd. Po upadku PRL przeciętny stan zdrowia systematycznie się poprawiał, oczywiście do czasu rządów PIS, kiedy znów zaczął się pogarszać i to jeszcze przed epidemią COVID, która zresztą w Polsce, dziwnym przypadkiem miała najgorszy, najbardziej niszczycielski przebieg w całej Europie.

            Polubienie

  5. Nie widzę związku między likwidacją gimnazjów a „przywracaniem PRL”. To, czy szkoła podstawowa jest jedno- czy dwustopniowa nijak nie przesądza o ustroju państwa. To detal, kompletnie bez znaczenia. Pilaster jest po prostu irracjonalnie złośliwy. Innych przykładów aż szkoda komentować. Zakaz handlu w niedzielę? Naprawdę..? Faktycznie – werbalne zaczepki pod adresem Niemiec wyglądają z pozoru trochę poważniej. Jeśli jednak umiejscowić je w szerszym kontekście..? No czymś PiS musi się różnić od PO. Skoro zgodził się na solidarne zaciąganie długu w ramach UE, na mechanizm warunkowości, na wszystkie kilkaset „kamieni milowych” warunkujących wypłatę jałmużny w postaci KPO i, wygląda na to że bez mrugnięcia okiem przyklepie „Zieloną Rewolucję” – to cóż mu innego zostało..?

    Sam Pilaster w poprzednim tekście rozróżniał to, co PZPR robiło w stosunku do ZSRR, od tego, jak się poszczególni towarzysze na ten temat wypowiadali i co (być może, przecież to hipoteza…) do „Starszego Brata” czuli.

    No więc PiS jest najbardziej proeuropejską ze wszystkich partii rządzących kiedykolwiek Polską – w czynach. A słowa..? Cóż słowa – dym, mgła…

    Polubienie

    1. Niestety, PiS nie jest najbardziej proeuropejską ze wszystkich partii rządzących kiedykolwiek. Ideowi komuniści i mentalni postsowieci nie są zdolni do europejskości (że tak ogólnie nazwę sprawę). Takich rzeczy nie ma w ich słowniku/głowach – po prostu. Od 1998r. nie było w Polsce takiej partii, takiego ugrupowania, takiej siły politycznej, która tak szczerze nienawidziłaby Polaków. Gimnazja, zakaz handlu, itp. to nie są detale, to elementy szerokiego planu aby przerobić Polskę na wzór komunistycznego kraju. Centralne zarządzanie, szczucie na wszystkich innych (w zależności na kogo się aktualnie opłaca), donosicielstwo, bezkarność genseków pisowskich, jawne przekręty, narracja (włącz jakiekolwiek przemówienie Gomułki na YT – gwarantuję, że nie zauważysz żadnej różnicy między wystąpieniami tow. Wiesława a obecnego I sekretarza Partii), model myślenia…dłuuugo by wymieniać. Żyłem i wychowywałem się w komunie – doskonale pamiętam jak to było. A teraz mam deja vu.
      „[…]zgodził się na solidarne zaciąganie długu w ramach UE, na mechanizm warunkowości, na wszystkie kilkaset „kamieni milowych” warunkujących wypłatę jałmużny w postaci KPO i, wygląda na to że bez mrugnięcia okiem przyklepie „Zieloną Rewolucję” – to cóż mu innego zostało”.
      No właśnie – zgodził się bo musiał. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym poparciem. A PiS – jak każda złodziejska bolszewicka partia ma wieczny głód gotówki. Bo kasa się kończy na kupowanie głosów. Do tego, żeby jakoś funkcjonować w obecnym świecie (w tym miejscu geograficznym dodatkowo), trzeba pozorować jakieś europejskie ruchy (PiS zna poparcie dla uczestnictwa w Unii, gdyby otwarcie jej się sprzeciwili zostaliby roztarci na podeszwach butów – stąd powolne, ohydne sączenie bolszewickiego jadu żeby Unię zdyskredytować). Najlepiej świadczy o tym działanie enkawudzisty ZeroSiedem – zdrajca jawnie działa na rzecz osłabienia Polski. Zaciąganie długu w ramach UE – PiS kwestionuje sprawę od początku (ZeroSiedem „od zawsze” się sprzeciwiał), mechanizm warunkowości – tak samo, kamienie milowe – głupki nawet nie czytały tego co podpisały, jałmużna KPO – tak może mówić jedynie ideowy antyeuropejczyk, który Unię traktuje jako wroga.
      Bandyci, oszuści i złodzieje. A teraz do tego zdrajcy Ojczyzny. Ot, co. Każde z tych stwierdzeń jestem w stanie poprzeć konkretnymi argumentami.

      Polubienie

      1. No to poprzyj, proszę – bo ja tu widzę tylko bardzo, bardzo wiele emocji, a zero argumentów. I tak – jestem „ideowym antyeuropejczykiem”. Jakoś nie widzę u siebie żadnej „wspólnoty idei” z takim na przykład osobnikiem jak Wielce Czcigodny Cohn – Benedict…

        Przy okazji – pytanie do Autora bloga, a nie do komentatora: właściwie to na jakiej zasadzie PiS miałby traktować Putina jako „katechona”? Abstrahując od kwestii, czy pojęcie to jest komukolwiek w PiS w ogóle znane (śmiem wątpić)? Czy Putin finansuje władzę PiS? No nie bardzo. Jak już, to kupując węgiel, ropę i gaz – raczej PiS finansował władzę Putina. Czy Putin tak, jak to zrobił niedawno w Kazachstanie i na Białorusi – wspomagał władzę PiS interwencją swoich „siłowników”? Nie widziałem niczego takiego. Jeśli Putin jest PiS do czegokolwiek potrzebny, to co najwyżej jako wróg – uzasadniający np. rozbudowę resortów siłowych w Polsce.

        Polubienie

        1. I jako wróg uzasadniający wprowadzenie takiej samej dyktatury i jako wzór „posybilizmu”, skutecznego rządzenia, bez krępowania się jakimś lewackim, pedalskim tzw. „prawem”.

          Natomiast bezpośredniego wsparcia od Putina PIS będzie oczekiwać wtedy, kiedy jego władza zostanie realnie zagrożona, tak samo jak w przypadku Łukaszenki

          Co do katechona, to kto Putina tak nazywał? Przecież nie KO i nie Lewica.

          Polubienie

          1. O tym kto jest pisowcem decyduje pilaster?

            przecież AW to typowy uprowski kuc

            Po prostu w Twoim środowisku część osób jawnie i silnie sympatyzuje z Rosjanami i tyle.

            Polubienie

        2. @Jacek Kobus
          Nawet mi się jakoś specjalnie nie chce – koń jaki jest każdy widzi.Ale…niech tam…
          Bandyci – policjanci przebrani za bandytów. Albo bandyci za policjantów. W państwie PiS-u to jedno i to samo. Ale jeśli można jakoś zrozumieć czynowników bijących ludzi metalowymi pałkami jedynie za to, że mają inne zdanie to ludzi, którzy to zlecają i jeszcze płacą premie za bicie nazywam zwyczajnie bandytami. Po imieniu, tak jak się należy.
          Oszuści – „nie będę premierem gdy mój brat będzie prezydentem”. „Milion samochodów elektrycznych”. „Ten wirus jest w odwrocie, nie się co go bać, można iść na wybory”. Więcej mi się nie chce.
          Złodzieje – no, tu w sumie nie potrzeba żadnego dowodu. Codziennie, łopatami (bo już nawet nie garściami). Śmieszy jedynie postać Obatela Czarneckiego, który na tle kolesiów okazał się być drobnym złodziejaszkiem. Tu kumple kradną miliony, robią wały na elektrowniach, maseczkach, respiratorach i dorabiają się majątków życia a on, bidulek, jakieś nędzne 100k euro. Drobny detalista. I jeszcze musiał oddać.
          Jeśli chodzi o emocje to Ty mnie jeszcze rozemocjonowanego nawet nie widziałeś 🙂 Ale fakt, Kaczyński zaraził nas wszystkich swoją nienawiścią. Nienawiścią do wszystkiego i wszystkich. Bo przystojniejsi. Bo mądrzejsi. Bo znaczyli coś w opozycji („13 grudnia spałem do południa”), bo bywali w świecie (Kaczyński był w swoim życiu gdzieś dalej niż w NRD?), bo wygadani w kilku językach (on nawet po polsku nie potrafi poprawnie). Genialny strateg, który przegrał 8 razy z rzędu i gdyby Tusk nie odpuścił to do dziś grzał by ławę. Zresztą…o czym my mówimy: facet bez prawa jazdy, bez konta, bez podstaw elektroniki użytkowej, bez rodziny, bez kobiety, bez dzieci…do czego on mnie może przekonać? Do czego zachęcić? Jego miejsce jest w muzeum – archetypowy pomnik błędnych decyzji. Za które będziemy cierpieć my wszyscy. Długie lata. Zrobił z nas Tutsi i Hutu (toutes proportions gardees, rzecz jasna). To takie fajne, powiadasz? Takie super, że nienawidzimy się wzajemnie jak nigdy w historii, chyba? Bo dziadek z nieprzepracowaną traumą i i nieprzerobionym poczuciem winy ma władcze wizje? I szczuje nas na siebie?
          I za to należy się Kaczyńskiemu wieczna infamia. Bo polityka jest brudna z definicji i trudno, trzeba to zaakceptować ale to on zaczął sprowadzać do normalności rzeczy, na które w słowniku ludzi przyzwoitych nie ma słów dostatecznie obelżywych (cytując mistrza).
          Nie chce mi się już więcej dyskutować. Swoje wiem, mam swój rozum, swoje widziałem.
          QED.

          Polubienie

          1. 1. Sam bym chętnie niejednego zbił, gdyby była okazja. Generalnie uważam, że czas tzw. „dyskursu” się definitywnie skończył i po prostu NIE WARTO ROZMAWIAĆ. Nie warto zaś głównie dlatego, że wraz ze spadkiem kosztów publicznej wypowiedzi (koszt ten współcześnie sprowadza się wyłącznie do problemu substytucji wolnego czasu, bo same narzędzia do upublicznienia dowolnej wypowiedzi są darmowe) nieuchronnie spadła też jej jakość. Dlatego dawno, dawno temu rzuciłem zawód dziennikarza – jest to zajęcie kompletnie bezsensowne, któremu oddają się obecnie tylko najmniej inteligentni studenci, którzy nawet na infolinii czy przy rozdawaniu ulotek nie potrafią sobie dorobić, oraz paru starych dziadów, którzy jakoś się ustawili przy politykach. Politycy to zresztą ostatnia szersza grupa ludzi, którzy w ogóle czytają gazety i jeszcze przejmują się ich treścią (w sensie, że papierowe gazety…). Dlatego też jakiś czas temu skasowałem wszystkie blogi. To nie ma sensu. Nikt nigdy nikogo do niczego nie przekonał. A jeśli historia nas czegokolwiek uczy, to tylko tego, że nikt nigdy niczego jeszcze się z niej nie nauczył… Ale dać porządnie po pysku..? Czemu nie! To by było zaiste odświeżające…

            2. Nie słucham dyrdymałów, które opowiadają politycy. Żadnej opcji. Gdyby którekolwiek z tych obietnic traktować poważnie, to nieuchronnie dojdziemy do wniosku, że wszyscy powinniśmy być piękni, młodzi i bogaci. Tymczasem z każdym dniem, coraz bardziej pozostaje już tylko uroda…

            3. Pamiętam nieźle lata 80-te, pamiętam lata 90-te, pamiętam pierwszą dekadę XXI wieku – i absolutnie nie dostrzegam jakiegoś gejzeru nienawiści TERAZ. Naparzanki na ulicach, poniekąd, też wcześniej bywały i częstsze i bardziej spektakularne. W zasadzie, jeśli można w ogóle mówić o jakiejś zmianie – to dostrzegalne jest nieco większe rozpolitykowanie i zaangażowanie kobiet. Szczególnie młodych i brzydkich. Na szczęście – mało mnie to teraz obchodzi.

            Polubienie

          2. @Jacek Kobus

            „Dlatego też jakiś czas temu skasowałem wszystkie blogi. To nie ma sensu. Nikt nigdy nikogo do niczego nie przekonał.”

            Pardon? Ja byłem wielokrotnie do czegoś przekonywaby w dyskusji. Chociażby w ostatnich miesiącach przekonano mnie, że Czarzasty to ciężki świr, któremu nie warto ufać. Taki przykład z brzegu.

            To że część ludzi skupia się na tym, żeby ciągle mieć rację i honorowo nie potrafią się przyznać do pomyłki to inna kwestia. Ale nie wszyscy tacy są.

            Polubienie

          3. Pilaster też wielokrotnie zmieniał zdanie, np w kwestii kary śmierci, szczepień, publicznej edukacji i medycyny, globalnego ocieplenia, gospodarki przestrzennej, polityki Polski w czasie II wojny światowej, oceny panowania Zygmunta III i wielu innych, choć faktycznie, raczej nie pod wpływem dyskusji, ale własnych przemyśleń i studiów

            Polubienie

          4. Można też być przez innych ludzi zainspirowanym i potem przez to samemu zmienić zdanie.

            Mnie np. J. Peterson zainspirował jedną myślą. Rzekł on kiedyś, iż nie powinno być kary śmierci, żeby nie dawać za dużo władzy państwu, bo co do państwa trzeba mieć zasadę ograniczonego zaufania.
            I ma to sens.
            Jakbyśmy dopuścili tortury i karę śmierci, gdyby warunki X, Y i Z, to jakiś Ziobro mógłby udawać, że X, Y, czy tam Z zostały spełnione (albo dodawać nowe literkowe warunki), więc można mordować np. posłów opozycji, albo innych „zdrajców”.
            A tak to mamy twardy zakaz tortur i kary śmierci (jednak przy KŚ wyjątkiem w naszym prawie międzynarodowym bywa chyba wojna), więc każdy przypadek KŚ i tortur powoduje bunt. I dobrze.
            Przed zainspirowaniem przez Petersona też byłem przeciw torturom i KŚ, a po inspiracji byłem przeciw jeszcze mocniej. 🙂

            Polubienie

          5. A jakie zdanie Pilaster miał a jakie ma na rzeczone tematy, tak w skrócie?
            @Klocek mnie rozwalił, zmienił zdanie, był przeciwnikiem a został przeciwnikiem bardziej… 😀 To się nazywa utwierdzanie się w poglądach a nie zmiana (mówię to jako też przeciwnik stosowania kary śmierci i notabene były zwolennik który właśnie faktycznie zmienił zdanie).

            Polubienie

  6. Chcą spaść nie tylko poniżej progu, ale i poniżej subwencji… 😦

    Nie wynika to ze slepego kopiowania USA gdzie prawica to wolny rynek i naiwnej wiary w wolnorynkowych wyborcó Pis? Ostatni wolnorynkowi wyborcy Pis odeszli po nowym wale

    Polubienie

  7. Tymczasem ostatni Kantar (renomowana sondażownia) przeanalizował kilka wariantów startu opozycji:
    – 4 komitety,
    – KOLEW2050 i PSL osobno
    – KOLEW i KP2050 osobno
    – Zjednoczona Opozycja.
    Wariant trzeci (dwa bloki) okazał się najlepszy pod względem mandatów. 🙂 Do tego dwa bloki pewnie szerzej będą brać niezdecydowanych niż jedna lista.
    Chadecja hołowniano-kosiniakowa-gowinowa może na spokojnie walnąć ponad 20% w wyborach, co przy zbliżonych wynikach KOLEW-u i PiSu (np. 35% do 35%) da mocne rządy antypisu, być może nawet z możliwością odrzucania wet Dudy, choć Dudu i tak grawituje w kierunku Chadecji (m.in. dlatego że to siła w pewnej mierze klecona przez Amerykanów, by rozwalić PiS), więc ogromnym problemem do lipca 2025 nie jest.
    No i przy około 270 mandatach dla Chadecji i KOLEW-u może da radę wywalić czarzastowców z rządu, gdyby Lewica do reszty szalała w symetryzmie.

    Polubienie

    1. Lewica na dziś to włodkiści-czarzastyści. Z tego nie zrobisz KOLEWu. Owszem, jest tu pewna szansa, bo aparat mocno odjechał od elektoratu. Można by zakombinować, że pod egidą KO powstaje jakiś centrolew z Rozenkiem, Nowacką, Lubnauer, Trzaskowskim etc. Ale to by siekło też samą PO. Po co to Tuskowi?

      Polubienie

      1. No ale start w komitecie KOLEWu opłaca się i KO i Lewicy. Konfopis traci mandaty wtedy. A z Lewicy może da się podebrać co najmniej kilku sprawiedliwych posłów (Trela na przykład, o ile go Czarz nie wytnie z miejsc biorących).
        Paradoksalnie łatwiej chyba zrobić rządy KO+KP2050 bez szurrealistyczych Włodków, gdy wystartujemy w dwóch, a nie trzech blokach. We Włoszach ostatnio Lega Nord startowała w komitecie z Forzą Italia i Braćmi Włochami, a po wyborach zrobiła bez FI i BW rząd z Ruchem 5 Gwiazd.

        No właśnie Tusk tu jest niestety problemem. Groteskowe było, gdy upokorzył on publicznie Trzaska za nazwanie się „dupiarzem”, choć sam niedawno popindalał o ponad 50 km. za dużo w terenie zabudowanym (lekko wulgarne słówko vs naruszanie prawa i stwarzanie niebezpieczeństwa). No i tuskowa Szkoła Młodych Liderów w kontrze do Campusu Polska Przyszłości Trzaskowskiego. Tusk Trzaska marginalizuje, żeby Trzask mu nie zagroził politycznie, ani nie podebrał mu teki premiera. Dla Polski to pewnie nieopłacalne, bo Tusk ma duży elektorat negatywny i ludziom często już zbrzydł (niczym Hillary Clinton w 2016 roku). No i czy premierostwo Tuska to taki rarytas, że warto dla niego ryzykować mniejszymi szansami na przejęcie rządów? Pewnie nie.

        Polubienie

        1. Nie ma kim tego KOLEWu robić. Czarzastemu ufać nie można. Tuskowi zresztą też nie. Swoją drogą przeraża, jak Donek niczego się z ostatniej dekady nie nauczył. Dalej wycina konkurencję, żeby mu nikt nie zagroził, co prowadzi do lobotomii partii, tak widocznej za rządów Kopacz i potem. Trzaskowski to drobny gracz, któremu Budka kazał ubrać za duże buty. Itp, itd..

          Polubienie

          1. Zgoda co do Tuska. Zostawienie PO w 2015 roku z Kopaczową było strzałem w stopę. Nie bez powodu PO było rozbierane zewsząd w wyborach. Chyba w 2015 Tusk powiniem zostawić prezesurę… Sikorskiemu, choć z Sikorskim jest ten problem, że gość jest bojowy i agresywny (teraz głosi, że należy dać Ukrainie atomówki) jak najostrzejszy anglosaski jastrząb. W sumie ta jego agresja też jest pewnym rodzajem lobotomii.

            Czarzasty i Tusk to skarania boskie… Przynajmniej chadecja kosiniakowo-hołowniana się dość mądrze buduje, walnie powyżej 20% w wyborach i przechyli szalę na rzecz straty władzy przez PiS. No ale mam głosować na Kosiniaka, który ze sprzeciwu wobec małżeństw jednołciowych czyni jeden z głównych przekazów dla ludu, jakby te małżeństwa były szatańską zmorą? Albo na innego Sawickiego i Gowina?
            No to chyba zostaje mi jakaś koncesjonowana przez PO lewica rozenkowa.

            Polubienie

          2. Tusk brutalnie temperuje i ogranicza Trzaskowskiego.

            Poza tym Tusk jest dziwnie reaktywny, tak jakby bez planu dalekosiężnego. Kilka miesięcy temu publicznie i ostro kazał się pohamować Jachirze i Sterczewskiemu, a także walił w Lewicę ciągle i brutalnie. Aż tu nagle Lewica wzrosła do 9% w sondażach, zamiast spaść, więc Tusk:
            – przeprosił się ze Sterczewskim,
            – zaczął mówić o aborcji i szybkim rozdziale państwa od Kościoła, a także zaczął krytykować KRK,
            – nawet rzekł, iż mieszkanie to prawo człowieka (WTF, nie tak można zdobyć elektorat Lewicy przecież),
            – rzekł raz też w Sejmie, iż (WTF) trzeba zwaloryzować 500+,
            – zrobił jakiś antytrzaskowy (i reaktywny wobec trzaskowej idei) MeetUp dla młodzieży, na który chyba mało młodzieży przyszło, bo na fotach jest sporo starszych.

            Ogółem to w dużej mierze przez Tuska taka pato-Lewica ma 9% aż. Z Budką i Schetyną miałaby ponad 10%…, ale marne to pocieszenie. Szkoda, że rok temu Trzask, Nowacka, Nowoczesna, Zieloni i Rozenek (no i może Biedroń po zerwaniu z Gdulą) nie zrobili nowej postępowej siły. Walnęliby te co najmniej 30% w sondażach i byłby spokój od pato-Lewicy, Budek, Schetyn i potworów Tuska. No a Hołownia mógłby spokojnie klecić z Kosiniakiem komitet konserwatywno-centrowy. Teraz w rewirach KO-Lewica mamy piździec i ta część frontu jest naszą najsłabszą.

            Polubienie

  8. Sommer w innym tłicie tłumaczy, że z PiSem Konfa może robić wolny rynek, a opozycja to złe lewactwo, które z Unią chce nam niepodległość zabrać.
    Tak jakby z Unii nie można było swobodnie wyjść (patrz: Brexit). 😦

    Przedsiebiorcy KO 40 Pis i Konfa w sumie w sumie wiec somerowi mogę poszukać dobrego psychiatry

    Polubienie

  9. przekonywaby w dyskusji. Chociażby w ostatnich miesiącach przekonano mnie, że Czarzasty to ciężki świr, któremu nie warto ufać. Taki przykład z brzegu.

    Ile % w tym mojej załugi?

    Polubienie

  10. Pilaster też wielokrotnie zmieniał zdanie, np w kwestii kary śmierci, szczepień, publicznej edukacji i medycyny, globalnego ocieplenia, gospodarki przestrzennej, polityki Polski w czasie II wojny światowej, oceny panowania Zygmunta III i wielu innych, choć faktycznie, raczej nie pod wpływem dyskusji, ale własnych przemyśleń i studiów

    A konkretnie z akich na jakie?

    Polubienie

  11. Czarzasty i Tusk to skarania boskie… Przynajmniej chadecja kosiniakowo-hołowniana się dość mądrze buduje, walnie powyżej 20% w wyborach i przechyli szalę na rzecz straty władzy przez PiS. No ale mam głosować na Kosiniaka, który ze sprzeciwu wobec małżeństw jednołciowych czyni jeden z głównych przekazów dla ludu, jakby te małżeństwa były szatańską zmorą? Albo na innego Sawickiego i Gowina?
    No to chyba zostaje mi jakaś koncesjonowana przez PO lewica rozenkowa.

    Tak się buduje https://dorzeczy.pl/opinie/313789/sawicki-nie-bedzie-paktu-z-holownia.html

    Polubienie

    1. Sawicki często ma swoje dziadowskie votum separatum niezależne od linii PSL-u. Kilka miesięcy temu mówił chyba o koalicji PIS-PSL bez ziobrystów. Kosiniak się od tego odciął wtedy. Powiedział, że to prywatna opinia Sawickiego, a PSL wyklucza koalicję z PiSem.
      W PSL-u hierarchia z góry na dół pewnie wygląda tak:
      1. Prezes Kosiniak i jego ludzie jak Klimczak i Zgorzelski (mocno napaleni na sojusz z Hołownią)
      2. Pawlak jako szef Rady Naczelnej i jego ludzie (oni na razie chyba sobie obserwują co i jak, ale pewnie grają na sojusz z Hołownią, bo Pawlak ma wielowątkową „kosę” z PiSem, (oskarżanie go przez PiS o prorosyjską zdradę przy kontrakcie gazowym itd.), a poza tym nieobca jest Pawlakowi współpraca z ludźmi bardziej progresywnymi od niego – długo współrządził z SLD czy z Tuskiem, więc dlaczego miałby mieć problem z hołowniarzami?)
      3. Sawicki i inni dziado-ludowcy, którzy atakują KO i Lewicę za lewactwo i nie wykluczają koalicji z PiSem.

      Najważniejsi są kosiniakowcy, a Władysław Kosynier-Amisz dziesiątki razy już powiedział, że chce się bratać z Żymonem Show-off-nią.

      Polubienie

        1. Twój scenariusz ma wady:
          – komitet PSL-u miałby słaby wynik. Może nie przekroczyć progu. A nawet jak przekroczy, to jak ma się wynik gorszy niż te około 18% to małe okręgi osłabiają wynik,
          – elektorat Hołowni po części nie lubi KO i Lewicy. Są też tam ludzie niezbyt progresywni, którzy chcą nową jakość – jakość opiekuńczą. Z jednego wewnętrznego sondażu Hołowni wyszło, że 40% elektoratu od niego ucieknie, gdy skuma się z Tuskiem. No a elektorat od Hołowni może uciec do PSL-u, ale też do Agrounii, PiSu, niegłosujących…
          – komitet Hołowni i PSL-u robi za czarnego konia. Mogą walnąć powyżej 20% na spokojnie. PO, Lewica i zwłaszcza Tusk mają duży elektorat negatywny. Silna Chadecja przekonałaby ludzi, że to nie jest tak, że rządzić niepodzielnie będzie PiS albo Tusk, a tertium non datur.

          Jakie są zalety Twego planu? Jest tylko jeden i to bardzo niepewny. To to, że Hołownia i część jego progresywnych ludzi odstraszy konserwatywnyc peeselowców. No ale nie sądzę, by tak było. Raz sondaż Kantaru bodajże pokazał, że ponad 90% elektoratu PSL-u rozważa głos na Hołownię. No i sondaże biorące pod uwagę Chadecję dają im dużo (Kantar ostatnio dał 18% samych tylko zdevydoanych).

          No i poza tym: Hołownia jest dobry do populizmu. 🙂 Ostatnio emocjonalnie stwierdził, że jest jakaś mafia węglowa, z którą trzeba się rozprawić, żeby ceny spadły. Skojarzyło mi się to od razu z Kukizem i hasłem „wszyscy kradną”. Hołowniane „paragony grozy”, „kubły hańby” i inne „czynsze armagedonu” dobrze rezonują w klimatach okołokołodziejczakowych. Hołownia nawet wydaje swoje gazetki brukowe jak Agrounia. No i Hołownia robi show (jak jego emocjonalny występ zapalniczką i banknotem w samochodzie), a jak lubi się populizm, to lubi się też show dla ludu.

          Polubienie

        2. A właśnie Twój post udowodnił chyba moje domysły, że Twój sprzeciw wobec komitetu kosiniako-hołownianego jest w dużej mierze stąd, że boisz się, iż ten komitet zacznie swoją siłą podgryzać i zastępować KO.
          Nie powinniśmy być patriotami organizacji dla osobistego interesu, lecz grać na interes ogółu. 😦 Partia to tylko narzędzie, a nie świętość. Jeżeli opłaca się zrobić seppuku, to trza zrobić sepukku.
          I nie, ja wcale nie chcę osłabić PO/KO. 😦 PoKo koko eurospoko jest lepsze niż Chadecja i dzisiejsza pato-Lewica pod kątem programu. Ja po prostu dostrzegam, że silna Chadecja pomoże pokonać PiS, bo Tusk i KO ogółem ma duży elektorat negatywny. Jeżeli przejęcie władzy będzie niepewne, to warto przykoksić chadeków, nawet kosztem KO, by realna dla ludu była możliwość premierowania Kosiniaka lub Hołowni. Na takiej samej zasadzie głosowałem w prezydenckich na Hołownię, bo uznałem, iż Trzask jest obciążony banerem PO i jestem zbyt daleki przez swój wielkomiejski, intelektualny progresywizm od przeciętnego Polaka, żeby pokonać Dudu, choć nie jestem żadnym ugrzecznionym fajnocentrystą-dialogistą, tylko rewolucjonistą.

          I tak, w niebycie odbytu mam KO, P2050, PSL i Lewicę i ich polityków. Partie i politycy to narzędzia do przestawiania na planszy.

          Polubienie

  12. Wielomski jest ideowo bardziej z PIS niż z UPR. Wolny rynek i liberalizm to dla niego szatańskie wymysły

    Nie bo w 2 turze poparł Trzaskowskiego

    Polubienie

  13. Subiektywne dobre samopoczucie Pilastra nie jest bardziej przekonujące od liczb. Liczby zaś są bezwzględne: w Polsce systematycznie rodzi się coraz mniej dzieci i żadna polityka jakiegokolwiek rządu z pewnością tego nie zmieni. Polacy coraz później zawierają małżeństwa i coraz częściej się rozwodzą. Kościoły powoli, ale systematycznie pustoszeją, przynajmniej w miastach. Wszystko to razem składa się na obraz ostrego kryzysu społecznego, a nie triumfalnego pochodu niepowstrzymanego kapitalizmu, któremu tylko dyaboliczny PiS sypie piach w piasty. PiS nie rządzi dzięki irracjonalnym resentymentom nierobów i półgłówków. PiS rządzi ponieważ dostrzegł kryzys, któremu – jak widać – zaślepieni w swoim zacietrzewieniu liberałowie, konsekwentnie odmawiają istnienia. Oczywiście, PiS nie jest w stanie tego kryzysu rozwiązać. Nikt nie jest w stanie. Tym niemniej polityki, które wdrożył, przynajmniej pozornie brały pod uwagę słuszne i racjonalne obawy gwałtownie starzejącego się, bezdzietnego społeczeństwa. Udawaniem, że jest pięknie, a gdyby nie PiS to już w ogóle hohoho i tralala, z PiSem się nie wygra.

    Polubienie

    1. Żeby być precyzyjnym i nie pozwolić Pilastrowi lub jego dogmatycznie zaślepionym, liberalnym gościom na wzruszenie ramion i skwitowanie mojego wywodu krótkim terminem „przejście demograficzne”. No – wyobraźcie sobie, słyszałem o czymś takim. Tylko co z tego..? Polska bardzo szybko zmienia się w kraj starych, samotnych i przerażonych ludzi. Którzy to starzy, samotni, przerażeni ludzie już w tej chwili decydują np. o wynikach wyborów. Kiedy jeszcze byłem aktualnym, a nie byłym publicystą „NCz!” (swoją drogą: ukłony dla kol. Sommera…), receptą na ten problem istotnie było: „niech tam, trudno, trzeba poczekać aż wapniaki wymrą”. Tylko to jest recepta, którą można brać serio tylko tak długo, póki sememu nie stanie się „wapniakiem”. Tuż przed 50-tką trudno dalej biegać w krótkich spodenkach i udawać młodzież. Choćby dlatego, że oddech już jednak trochę za krótki. Poniekąd dlatego UPR (i dalsze jego pochodne), to zjawisko sezonowe: prawie każdy w naszym pokoleniu przez to przeszedł – ale większość po prostu wyrosła. Poczucie zagubienia i strach przed (zbyt) szybko zmieniającym się światem, to normalny stan ludzi starych. Liczby, na które się powołałem, jednoznacznie wskazują na rozkład rodziny – ostatniego „ciała pośredniczącego” (w sensie de Tocqueville’owskim) między państwem a jednostką, jakie jeszcze u nas pozostało. Oraz przerwanie międzypokoleniowej ciągłości, której widocznym znakiem był nasz „tradycyjny”, „obrzędowy” katolicyzm. Czyli na coś, czego nie zdołali dokonać nawet komuniści – kiedy jeszcze im się chciało. To pada i zaraz tego nie będzie. Będzie „wolna w dążeniu do samorealizacji” jednostka. Jak w jakiejś Kalifornii. Tylko Polska Kalifornią nie jest. Już bliżej nam do Florydy – z tą różnicą, że staruszkowie osiedli na Florydzie nie dostają emerytur od polskiego ZUS-u. W związku z tym stać ich na nadobne pielęgniarki zmieniające kaczkę i basen w fikuśnym, króciutkim fartuszku. Obawiam się, że u nas raczej należy spodziewać się dużo bardziej przaśnego standardu. Co się dziwić, że wobec takiej perspektywy, polski emeryt (albo i „przed-emeryt”) swojego lęku i dyskomfortu nie chowa w zaciszu swojej izdebki, tylko daje mu publiczny wyraz..? Rzucanie w tym miejscu obelgami w stylu „nieroby i półgłówki motywowane zawiścią” jest, moim zdaniem, głęboko nieprzemyślane…

      Polubienie

      1. Zastanawiające jest skąd J. Kobus „wie”,że poparcie dla PIS bierze się ze strachu przed starością, a nie z sentymentu do PRL, co wykazują wszelkie możliwe analizy. No i w jaki sposób niby PIS zagospodarowuje te lęki, skoro cała machina propagandowa postkomunistów jest skierowana właśnie na szczucie na ludzi zdolniejszych, oszczędniejszych i pracowitszych, a nie na troskę o staruszków.

        Poparcie dla PIS wśród emerytów nie wynika z ich wieku, ale właśnie z doświadczenia pokoleniowego, pamięci o tym, że czy się stało czy leżało to się należało i o tym, że żaden zdolny, ciężko pracujący, i oszczędny frajer nie mógł osiągnąć wyższego od nich statusu.

        Polubienie

        1. Poza tym nawet jeżeli jakiś dzisiejszy kodziarz (np. ja) za 40 lat będzie samotnym staruszkiem i zacznie nienawidzić świata wokół, to nie będzie chciał restytucji ludowej komuny, tylko czegoś podobnego, co ma dzisiaj w życiu, czyli będzie chciał tego…, co dziś chce Trzaskowski. Miałbym za kilkadziesiąt lat zapomnieć, jak używa się Internetu i zacząć czytać nauki św. Jędraszewskiego z dawnych, pożółkłych numerów Gazety Polskiej?
          A poza tym i tak przecież dzisiejsi młodzi za te kilkadziesiąt lat będą mogli spędzać czas ze sobą nawzajem, jeżeli „wyrodne dzieci i wnuki” będą wolały śmigać w Virtual Reality.

          Polubienie

    2. BTW, za 40 lat od teraz najzagorzalsi „KIDziarze”, „Razemici” i inni obecni opozycjoniści będą najprawdopodobniej jeszcze bardziej samotni i jeszcze bardziej sfrustrowani od aktualnych seniorów. I też będą decydować o wynikach wyborów. Dobrze, że dzieci mam zaradne i inteligentne. Najwyżej wyemigrują…

      Polubienie

      1. Tylko żeby Twoje dzieci nie emigrowały do Florydy zmieniać kaczki zboczonym staruszkom hamerykańskim. Ja bym na Twoim miejscu nie puszczał dzieci do tego Zgniłego Zachodu, bo jeszcze przestaną dzwonić do Ciebie i się mnożyć, a będą skupione na konsumowaniu.

        A tak na poważnie – spadek dzietności to naturalne prawidło socjo-ekomomiczne. Nikt do tego ludzi nie zmusza. Jeżeli ktoś chce mieć wiele dzieci, to ma wiele dzieci. Kontrowersyjne zawsze jest insynuowanie, że samemu się wie lepiej, co inni ludzie chcą i powinni robić ze swoim życiem, by było im tu miło (trzeba mieć ku temu mocne argumenty).

        A żeby nam nie zabrakło pracowników, to wystarczy brać ich z innych krajów. A można wszystko ładnie zanalizować np. badając, które kultury, ile przestępstw popełniają, albo jak często siedzą na zasiłkach. Sprowadzi się kilka milionów Ukraińców, Białorusinów, Rosjan, czy innych Hindusów itd. No i np. Chińczyków, którym dokręcana śruba komuny będzie odbierała smak życia w ich kraju ojczystym. No i co się zdarzy oprócz tego, że parę bezrobotnych Bosaków będzie miało ból odbytu na widok Sanjayi na rowerze wiozącego jedzenie?

        A co do dzisiejszych Kodziarzy, którzy za 40 będą starsi – przecież to będą inne staruszki. Fajniejsze, otwarte na świat, umiejące używać Internet, VR i inne cudeńka. Nawet jak młodsi ludzie im (nam?) uciekną kulturowo, to będą mogli siedzieć ze sobą. Robić spotkania w necie czy na żywo, mieć pasje i chłonąć kulturę. No i naprawiać swoje ciało dzięki postępowi medycyny. To nie będą staruszki spatologizowane komuną, które na widok Murzyna dostają palpitacji, bo to szoton jakiś, czorny pan. Będzie wolność. Każdy sobie znajdzie jak najbardziej komfortowe dla siebie miejsce i towarzystwo.
        Na serio mam zacząć pluć na świat za 40 lat, bo mnie będzie krzyż bolał? Jak będzie bolał, to sobie poleżę, słuchając podcastów, czy co. 😀

        I czy dzisiejsze czasy są przesiąknięte samotnością? Z jednej strony ludzie mają tyle fajnych sposobów na spędzenie czasu, że nieraz odpuszczają sobie kontakty ludzkie (tak się dzieje choćby w Japonii, gdzie jest mało małżeństw, dużo ludzi w celibacie oraz ogrom anime i innych światów równoległych itd.). No i dziś można łatwo i szybko znajdować pasujących do siebie ludzi, nawet jak jest się specyficznym człekiem, np. poprzez Internet (z ogromnej puli ludzkiej). Komunikowanie się też jest łatwiejsze, szybsze i prostsze. Ogółem jest dobrze.
        Ale i ja widzę jedną pułapkę, pewną łyżkę dziegciu – idzie o krótkotrwałość relacji przez znajdowanie sobie „nowszych modeli” towarzyszy. Skoro opcji jest tak wiele, to można skakać po ludziach, zachłysnąwszy się czymś nowym. Ale tu jedynym rozwiązaniem jest decyzja wewnętrzna każdego człowieka o ustabilizowaniu relacji, żeby budować relacje wgłąb (tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł lub dotarł mało kto), a nie płytko dziubać i kosztować płycizn od masy ludzi, traktując ludzką masę niczym produkty w sklepie. I tu też idzie o wybór, czyli o wolność, czyli o liberalizm. Najlepiej jakby ten wybór był mądry i świadomy, wiadomo.
        Ale czy ta mądrość i świadomość oznacza konserwatyzm jakiś? Odgórnie narzucone i uświęcone wartości? Nie. Te stare wartości są często do bani. Przeszłość jest pełna syfu. Ważne jest rozwijanie się na przyszłość – kult poszukiwania wiedzy, prawdy, mądrości, lepszego świata itd..
        No bo czym ma być konserwatywny liberalizm według takiego Mentzena czy Korwina? Wolnością poszukiwania (liberalizmem), ale tylko jeżeli wybierzesz tradycyjne wartości (konserwatyzm)? To sprzeczne. Ja widzę zatem dwie opcje, dwa podejścia: albo jest model przymuszający (czyli PiS i Konfa), albo liberalna wolność wyboru (i tutaj Kosiniak namawia do konserwatyzmu, a Biedroń do tęczy, czyli nikt nikogo nie przymusza, tylko zachęca „fajnością”), no i w ramach tej wolności wyboru najlepiej programem pozytywnym (czyli fajnym) zachęcać do niepopadania w nihilizm, hedonizm, płytkość itd.. Model przymuszający (czyli głównie konserwatyzm autorytarny) z kolei się upokarza i tylko ciągle słabnie, a kto stawia na tę strategię (tak jak w dużej mierze KRK np.) ten długofalowo narobi sobie masę zaciekłych wrogów.

        Polubienie

        1. „A co do dzisiejszych Kodziarzy, którzy za 40 będą starsi – przecież to będą inne staruszki. Fajniejsze, otwarte na świat, umiejące używać Internet, VR i inne cudeńka. Nawet jak młodsi ludzie im (nam?) uciekną kulturowo, to będą mogli siedzieć ze sobą. Robić spotkania w necie czy na żywo, mieć pasje i chłonąć kulturę. (…) To nie będą staruszki spatologizowane komuną, które na widok Murzyna dostają palpitacji, bo to szoton jakiś, czorny pan. Będzie wolność.”
          LOL Ależ infantylne stwierdzenie. KODziarze będę zionąć taką samą nienawiścią i będą tak samo twardogłowi co do swoich doktryn jak są rzekomo dzisiejsi staruszkowie co do swoich. I tak samo będą ich postrzegać młodzi. To, co decyduje o postawach, to są obiektywne wzorce, a nie coś, co się dobrze wybrało i jest się fajnym i wolnym i otwartym.

          Polubienie

          1. @TaxiDriver
            Niemieccy staruszkowie, którym komuna i przaśny KRK nie zryły głów, są jacyś twardogłowi, agresywni, reakcyjni i plują jadem wokół? Nie. Łażą po tanich polskich miastach i zwiedzają z nowiutkimi ząbkami w buźkach. 😀 No i głosują na CDU/CSU i SPD. A francuscy staruszkowie idą na Macrona i Republikanów. Gdzie są te obiektywne wzorce? 😀 Wiadomo, że niemieckie staruszki nie są tak nowoczesne jak młodzież (która lubi najbardziej Zielonych i FDP), ale nie jest bandą rydzykoidów. 😛

            Polubienie

          2. I w Niemczech i we Francji spór młodych ze starymi wygląda identycznie, młodzi uważają starych za zacofanych, ciemnych i podłych, starzy uważają, że dla młodych wstecznictwo starych jest pretekstem dla własnej agresywności i oszołomstwa.

            Polubienie

        1. Kto ich tam wie. Moja św. pamięci Babcia zwykła mawiać: „kto nie słucha ojca, matki, ten słucha psiej skóry”. W tej ludowej mądrości jest ważna intuicja: człowiek, jak każde zwierzę stadne, potrzebuje jasnej hierarchii. Kiedy upada hierarchia instytucjonalna, będzie jej sobie szukał na własną rękę, czasem w bardzo dziwnych miejscach. Rozmontowanie „tyranii rodziny, państwa i Kościoła” nie skończy się ani anarchią, ani permisywnym rajem, tylko najprawdopodobniej wysypem mniejszych lub większych autorytetów charyzmatycznych. Różnych. Niektóre będą religijne, inne polityczne. W każdym razie, Stalinów, Putinów i Hitlerów nam nie zabraknie.

          Polubienie

  14. E tam. 😀 Dlaczego niby nowe autorytety mają być nagle gorsze niż te stare? Przecież jest masa autorytetów do wyboru na wolnym rynku idei. To już nie jest tak, że jest się skazanym na miejscowego proboszcza, nawet jak ten urządza naziolskie nauki, albo na dany Kościół, bo akurat on dominuje w państwie, gdzie się mieszka.
    To jest właśnie decentralizacja autorytetów i poddanie ich ciągłej weryfikacji wolnego rynku w skali globalnej. Hitlery i Staliny to skutek państwa, które przymusza do „cult of personality” (zespołu Living Colour). Widać to na przykładzie Korwina. Latami Krul zaspokajał kuce, to go słuchano. No ale teraz Krul jest po prostu szurem i Rosjaninem, więc jego lajwy ogląda kilkaset lub tysiące osób (marne wyniki). Stąd też Korwin zawsze chciał usankcjonować swój charyzmat przymusem państwowo-dyktatorskim, żeby nikt nie mógł od niego uciec. 😦

    Tak samo z relacjami międzyludzkimi. Stare modele modele relacji są coraz mocniej zastępowane nowymi. Zamiast bycia skazanym na swoją rodzinę i miejscowych (którzy nie zawsze są fajni) można szukać partnerów, soulmates, przyjaciół, kolegów i znajomków do hobby na całym świecie.

    Polubienie

    1. I to jest właśnie piękno konsumpcjonizmu. Piewcy starego porządku mogą drzeć mordę:
      – Krewetek i awokadów nie będziecie żreć, albowiem według Średniostarego Testamentu nie ma to łusek i nie przeżuwa, więc jest obrzydliwością w oczach Pana, przysługują wam tylko zimnioki ze skwarkami, a że jest hossa, to skwarków będzie naprawdę dużo, stulta mordy lewaki!
      – Nie, będziemy żreć krewetki i awokado, a nawet do restauracji molekularnej pójdziemy bo nas stać, i nie ważcie się nam zabraniać, siedźcie w swoich kruchtach wapniaki jeśli chcecie, ale od nas się odpieprzta, bo inaczej upierdolimy wam cegłą zęby przy samej dupie!
      Pod krewetki, awokado i kuchnią molekularną można podstawić cokolwiek między fandomem Harry’ego Pottera, ghayclubem, a restauracją serwującą kuchnię molekularną.

      Polubienie

      1. Cieszę się, że aż tak bardzo się zgadzamy: jedyna dyskusja, która ma jeszcze sens, to dyskusja przy pomocy cegłówki. Od początku to właśnie pisałem.

        Polubienie

        1. @Jacek Kobus

          Kmat nie grozi nikomu w dyskusji cegłówką, tylko przekonuje, że ludzie, których się będzie do czegoś przymuszaćsprzecznie z ich wyjątkowym gustem, mimo że mają pierdyliard możliwości, będą ostro wrodzy wobec przymuszaczy. Sam byłbym najeżony, gdyby mi ktoś nakazywał np. jakie rzeczy mogę lurkować w Internecie, a które nie mogę. Jeżeli PiS będzie mnie zmuszał do czytania encyklik Papaja, mundrości Wyszyńskiego, szkoły z TVP, Albicli i Sieci, to ukrzyżuję Alika na drzwiach stodoły. No a jeżeli Konfa będzie mnie zmuszała do słuchania lajwów na KrulTV i zakazywała mi Disneya, pornografii, promocji na LGBT i twórczości żydowskiej, to powieszę Brauna na jego brodzie.

          Polubienie

          1. PS
            Oczywiście piszę metaforycznie o tej brutalności. Po prostu robiłbym mocny opór. Poza tym jak miałbym ukrzyżować kota Prezesa, który nie żyje od ponad 10 lat? (rip Alik 1999-2111) Miałbym kości powiesić, niczym te kości dinozaura wiszące przed wejściem do królewskich krypt na Wawelu?

            Polubienie

  15. Po czym poznać, że czyjeś stanowisk polityczne jest niepoprawne; po tym, że ze stanowisk politycznych wynikają też wnioski dotyczące zachowań wyborców. Nie każdy kto głosi słuszność czegoś uważa, że z tej słuszności wynika poparcie dla niej – przykładowo libertarianie uważają, że ludzie poświęcą długotrwałe korzyści dla krótkotrwałych, socjaliści, że ludzie są nieuświadomieni. Często zdarza się jednak, że z czyjegoś stanowiska wynika jako wręcz oczywiste, do czego spór tego stanowiska z opozycyjnym doprowadzi w społeczeństwie, w nastrojach, w preferencjach wyborczych. Opinia opozycji o PiSie, przyczynie jego zwycięstwa w 2015 jest tak twardogłowo prostacka, że cokolwiek poza obaleniem dyktatury PiSu przez naród nie mieści się w jej ramach. A obalenie nie nadchodzi i nie nadchodzi w kolejnych odsłonach, Kodu, (cia)majdanu, strajków kobiet, walki o sądy, czarnych marszy, szykan UE, co więcej nie nadchodzi nawet w kolejnych wyborach. Powiedziałbym nawet, że na życzenie opozycji. W końcu mogłaby się ona normalnie pokusić o przejęcie władzy w wyniku choćby przypadkowego sformułowania lepszego programu, kradzieży programu PiS, obłudnego udawania programu itd. ale woli walczyć z dyktaturą PiSu, walczyć o praworządność itd…. I z takim PiSem, który nie tylko mógłby normalnie przegrać ale z którym tym prościej należałoby wygrać, że jest on niepraworządny, dyktatorski i nawet kobiet nie wiadomo czemu nie lubi, opozycja od lat nie może wygrać, choć PiS już już przegrywa…

    Polubienie

    1. Ale przecież wiadomo, że meandrami o praworządności od PiSu się ludzi nie zdobędzie.
      Od PiSu można rwać na dwa sposoby:
      – walcząc mocniej niż PiS z ateizmem, imigrantami i innymi Sorosami,
      – przekonując (często emocjonalnie) bagno-centraków, że za swoich rządów będzie się żyło dostatniej (głównie kwestia „portfela” i „Big Mac index” (czy tam kiełbasa index), a pobocznie też usług publicznych), a przy tym nie zrobi się ani zbyt wielkiego prawactwa światopoglądowego, ani lewactwa.
      No i w ten pierwszy tryb grają Konfederaci, troszkę Agrounia i Ziobro, a w ten drugi tryb PSL, Hołownia i Agrounia.
      Z kolei Lewica bezsensownie proponuje lewactwo i socjal, czyli gra w grę, która od lat nic nie daje Razemkom poza ich małą grupką wyznawców spod Piaskowej Góry (że Sand Berg). KO z kolei bezsensownie próbuje wziąć bagno-centraków jakąś swoją mityczną centrową i „konserwatywną kotwicą”, choć sytuacja wygląda tak, że 2/5 Polaków Tuska lubi (progresywy, liberałowie itd.), a 3/5 nie lubi (beton PiS i bagno-centraki).

      Polubienie

        1. Lewica i KO (w tym Tusk) mają duże elektoraty negatywne. Wizja przejęcia przez nich władzy (zwłaszcza w formie jakiejś tuskowej dominacji) mobilizuje PiS i pcha centraków i bagniaków bardziej do PiSu. Jeżeli PiS będzie miał w sondażach 30%, a konfederaki będą słabe i/lub podzielone, to nie będzie ogromny problem (no chyba że jakimś cudem będzie szansa na większość konstytucyjną). No ale jeżeli PiS będzie miał szansę na zatrzymanie władzy, to mamy problem. Wszystko rozbija się o skuteczność. Jeżeli Chadecja miałaby 25% w sondażach, a KO spadłoby do 18%, to wtedy po prostu PiS się demobilizuje, a centrako-bagniaki widzą, że wybór to już nie PiS vs PO, bo wszedł nowy silny gracz, a którego można postawić. Progresywy się wtedy nie zdemobilizują, bo one i tak są skrajnie najeżone na PiS. Wtedy wyjść mogą rządy KP2050-KO, a stopniowo beton pisowski będzie coraz mniejszym procentem głosujących (RIP), więc za jakiś czas już nie trzeba będzie robić takich dzikich tańców strategicznych, by odżegnać niebezpieczeństwo pisowskie. Będziemy mieli normalny bój europejski między chadecją, liberałami, zielonymi i lewicą, a gdzieś jedynie w tle będzie skrajna prawica.

          Polubienie

          1. Lewica zgoda KO w 2020 miała 51 negatywnego . Co do metupu to byłem na nim i nie mogł być starych ludzi bo był do 35 roku życia. Starsi mieli w ten sam wekend konferencje w Łopusznej moze pomyliłeś zdjecią. NAtomiast zaczynasz już pisać w stylu tvp. Od 2015 hegemonie PO rzekomo mającą elektorat negatywny ogromny próbowała złamać Nowoczesna w 2016 też chciałem zmiany i czegoś nowego i ją popierałem nawet po maderze. Biedroń on był bez szans za bardzo na lewo i Hołownia ten przejechał sie na braku kasy i struktur. Skończyły się w polityce lata 90 gdy ktoś się o coś obraził i zakładał nową partię jesteśmy już w miarę dojrzałą demokracją z dojrzałymi partiami.

            Polubienie

          2. No okej. Co do meetupu nie dam sobie nawet paznokcia (a tym bardziej ręki) odciąć.

            Potwarzam, że Hołownia będzie miał kasę i subwencję od sojusznika – PSL-u, a poza tym Amerykanie inwestują w ten sojusz, by mieć swoich ludzi w Warszawie (PiS i Konfa to antyzachód, a KO i Lewica grają bardziej długotermimowo na UE (w Platformę od lat inwestuje przecież CDU, nawet Trzaskowi kasę na Campus dajs chyba Fundacja im. Adenauera)). Stąd w KP2050 skończy Kosiniak, Hołownia, Gowin i… Dudu – wszystkich łączy jasny proamerykanizm wraz z eurorealizmem i miękkim konserwatyzmem (no bo progresywy wolą eksperymenty społeczno-polityczne z mocnym jednoczeniem Europy, a Amerykanie nie chcą, żeby silna i zjednoczona Unia im się stawiała, choć przy tym Amerykanie nie chcą też, żeby w Europie rządzili antyzachodni reakcjoniści – Kosiniaki są zarem idealne dla Wuja Sama).
            Poza tym w 2011 Palikot walnął 10% bez subwencji i struktur, a teraz Chadecja będzie miała:
            – struktury i subwencję PSL-u,
            – talent showmeński i zasięgi Hołowni,
            – jakichś tam wolontariuszy i zrębowe struktury Hołowni,
            – poboczne mniejsze struktury (Porozumienie itd.),
            – wsparcie Hameryki.
            Oni spokojnie mogą iść po ponad 20%.

            Polubienie

  16. Tusk brutalnie temperuje i ogranicza Trzaskowskiego.

    Poza tym Tusk jest dziwnie reaktywny, tak jakby bez planu dalekosiężnego. Kilka miesięcy temu publicznie i ostro kazał się pohamować Jachirze i Sterczewskiemu, a także walił w Lewicę ciągle i brutalnie. Aż tu nagle Lewica wzrosła do 9% w sondażach, zamiast spaść, więc Tusk:
    – przeprosił się ze Sterczewskim,
    – zaczął mówić o aborcji i szybkim rozdziale państwa od Kościoła, a także zaczął krytykować KRK,
    – nawet rzekł, iż mieszkanie to prawo człowieka (WTF, nie tak można zdobyć elektorat Lewicy przecież),
    – rzekł raz też w Sejmie, iż (WTF) trzeba zwaloryzować 500+,
    – zrobił jakiś antytrzaskowy (i reaktywny wobec trzaskowej idei) MeetUp dla młodzieży, na który chyba mało młodzieży przyszło, bo na fotach jest sporo starszych.

    Ogółem to w dużej mierze przez Tuska taka pato-Lewica ma 9% aż. Z Budką i Schetyną miałaby ponad 10%…, ale marne to pocieszenie. Szkoda, że rok temu Trzask, Nowacka, Nowoczesna, Zieloni i Rozenek (no i może Biedroń po zerwaniu z Gdulą) nie zrobili nowej postępowej siły. Walnęliby te co najmniej 30% w sondażach i byłby spokój od pato-Lewicy, Budek, Schetyn i potworów Tuska. No a Hołownia mógłby spokojnie klecić z Kosiniakiem komitet konserwatywno-centrowy. Teraz w rewirach KO-Lewica mamy piździec i ta część frontu jest naszą najsłabszą.

    Polubienie

    banach

    Rozumiem ten nowy byt by by bez kasy i bez subwencji wiesz co idziesz drogą galopującego majora niestety

    Polubienie

    1. Kukiz bez kasy walnął 20% w prezydenckich i prawie 9% w parlamentarnych. Petru bez kasy walnął 7%. Hołownia bez subwencji walnął ponad 13% w prezydenckich. I tak dalej.
      Jacyś sposorzy się znaleźliby, gdy wyczuliby szansę na władzę. Podobno kiedyś inPost inwestował w Nowoczesną, bo chciał mieć swoją neoPlatforme u władzy. Dziś w chadecję inwestują za to Amerykanie, bo u Hołowni mają swego człowieka pilnującego interesu (Koboskę).
      No i jeżeli KO i Lewica spadłyby pod próg lub w rewiry progu, a byłyby mądre, to mogliby się jako mniejsi partnerzy (satelity w tle) do Postępowej Polski Trzaskowskiego i w zamian za kasę z subwencji dostaliby trochę mandatów.

      Jaki ze mnie Galopujący Major Suchodolski? Major to przy mnie głęboki antypis i intelektualna wyżyna. 😉 😛

      Polubienie

        1. @kmat
          Ano właśnie.
          Czy Major nie został jakimś dziado-neofitą, żeby dostosować się do pisowskiego ludu, by lud go zaakceptował jako swojego? To jakieś pojebuństwo w stylu podkręconej ludomanii z „Wesela”. On chce z trybuny Trybuny wieść lud na barykady? Przecież Trybuna to relikt postkomuszy. Gdzie tu miejsce na ludowy katolicyzm?
          Może tak długo go przekonywaliśmy, że jako lewak nic nie ugra u socjalnych pisowców, że chce zostać jakimś Lepperem czy innym zacofano-konserwowym Czarneckim?
          No i ogółem często wyzywa, śmieje się nie wiadomo z czego, cenzuruje.

          Polubienie

          1. Odwala mu. Od dłuższego czasu produkuje tylko jakieś gównowpisy, gdzie praktycznie tylko nadaje o libkach jak Michalkiewicz o Żydach. Tyle że Michalkiewicz zawsze taki był, a u majora to wyraźnie postępuje. Kiedyś nie miał takich obsesji. Tam się coś rozkleiło pod kopułą.

            Polubienie

          2. Tak. To są takie kupowspisy, że nawet ich nie czytam, tylko czytam tytuły. I w ogóle przestał chwalić i promować Lewicę. To już nie jest pisolewica, tylko pisopisica. Ostatni wpis o Lewicy to chyba propozycja sześciu progów w PIT i progresywnego CIT od NewLeftu. Łukasz Hatefuck to już dzikie pola tfu!rczości.
            Ciekawe od czego mu się pogorszyło.

            Polubienie

          3. Sprawdziłem KP i są wpisy Łukasza Hassliebe: sprzed 4 dni i kraśkowy wczorajszy. To chyba nie podziękowano mu.
            W KP linia bywa dziwaczna. Pisze tam Staśko. Jest często atakowanie libków. Całkiem mądry miał tam ostatnio tekst o wojnie… Gdula. O dziwo nic nie było o Marksie, podbieraniu wyborców od PiSu i atakowaniu „trzeciej drogi”.

            Chyba Major się boi straty władzy przez PiS i mu odwala od tego. Widzi najwyżej nadzieję w rządzie PiS-Lewica, więc żałośnie i desperacko stara się ocieplić wizerunek PiSu i budować bieda-wosiowy „pomost” między PiSem a Lewicą (Lewica nonstop wysyła sygnały, że chce, rzecz jasna, rządu z KO i KP2050, więc Major idzie patologicznie i wulgarnie vabank). Jak przyjdą libki i chadeczki, to marsz ku
            II PRL byłby zatrzymany i piwo przestanie się pienić w kuflach, bo Lewica będzie w nowym rządzie najwyżej jedną-piątą całej siły rządu. No a elektorat PiSu młodszy nie będzie. Zegar tyka. Postkomuchy i radiomaryjniacy umierają. Jak nie teraz, to kiedy Major może próbować ostatecznie rozwiązać kwestię libkową? Stawiam, że patologizacja Majora będzie się tylko wzmagać, im bliżej będzie wyborów. I pewnie go od tego wywalą z KP i… Trybuny Ludu.

            Polubienie

          4. U Pilastra? Mnie nigdy nie cenzuruje. Musiałbyś chyba nawoływać do przestępstw lub jawnie siać propagandę raszystów lub pisać posty na gramatycznym poziomie „pis oPO jednnoz z.ło”, by Cię cenzurowano.

            Major z kolei cenzuruje np. za napisanie, że za rok początkujący nauczyciel w polskiej szkole będzie zarabiał pewnie mniej niż wynosi płaca minimalna, więc jako nauczyciele zostaną najgorsze menelskie spady i „ludzie z misją” (nie zawsze fajną), toteż dzieci mają przerąbane. No ale PiSowi chodzi o to, żeby przyszłe pokolenia były głupie: słuchały Żenka, uznawały każdego śniadego za kozojebcę, nie wiedziały nic o długu i ekonomii itd..
            Majorowi nie pasuje to do pisowskiej propagandy. 😦

            Polubienie

          5. Co do cenzury to mniej więcej KacOlek ma rację. Wylatują reklamy (komercyjne i niekomercyjne), bluzgi, wpisy mające charakter kryminalny (jeden się kiedyś kilka lat temu zdarzył) i to właściwie tyle. Nigdy nic więcej nie było potrzebne. Parę razy posty banacha ze względu na nieczytelność (czwarta kategoria – losowe ciągi znaków 😉 ) były blisko, ale nigdy jeszcze wystarczająco blisko.

            Polubione przez 1 osoba

      1. dobra trochę mnei poziosło ale po prostu jak czegoś nie wiesz to nie wypisuj bzdur . m Powtarzam kolejny raz niech inne partie opozycjne zamist kjrytykować wydarzenie KO zrobią włąsne jest to to o wiele bardziej konstruktywne.

        Polubienie

  17. usk brutalnie temperuje i ogranicza Trzaskowskiego.

    Poza tym Tusk jest dziwnie reaktywny, tak jakby bez planu dalekosiężnego. Kilka miesięcy temu publicznie i ostro kazał się pohamować Jachirze i Sterczewskiemu, a także walił w Lewicę ciągle i brutalnie. Aż tu nagle Lewica wzrosła do 9% w sondażach, zamiast spaść, więc Tusk:
    – przeprosił się ze Sterczewskim,
    – zaczął mówić o aborcji i szybkim rozdziale państwa o

    ! zdanie rodem z tvp serio ogarnij się

    Polubienie

    1. Nie! Jeszcze zatęsknisz za Rachoniem! 😉

      Na serio krytykowanie Tuska oznacza TVP? Czyli około 60% Polaków to TVP. Ja krytykuję Tuska od lat, gdy robi, według mnie, błędy.
      Chociażby przed wyborami prezydenckimi wypuścił książkę „Szczerze” i badał grunt pod start w wyborach na Prezia. Książka przedwyborcza ocieplająca wizerunek to klasyka przedkampanijna (patrz „Rewolucja” Macrona). Na szczęście Tusk nie stratował. Za to go chwalę, że nie startował. Nie krytykuję w czambuł.

      Polubienie

  18. No okej. Co do meetupu nie dam sobie nawet paznokcia (a tym bardziej ręki) odciąć.

    Potwarzam, że Hołownia będzie miał kasę i subwencję od sojusznika – PSL-u, a poza tym Amerykanie inwestują w te

    To jak czegoś nie wiesz to po co publicznie wypisujesz bzdury?
    Może Hołownia zamiast atakować KO by zorganizował coś podobnego ale niestety wiem ze nie ma kasy

    Polubienie

  19. Kukiz bez kasy walnął 20% w prezydenckich i prawie 9% w parlamentarnych. Petru bez kasy walnął 7%. Hołownia bez subwencji walnął ponad 13% w prezydenckich. I tak dalej.
    Jacyś sposorzy się znal To Hołownia też na dziś ma około 9 z Pslem około 15

    Polubienie

  20. Z głębszych analiz mi wyszło, że elektorat Hołowni nie zaniknie, bo Hołownia w zasadzie… odtwarza dawne millerowe SLD. To wynik pprawie taki sam do moich wcześniejszych przemyśleń, ale teraz mnie olśniło z tym Millerem. Hołownia jak i Miller to w sumie światopoglądowe centrum, a gospodarczo są wychyleni na interwencjonistyczne państwo opiekuńcze. Na Hołownię głosują w dużej mierze biedniejsi ludzie z Ziem Odzyskanych i tzw. „konserwatyzm inkluzywny” (czyli np. prawosławni i inne podobne konserwatywne grupy, które nie akceptują jednak dominacji pisowskiego narodowego katolicyzmu), a taki miał elektorat dawny SLD.

    W ostatnich latach PiS zrobił ekspansje na dawne ziemie SLD i PSL, a także przekupił nowych wyborców, ale ci wszyscy ludzie to był ten miękki PiS, który teraz jest tracony. Najpierw Hołownia genialnie przyśpieszył i wzmocnił trend odejścia od PISu najbardziej miękkich pisowców (dawnych millerowców). Wychodzi na to, że zaraz z PiSu będzie kolejny odpływ – ludzi w rodzaju dawnego pawlakowego PSL-u, czyli tych trochę bardziej konserwatywnych niż hołowniarze. Zatem w 2022 lub w 2023 roku PSL powinien chyba wzrosnąć do tych 7-8% w sondażach kosztem PiSu. Zatem Hołownia razem z PSL-em w wyborach w 2023 roku mogą na spokojnie walnąć ponad 20%. Komitet Hołowni i PSL-u w 2023 roku będzie czymś w rodzaju wspólnych komitetów SLD i PSL-u w 2011 i 2015 roku, które mogły mieć miejsce i miałyby sens wtedy, ale się nie wydarzyły.

    Tusk z kolei coraz bardziej kopiuje i nawet czasem przebija (4-dniowy tydzień pracy w pilotażu) postulaty Lewicy (co jest dziwnym populizmem), czym zwiększa szanse na komitet KOLEW-u.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s